W wojnie Blu-ray kontra HD DVD wybieram HD DVD

Nie jestem zadowolony z tego, że wygrało właśnie Blu-ray, a nie HD DVD. Moim zdaniem standard Toshiby jest lepszy z kilku powodów:

- Toshiba to członek DVD Forum. Organizację tę powołano do prac nad kolejnymi standardami. Tymczasem Blu-ray to raczej "standard" niż standard - Sony chciało czerpać zyski ze sprzedaży płyt omijając DVD Forum, więc wstrzeliło się z własnym produktem opracowanym w Blu-ray Association. Piractwo w czystej formie.

- w Blu-ray zabezpieczenie przed kopiowaniem jest obowiązkowe, w HD DVD - tylko opcjonalne. To kolejny krok do polityki ograniczania praw użytkowników do zapoznawania się z cyfrowymi treściami w taki sposób, w jaki mają na to ochotę

- płytę HD DVD bez problemu da się odtworzyć w dowolnym czytniku DVD (o ile producent będzie pamiętał o nagraniu warstwy DVD). W Blu-ray o kompatybilności wstecznej całkowicie zapomniano. Czyli kupując płytę HD DVD mogłeś użyć jej nawet bez inwestycji w sprzęt. Z Blu-ray taka sztuczka nie przejdzie, musisz wydać ponad tysiąc złotych na PlayStation 3 lub podobny odtwarzacz BD

- w HD DVD zrezygnowano z niezupełnie mądrego pomysłu dzielenia świata na regiony

- za HD DVD stoi Microsoft, za Blu-ray stoi Sony. Żadna z tych korporacji nie należy do lubianych z racji robienia ludzi w bambuko. Gdybym miał wybierać, wolałbym już Microsoft - Redmond jest na celu rozmaitych organizacji rządowych i komisji, Sony zaś wiele uchodzi płazem

- 15 GB to aż nadto do nagrania filmu w wysokiej rozdzielczości. W obietnice, że więcej gigabajtów pozwala na nagranie masy dodatków wierzyć nie ma sensu - na DVD też miały się znajdować niepoliczalne masy bonusów. Są, jak się kupi wydanie specjalne... A gdy zechcemy więcej? Żaden problem - zarówno Blu-ray, jak i HD DVD pozwalają na umieszczanie na dysku więcej niż jednej warstwy. W standardzie Toshiby każda ma +15 GB, w standardzie Sony - +20-25 GB

- z Blu-ray będzie dokładnie tak samo, jak z płytami CD: "Nooo, wiecie, to jest nowy standard, HD, więc na początku musi być droższy w produkcji". I będą tak nas sondować i badać, aż okaże się, że ludzie są w stanie płacić 80 zł za film, bo "to przecież Blu-ray". A tłoczenie płyty teraz kosztuje ok. 30 zł, a z czasem spadnie do poziomu 5 zł. HD DVD jest tańsze w produkcji i dlatego polityka cenowa wielkich wytwórni ("HD DVD i Blu-ray za tyle samo") należy uważać za skrajną głupotę

- to oczywiste, że każdy supermarket opowie się za standardem droższym niż tańszym; w końcu lepiej jest zarabiać więcej niż mniej. A my, oczywiście, damy sobie wmówić, że lepiej jest korzystać z Blu-ray niż z HD DVD, bo przecież fajniej jest mieć 8 GB wolnego na płycie (BD), a nie zaledwie 3 GB (HD). Oczywiście kto mądry, zorientuje się, że przecież nie o ilość wolnego miejsca chodzi - no, ale marketing działa... Że miejsce jest potrzebne do tworzenia kopii zapasowych? Bez przesady - jak nagrywalne płyty będą po 50 zł, to nikt nie będzie na nich robił kopii zapasowych. A kiedy ich cena spadnie do poziomu 1 zł, mało kto by się przejął, że musi kupić o 20 procent więcej płyt.

- HD DVD obsługuje masę obecnych i przyszłościowych kodeków, które w Blu-ray wymagają wgrywania kolejnych wersji firmware (tzw. nowe profile), niekiedy niekompatybilnych ze sprzętem

- tworzenie własnych spersonalizowanych płyt jest z HD DVD znacznie łatwiejsze niż z Blu-ray ze względu na użycie XML (tutaj nowe profile Blu-ray sporo zmieniają).

Swoją drogą wszystko coraz ciekawiej się toczy. Okazuje się, że przegrana HD DVD sprawiła, że skoczyły ceny odtwarzaczy Blu-ray, a Amerykanie decydują się na zakupy urządzeń HD DVD właśnie.