Watykańscy Canonierzy


Sebastian Wolny - Super Express

Watykańscy Canonierzy

Sebastian Wolny - Super Express

Fotografował Canonem 1D. Dokręcał obiektywy: 16-35 mm/2.8; 80-200 mm/2.8; 15/2.8; 600 mm/4 i 2 x telekonwertery.

Wyposażony jest w dwie karty po 256 MB CF, jedną 512 MB i notebooka Dell i 2 zapasowe akumulatory. Używał flesza Canon 550 EX z battery packiem. Oprócz lustrzanki ubezpieczał się kompaktowym Canonem IXUS 700.

Używał monopodu Manfrotto. W przypływie gotówki kupiłby dwa aparaty Canon 1D Mark i dwie lampy 580 EX i nowszy laptop z WiFi.

Swoje zdjęcia archiwizuje zarówno na CD, jak i DVD oraz oczywiście na twardym dysku.

- Było oczywiste, że trzeba jechać natychmiast.

Redakcja w czwartek, 31 marca, późnym wieczorem zdecydowała, że jedziemy w piątek do Rzymu najbliższym samolotem. Gdy pojawiłem się w redakcji następnego dnia rano, czekały już na nas bilety lotnicze na godz. 13 - opowiada Sebastian.

Watykańscy Canonierzy

Sebastian Wolny

Hotel blisko Bazyliki został zarezerwowany jeszcze w Polsce i również z kraju wysłano formularz akredytacyjny. W poniedziałek odebrał przepustkę reporterską z Centrum prasowego i - o dziwo - nie miał z tym żadnych problemów. Zdjęcia wysyłał z notebooka, łącząc się przez komórkę za pomocą GPRS, a także poprzez łącza FTP z Centrum Prasowego.

Watykańscy Canonierzy

Sebastian Wolny

Każde zdjęcie było przez niego kadrowane i obrabiane.

Wspomina, że wkrótce po ogłoszeniu zgonu Papieża ludzie nie byli chętni do fotografowania.

Pogrążeni w smutku, przepędzali fotoreporterów. Natomiast przed śmiercią Jan Pawła II i parę godzin po niej nie mieli nic przeciwko temu.

Sebastian postanowił sfotografować ciało Papieża w Bazylice. Uważa, że publikacja takiej fotografii ma sens. Wiele osób prosiło go o takie zdjęcie.

Watykańscy Canonierzy

Sebastian Wolny

- Podczas czekania w kolejce do oddania hołdu zmarłemu Papieżowi spotkaliśmy Polkę mieszkającą na stałe w Rzymie. Była bardzo poruszona i pod wpływem chwili podarowała nam różaniec poświęcony osobiście przez Ojca Świętego - wspomina wzruszony Sebastian.

- Chyba każdemu udzieliły się emocje, szczególnie nam, Polakom. Ja także płakałem i przez 20 minut po informacji o śmierci Papieża nie byłem w stanie robić zdjęć - dodaje.

Zapytany o zdjęcie, którego nie udało mu się zrobić, odpowiada, że nie uchwycił momentu przenoszenia trumny Papieża do Bazyliki.

Często, by być bardziej mobilnym i szybciej się przemieszczać przez tłum, rezygnował z torby fotograficznej na rzecz sakw fotograficznych przy pasku.

Sebastian żałował, że nie było czasu na rozmowy z dziennikarzami i kolegami z innych światowych redakcji:

- Praca była bardzo ciężka, a jednocześnie satysfakcjonująca i wzruszająca, co się rzadko zdarza w moim zawodzie. Jestem dumny, że dane mi było znaleęć się w Rzymie i oddać ostatnią cześć Papieżowi swoją pracą.

Przez siedem dni zrobił 4 tys. zdjęć, z czego wysłał do redakcji 300.