Watykańscy Canonierzy


Max Rossi - Agencja Reuters

Watykańscy Canonierzy

Max Rossi - Agencja Reuters

Fotografuje Canonem Eos 1D Mark II i Canonem 1Ds Mark II. Przez kilka dni dokręcał obiektywy o przekątnych od 14 mm do 1200 mm. Wyposażony jest w standardowe akumulatory (jeden wystarcza na zapełnienie trzech gigowych kart compact flash). Łącznie ma 2 GB pamięci CF. W Watykanie nie używał żadnych filtrów i flesza, za to dęwigał statyw Gitzo. Swoje zdjęcia archiwizuje na płytach DVD, a kataloguje w ACDC i w File Browser Photoshopa.

Max jako jedyny z zaprezentowanych fotoreporterów nie musiał martwić się o miejsce w samolocie i nocleg w hotelu. Należy do zespołu Agencji Reuters w Rzymie. Miejscowy wyga poruszał się po dobrze sobie znanym terenie z obciążeniem kilkudziesięciu kilogramów na plecach. Sam obiektyw 1200 mm waży 16 kilogramów. Fotografował dwoma lustrzankami - 8-megapikselowym demonem szybkości Canonem 1D Mark II (512 MB bufor pozwala na zrobienie 40 ujęć w serii z szybkością 8,5 klatek na sekundę) oraz wielkomatrycowym 16,7-megapikselowym Eosem 1Ds Mark II (jest o wiele wolniejszy - pozwala na zrobienie tylko 4 klatek na sekundę w 32-klatkowej serii, choć 0,3 sekundy do stanu gotowości to imponujący wynik). Ten drugi ma pełnowymiarowy sensor, dzięki czemu nie ma potrzeby kalkulowania ogniskowej zakładanych obiektywów. Tak uzbrojony Max nie myślał nawet o zabraniu dodatkowego analogowego średniego formatu.

Watykańscy Canonierzy

Max Rossi

Swoje zdjęcia z placu św. Piotra przesyłał ftp-em z Centrum Prasowego po wcześniejszej obróbce oraz kadrowaniu. Trzeba nadmienić, że 1Ds Mark II ma ekran LCD o przekątnej dwóch cali i rozdzielczości 230 tys. pikseli, co pozwala na dokładne przeglądanie fotografii w aparacie. W takiej selekcji z jego zbiorów znika około 5 procent wykonanych klatek.

Max wspomina bardzo miłą atmosferę, jaka panowała między dziennikarzami z całego świata.

- Widziałem płaczących fotoreporterów, ja też płakałem - nie wstydzi się przyznać Rossi.

- Utrudnione jest fotografowanie ludzi smutnych, przeżywających modlitwę. Należy bardzo uważać, aby nie naruszyć intymności tej modlitwy - dodaje.

- Fotografowałem Papieża od 1990 roku.

Watykańscy Canonierzy

Max Rossi

Watykańscy Canonierzy

Max Rossi

Wykonałem tysiące ujęć. Gdy 2 kwietnia 2005 r. Papież odszedł, chciałem zrobić to ostatnie zdjęcie. Wchodziłem do Bazyliki, gdzie było wystawione ciało Jana Pawła II, dwukrotnie - opowiada Rossi. Był przy Ojcu Świętym do końca.

Maksowi nie udało się zliczyć, ile zdjęć wykonał w ciągu całego tygodnia. Zapytany o to, w co chciałby jeszcze doposażyć swojego ekwipunek, odpowiada:

- Po tych ciężkich dniach chciałbym kupić tylko wędkę.