Watykańscy Canonierzy


Maciej Skawiński - Rzeczpospolita

Watykańscy Canonierzy

Maciej Skawiński - Rzeczpospolita

Maciej fotografował 4-megowym Eosem 1D, którego nie zamieniłby w tej chwili na żaden z istniejących na rynku. Ceni sobie jego szybkość reakcji i niezawodność. Miał ze sobą również zapasowy korpus Canona 10D. Dokręcał obiektywy: 17-35 mm/2.8; 50 mm/1.4; 35 mm/2.0; 70-200 mm/2.8. Wyposażony jest w trzy karty CF 512 MB, notebooka i dwa zapasowe akumulatory. Nie używa żadnych filtrów. Do Watykanu nie zabrał statywu. Miał ze sobą flesz Canon 540 EX. Zdjęcia archiwizuje na zewnętrznych twardych dyskach (na płytach CD przechowuje kopie), a kataloguje w Foto Station.

W sobotę na wieść o śmierci Papieża redakcja "Rzeczpospolitej" zareagowała decyzją o wysłaniu kolejnego swojego fotoreportera Macieja Skawińskiego. W poniedziałek z powodu braku biletów lotniczych wyruszył z Warszawy własnym samochodem i dotarł do Rzymu w środę.

- Postanowiłem nadrobić ok. 200 km i dostać się do Wiecznego Miasta od strony wybrzeża, wiedziałem, że bezpośredni wjazd z autostrady prowadzącej z Polski będzie zakorkowany.

Opłaciło się, wjechałem bez problemów i zaparkowałem samochód (który stał się na kilka dni moim minihotelem) kilkaset metrów od Watykanu.

Watykańscy Canonierzy

Maciej Skawiński

W odróżnieniu od swoich kolegów po fachu miał kłopot z odebraniem akredytacji prasowej z Centrum Prasowego zlokalizowanego za barierkami pilnie strzeżonymi przez włoską policję. - Stworzyło się błędne koło. Za barierki można było dostać się wyłącznie z akredytacją, więc jak ją odebrać? Po kilku próbach perswazyjnych z niewiele rozumiejącymi po angielsku policjantami jakoś się udało – opowiada.

Maciej. Jego zadaniem było uchwycenie w obiektywie atmosfery panującej w Watykanie przed i w trakcie pogrzebu Jana Pawła II.

Wspomina, że atmosfera przed pogrzebem była dość luźna i wręcz piknikowa.

- Wielu Polaków taki stan mocno zdziwił, lecz trzeba pamiętać, że pielgrzymi przybyli z całego świata. Krzyżowały się tam religie, kultury i subkultury. Modlili się punkowcy, metale, dresiarze - wspomina Skawiński.

Często w jego pracy nie ma czasu na refleksję nad dokumentowanym wydarzeniem.

- Pamiętam, jak na placu przed Bazyliką powiał wiatr Ducha Świętego i zamknął ewangeliarz.

To było niesamowicie wzruszające. W takich chwilach żałuję trochę, że jestem fotografem, że muszę być nadal skupiony na pracy i nie mogę przeżywać tych zdarzeń w taki sposób, jak inni - wspomina Maciej.

Jak sam mówi, nie ma oporów przed fotografowaniem ludzi modlących i pogrążonych w smutku, lecz stara się to robić bardzo dyskretnie.

Nie podchodzi na 30 cm, lecz fotografuje z "rozsądnej" odległości długimi obiektywami.

Żeby ocenić poprawnie naświetloną klatkę, Maciej ogląda histogram na ekranie LCD, gdyż możliwości jego Canona 1D w tym zakresie są nieco ograniczone - nie można nawet powiększyć podglądu klatki. Zazwyczaj Maciej przesyła zdjęcia do redakcji za pomocą GPRS i notebooka. Jednak w dniu samego pogrzebu ze względu na obciążone sieci komórkowe i strasznie wolny transfer ratował się wizytą w kawiarence internetowej i przesyłał zdjęcia ftp-em. Akumulatory ładował w punkcie Czerwonego Krzyża, w którym wolontariusze mieli duży agregat prądu.

W ciągu trzech dni wykonał ok. 2 tys. zdjęć.