Wielkie tech-skandale. Jak giganci IT tuszowali potknięcia

Świat IT, jak każda branża przemysłu, przeżywa swoje kryzysy, wpadki i skandale. Zobacz, jak próbowano tuszować, przemilczać lub usprawiedliwiać wstydliwe potknięcia.

Ostatnie 20 lat w świecie nowoczesnych technologii stało pod znakiem dynamicznego rozwoju. Rodziły się i upadały fortuny, nieco "zakurzone" koncerny odbudowywały swoją pozycję rynkową, inne ją systematycznie tracą. A co jakiś czas, na okrasę - gdyby ktoś nudził się codziennym zalewem nowinek technologicznych - wybucha afera na masową skalę, odbijająca się echem w każdym zakątku Internetu.

Najnowszy przykład takiej wpadki to oczywiście włamanie do systemów koncernu Sony, skutkujące wyciekiem danych z usługi PlayStation Network (a jak się później okazało, również z Sony Online Entertainment).

W wyniku włamania do PlayStation Network w ręce crackerów mogły dostać się dane nawet 77 mln osób. Chociaż incydent został wykryty 19 kwietnia 2011 r. (mogło do niego dojść w dniach 17-19 kwietnia), a dzień później zablokowano dostęp do sieci PSN, dopiero 25 kwietnia Sony przyznało, że celem ataku na sieć PSN były dane użytkowników. Przedłużające się milczenie koncernu wywołało sporo spekulacji nad możliwymi przyczynami zamknięcia PSN, ale kiedy już firma potwierdziła fakt kradzieży informacji, wywołało to jeszcze większą frustrację części użytkowników.

W przeszłości z podejściem wielkich koncernów do własnych błędów nie było lepiej. Oto najbardziej jaskrawe przykłady.

1994. Intel Inside: can't divide

W październiku 1994 r. Thomas Nicely, profesor matematyki uczelni Lynchburg College, stwierdził, że produkowane przez nią procesory Pentium zawierają błąd. Odkrył on nieścisłości w obliczeniach komputerowych, których dokonywał na potrzeby swojego projektu badawczego (wyniki na maszynach z układami Intel Pentium były nieprawidłowe). Poinformował producenta, że procesory te mogą generować błędy w obliczeniach przy określonych operacjach dzielenia.

Firma po cichu wycofała wskazane wadliwe układy, licząc że to załatwi sprawę. Kilka tygodni później tzw. błąd FPU trafił na czołówki gazet. Wycofanie partii procesora Pentium z rynku kosztowało Intela 475 milionów dolarów i skazę na reputacji. A najgorsze w całej sprawie było to, że przedstawiciele Intela w korespondencji z prof. Nicelym przyznali, że wiedzieli o błędzie od pół roku. Nic z tym jednak nie zrobiono...

Wadliwe układy przerobiono później na breloczki i rozdano pracownikom Intela. Na breloczkach znalazła się inskrypcja sentencji Andy'ego Grove'a, współzałożyciela i prezesa firmy: "Złe firmy upadają przez kryzysy, dobrym udaje się przetrwać, wielkie dzięki nim stają się lepsze".

1998. Kliknięcie śmierci

Dawno, dawno temu, zanim jakiś geniusz wpadł na pomysł stworzenia małego przenośnego nośnika pamięci, zwanego dziś pendrive'm, jedyną metodą na przeniesienie z sobą większej ilości danych niż 1,44 MB (rozmiar dyskietki) było użycie dysku Iomega Zip.

Wersje urządzeń Iomega Zip Drive o pojemności 100 MB cierpiały jednak na pewną znaczącą przypadłość. Głowice odczytu dysków miały tendencję do ustawiania się w niewłaściwej pozycji, uniemożliwiającej odczyt pierwszej ścieżki zapisu. Mechanizm osiągnąwszy maksymalny zasięg głowicy zaczynał wydawać dziwne dźwięki (kliknięcia - stąd nazwa błędu). Ile danych zostało w ten sposób utraconych, a ile napędów uszkodzonych - nie wiadomo.

Wiemy za to, że dopiero pozew zbiorowy skłonił Iomegę do wymiany na nowe wszystkich wadliwych urządzeń.