Windows 11 - dlaczego nie warto na niego przechodzić?

Mamy już ponad rok od pojawienia się Windows 11 na rynku. Nie zdobył jednak dużej popularności, a oto powody tego stanu rzeczy.

Fot.: Christian Erfurt/Unsplash

Windows 11 ukazał się na początku października 2021 roku, a Microsoft reklamował go jako "kolejną generację Windows". No i fakt - trudno zaprzeczyć, że różni się od poprzedników, w tym bardzo rozpowszechnionego Windows 10, który obecnie dominuje na rynku. 14 miesięcy po premierze "jedenastka" ma go 15%. To zdecydowanie poniżej oczekiwań producenta. Tym bardziej, że pewna część tych 15% to laptopy i desktopy z preinstalowanym Windows 11.

Dlaczego ludzie nie zaczęli masowo przechodzić na nowy system? Wyjaśniamy główne przyczyny.

Windows 11 nie jest mi do szczęścia potrzebny

Windows 10 znajduje się na rynku od 2015 roku, czyli ponad 7 lat. W tym czasie przechodził różne zmiany, ale jeśli się korzysta z niego codziennie - człowiek po prostu przywykł do wszystkiego, co oferuje. A co bardziej ważne - doskonale współpracuje z wszystkimi aplikacjami i grami. Będzie wspierany aż do października 2025 roku, a więc jeszcze niemal trzy lata. Co prawda Microsoft nie będzie dodawać do niego nowych funkcji, jednak jakie jeszcze byłyby w nim potrzebne? No właśnie.

Zobacz również:

  • Windows 11: jak usprawnić wydajność w grach? [PORADA]
  • Jak wymusić zamknięcie aplikacji na Windows 11? [PORADA]
  • Windows 10 czy Windows 11? Który system wybrać?

Z biegiem czasu sytuacja zacznie się zmieniać i z nowym sprzętem mogą być problemy, ale póki co do tego daleko. Dlatego większość osób nie widzi sensu w zmianie Windows 10 na 11, ponieważ na tym pierwszym ma wszystko, czego potrzebuje.

Nie mam odpowiedniego sprzętu

Wymagania sprzętowe Windows 11 nie są specjalnie duże, jednak konieczne jest posiadanie TPM 2.0 oraz możliwości bezpiecznego rozruchu, czyli Secure Boot. Nie każda maszyna - zwłaszcza paroletnia - ma te niezbędne do instalacji nowego systemu elementy. Na tych urządzeniach stanie się na Windows 10 bez możliwości aktualizacji. A czy komuś się do tego śpieszy? Nie - co wyjaśniam w poprzednim akapicie.

Windows 11 - dlaczego nie warto na niego przechodzić?

Fot.: Microsoft

Windows 11 to nic ciekawego

Czym dla przeciętnego użytkownika różni się Windows 11 od Windows 10? Przede wszystkim wyglądem, a pod zmienionym interfejsem kryje się to samo, co w poprzedniku, a nawet... mniej. Usunięto na przykład wywoływanie Menadżera Zadań z paska, możliwość przypinania swoich aplikacji i folderów, Live Tiles z menu Start i inne elementy. A więc co zamiast tego? Po prawdzie - nic. Windows 11 nie oferuje jakiś powodujących opadnięcie szczęki rewelacji czy rewolucji.

Windows 11 to niepotrzebna zmiana

Zasadniczo ludzie nie lubią zmian. A zwłaszcza gdy coś, co znają i lubią, zostaje przekształcone w odmienny sposób. I takie właśnie wrażenia ma się po aktualizacji z Win 10 na Win 11. Menu Start, centrum akcji czy choćby samo położenie ikonek na pasku zadań od razu wpadają w oczy przez dziwaczny wygląd. Ta nikomu nie podobające się nowości to babol na zasadzie usunięcia menu Start z Windows 8. Jednak teraz mamy rozbudowany program Windows Insider i przed wprowadzeniem jakichkolwiek "innowacji" Microsoft mógł po prostu spytać użytkowników, jak się im podobają.

Czy to zrobił? Oczywiście, że nie. Microsoft wie lepiej, co Ci się podoba, prawda?

Windows 11 to system niedopracowany

Choć na przygotowanie Windows 11 producent miał wręcz morze czasu, to wypuścił na rynek produkt wadliwy, który już od pierwszych dni zaczął sprawiać problemy. A ponieważ informacje o tym pojawiały się błyskawicznie (do czego i ja się przyczyniłem), nawet osoby chętne zmianie wstrzymywały się z nią do czasu rozwiązania kłopotliwych sytuacji. Czy coś się zmieniło? A skądże - po roku weszła duża aktualizacja 22H2, które do istniejących problemów dorzuciła kolejne. Ręce opadają? A i owszem. Po takich informacjach chęć zmiany systemu na nowy topnieje niczym śnieg w lecie.

Trzeba jednak uczciwie zauważyć, że co jakiś czas pojawiają się aktualizacje, wprowadzające nowe funkcje i rozwiązania. Dlatego rok po premierze Windows 11 doczekaliśmy się wreszcie systemu kart. Jak się jednak okazuje, Microsoft mógł to już wprowadzić przy... Windows 95. Lepiej późno niż wcale, jednak dlaczego rozwiązanie to nie pojawiło się od razu z Windows 11? Tego nie wie nikt...

Podsumowując - Windows 11 z biegiem czasu na pewno podbije rynek, do czego przyczynią się nie tylko użytkownicy, ale również producenci sprzętu preinstalujący nowy system na swoich maszynach. Ale czy to oznacza, że będzie on popularny? Cóż, niekoniecznie. Prędzej stawiam na Windows 12. A dlaczego? Przeczytasz o tym na tej stronie.