Windows 11: niepotrzebny następca Windows 10?

Nasi koledzy z PC World przetestowali nowy system Microsoftu. Dlaczego nie są nim zachwyceni?

Foto: Mark Hachman/IDG

Pierwsza uwaga, jaka się pojawia, dotyczy faktu, że właściwie nie ma żadnych konkretnych powodów, aby przesiąść się z Windows 10 na Windows 11. Nowy system operacyjny korzysta z kodu Windows 10X, ale nie ma w nim tego, co obiecywał ten nigdy nie wydany system, czyli prostoty i wygody. Poza tym interfejs oraz ogólny design wskazują na adresowanie Windows 11 raczej dla firm i biznesów, a nie przeciętnego użytkownika. A wbudowana ikonka Czatu sugeruje reorganizację Twoich kontaktów społecznościowych poprzez Microsoft.

Oczywiście nie wszystko jest złe - ulepszone aplikacje systemowe, przebudowane menu Ustawień czy zmiany techniczne, wpływające na płynność i wydajność to rzeczy, które trzeba docenić. No i przejście jest darmowe - a jak informuje Microsoft, będzie to możliwe dla maszyn z Windows 10 do połowy 2022 roku. Oczywiście przechodzenie na Windows 11 nie jest obowiązkowe - możesz zadecydować samodzielnie, czy tego chcesz. Jeśli nie - Windows 10 będzie wspierany do końca 2025 roku, masz więc mnóstwo czasu, aby zobaczyć, co się stanie z Windows 11 i zdecydować, kiedy zmienić system. Ewentualnie możesz zrobić to już dzisiaj - masz 10 dni na cofnięcie zmian i powrót do Windows 10.

Zobacz również:

  • Aktualizacje Windows będą tracić ważność. Co to oznacza?
  • Czy pójdzie mi Windows 11 - wymagania i lista kompatybilnego sprzętu
  • Xbox Game Pass rozczarowaniem Microsoftu? Co dalej z usługą?

Niedogodności zmiany? Konieczność włączenia TPM 2.0 - w tym celu wielu ludzi szuka w sieci poradników, jak to zrobić, a dla laika może okazać się to bardzo trudnym wyzwaniem. Podobnie jak zmiana rozruchu na bezpieczny - jeśli system nie był instalowany na UEFI, nie będzie to możliwe. Wesoło, prawda? Co prawda intencje Microsoftu są zacne - zwiększenie bezpieczeństwa użytkowników - jednak mogą okazać się zaporowe dla wielu osób. Redakcja PC World testowała Windows 11 na trzech maszynach: Microsoft Surface Laptop 3 (Ice Lake), Microsoft Surface Pro 7+ (na obu wersja Pro) oraz Surface Laptop 4 z Windows 11 Home.

Windows 11 Pro versus Windows 11 Home

Windows 11: niepotrzebny następca Windows 10?

Foto: Mark Hachman/IDG

Windows 11 dostępny jest dla konsumentów w wersjach Pro oraz Home. Każda z nich będzie dostawać dużą aktualizację raz do roku. Różnice w funkcjonalności są niezmienione, mamy więc takie same, jak pomiędzy Windows 10 Pro a Home, czyli Bitlocker, wirtualizacja Hyper-V, Windows Sandbox czy RDC. Hyper-V działa... prawie doskonale. Nie wykrywa .iso z Ubuntu. Jednak w Windows 11 Pro pojawia się możliwość tworzenia kont lokalnych, czyli kont offline. W wersji Home konto MS jest niezbędne do zalogowania się do systemu.

Sama instalacja Windows 11 jest podobna do instalacji Win10, włącznie z asystentem prowadzącym przez proces krok po kroku. Jest nawet lepiej - nie pojawia się zachęta do instalacji Microsoft365, Cortany oraz aplikacji Twój Telefon. Co ważne - konto admina musi być kontem MS. Dopiero ono pozwala na tworzenie kont offline. W trakcie samej instalacji również potrzebne jest konto MS. Urządzenie musi być podpięte do internetu - inaczej procesu nie będzie można kontynuować. Jak szybko potrwa instalacja, to zależy od takich czynników, jak to, czy masz SSD czy HDD, aktualizujesz system z Windows 10 czy przeprowadzasz czystą instalację, szybkości Twojego łącza internetowego itp. Całość powinna się zamknąć w ok. 30 minutach. Jak zawsze radzimy wykonanie kopii zapasowych ważnych plików przez rozpoczęciem procesu.

Pryz jego końcu możesz od razu zainstalować sugerowane aplikacje ze sklepu Microsot Store - ale nie jest to obowiązkowe.

Windows 11: niepotrzebny następca Windows 10?

Foto: Mark Hachman/IDG

Po instalacji rzuca się w oczy zmieniony pasek zadań z ikonkami pośrodku, mamy także odmienne menu Start. Paska nie można zmienić, a ikonki na nim są mniejsze, niż w Windows 10. I też nie da się zmienić ich rozmiaru. Ma to może zaletę, gdy korzysta się z mniejszych wyświetlaczy, jeśli jednak ktoś pracuje przed monitorem, trochę to niewygodne. Nie ma także opcji upuszczania ikonek na pasek zadań, a przez to jego dostosowanie pod kątem swoich potrzeb. I to minus. Wycentrowanie można zmienić w ustawieniach (tutaj wyjaśniamy, w jaki sposób), jednak z ikonkami nic nie zrobisz.

Menu Start nie zachwyca. W Windows 10 odruchowo klikało się w prawy dolny róg i gotowe, tutaj - jeśli nie zmienimy położenia domyślnego - celujemy w środek. Poprawiono tryb tabletu - teraz nie włączysz go przypadkowo, a aktywuje się samoczynnie po odpięciu klawiatury. Co warto zauważyć, jest tu ikonka umożliwiająca w każdym momencie obsługę dotykową. Samo menu to zbiór ikonek, które wydają się dobrane w sposób dość losowy. Dział Polecane to nic innego, jak ostatnio otwierane pliki. Aby mieć dostęp do wszystkich zainstalowanych aplikacji, należy kliknąć niewielki przycisk w prawym górnym rogu.

Windows 11: niepotrzebny następca Windows 10?

Foto: Mark Hachman/IDG

W Windows 10 możemy przypinać sobie aplikacje i wygodnie je przenosić. W Windows 11 tego nie ma. Nie posegregujesz ich alfabetycznie, ani nie umieścisz w dedykowanych folderach. Może być gorzej? A pewnie - wielkości menu nie zmienisz i zapomnij o takich rzeczach, jak wyświetlanie w trybie pełnoekranowym. Dodawanie do menu Start strony internetowej z Edge wymagałoby właściwie osobnego poradnika. Podsumowując - Microsoft namieszał i pokomplikował praktyczne rozwiązania znane z Windows 10. Duży minus za to.

Powiadomienia i centrum akcji

W Windows 10 centrum akcji mamy po prawej, a w nim każde powiadomienie jest klikalne. W Windows 11 zmieniono to na dwa przyciski, pozostawiając przypięte tylko podstawowe opcje - Wi-Fi i Bluetooth, tryb samolotowy, tryb oszczędzania energii, tryb skupienia oraz dostępności. Pozostałe - jak choćby tryb nocny - musisz dodać ręcznie, korzystając z niewielkiej ikonki pióra. Microsoft niespodziewanie dodał kalendarz, więc gdy korzystasz z centrum akcji, widzisz taki oto widok:

Windows 11: niepotrzebny następca Windows 10?

Foto: Mark Hachman/IDG

To czyste marnowanie miejsca, tym bardziej, że pod kalendarzem widzimy na pasku systemowym datę i godzinę. Aczkolwiek nowe centrum akcji wydaje się "odchudzone", a przez to lepiej zorganizowane. Może zatem się podobać.

Menu Ustawień

Windows 11: niepotrzebny następca Windows 10?

Foto: Mark Hachman/IDG

Niby podobnie, a jednak inaczej. Mamy podział na kategorie, okienko wyszukiwania itp., pojawił się także dostęp do takich elementów, jak Tryb Gry, który zatrzymuje niepotrzebne zadania na czas rozgrywki. Najbardziej udaną nowością jest graficzne przedstawienie czasu wykorzystania akumulatora i użycia przez niego zasobów.

Windows 11: niepotrzebny następca Windows 10?

Foto: Mark Hachman/IDG

Nowe menu Ustawień nie jest złe, wymaga tylko zmiany nawyków, co przyjdzie z czasem. Microsoft na szczęście niczego tu nie popsuł, ani w niczym nie namieszał. Poszczególne funkcje znajdują się w tych samych działach, co w Windows 10.

Wyszukiwarka, Cortana, linia czasu

Windows 11: niepotrzebny następca Windows 10?

Foto: Mark Hachman/IDG

Cortana jest w naszym kraju niedostępna, a ponieważ na świecie mało kto z niej korzystał, Microsoft nie zdecydował się na umieszczenie jej nie tylko na pasku zadań, ale nawet w preinstalowanych aplikacjach! No i dobrze - nie zabiera niepotrzebnie miejsca. Jeśli chodzi o wyszukiwarkę, mamy tu trzy: lupkę na pasku, okienko w menu Start oraz w panelu widżetów. Dwa pierwsze przeszukują urządzenia, ostatnie sieć, korzystając przy tym z wyszukiwarki Bing. Trzeba przyznać, że działają bez zarzutu. Poza tym naciśnięcie Alt+Tab pokazuje wszystkie otwarte okna i dokumenty, a także 3 lub 5 ostatnio otwartych zakładek w Edge. Jeśli zaś chodzi o linię czasu, Microsoft usunął ją zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami i tak przeszła do historii.

Teams Chat

Windows 11: niepotrzebny następca Windows 10?

Foto: Mark Hachman/IDG

Po niewypale projektu People Microsoft próbuje z nową formą kontaktów poprzez swoje usługi - Teams Chat, który pojawia się na pasku zadań koło ikonki eksploratora plików. Przy logowaniu się do usługi pobierane są kontakty z Outlook.com i Skype.com, a interfejs aplikacji przypomina Teams. I takie same ma możliwości, czyli rozmowy głosowe, wideo, wiadomości itp. Ale... Na Teams Chat może zadzwonić do Ciebie każdy, kto ma Twój adres e-mail lub numer telefonu. Jedyna remedium to usunięcie tych danych z konta Microsoftu, ale to oczywiście wiąże się z problemami dla Ciebie. A biorąc pod uwagę popularność Zoom i Teams, podejrzewamy, że usługa jest skazana na zniknięcie za jakiś czas.

Inne elementy systemu

Windows 11: niepotrzebny następca Windows 10?

Foto: Mark Hachman/IDG

Eksplorator Plików nie doczekał się - a to niespodzianka - systemu kart. Zamiast tego Microsoft dał nam zaokrąglone rogi okienek (czyli Fluent Design), zmienił niektóre ikonki i wygląd folderów. Niestety, czasem ikonki są mało intuicyjne i można zastanawiać się, która co oznacza. Przeglądarka Edge jest oczywiście domyślną, jednak gdy pierwszy raz odpalasz inną, np. Chrome czy Firefoxa, możesz kliknąć na ustawienie jej jako domyślnej, co przekieruje Cię do odpowiedniego działu ustawień, gdzie możesz wprowadzić zmiany. Jeśli chodzi o samo Edge, wprowadzenie trybu usypiania kart zdecydowanie wpływa na polepszenie wydajności przeglądarki. Przykład - 35 otwartych kart zabiera 4,07 GB pamięci. Jednak gdy tylko jednak jest aktywna, zaś reszta znajduje w stanie uśpienia - zużycie pamięci to 1,47 GB. Różnica kolosalna, prawda?

Wprowadzenie Dynamic Refresh Rate ma za zadanie ulepszać jakość obrazu przy odświeżaniu wyświetlacza ponad 60 Hz, a do tego dochodzi AutoHDR, czyli automatyczne podnoszenie jakości obrazu poprzez lepszą kolorystykę. Oczywiście aby to zadziałało, musisz mieć procesor graficzny wspierający HDR. Sprawdzenie tych zmian wymaga osobnych testów.

Podsumowanie

To świeże, gorące podsumowanie pokazuje, że Microsoft ukrył większość najlepszych funkcji, zostawiając na widoku te średnio potrzebne. To psuje humor na samym początku. Zmiana menu Start i ograniczenia paska zadań jeszcze to pogarszają. Osłodzeniem może być lepsze menu ustawień oraz wspomniane przed chwilą technologie poprawy obrazu (a w przyszłości dojdzie do tego obsługa aplikacji z Androida). Zdajemy też sobie sprawę, że z biegiem czasu system doczeka się wielu usprawnień.

A póki co... jest funkcjonalny, ale może nie do końca wygodny i przemyślany. Dlatego jeśli dobrze Ci przy Windows 10, zostań na razie przy tym systemie. Windows 11 nie ma żadnych naprawdę ważnych funkcji, które skłaniałyby - na razie - do zmiany.

Źródło: PC World