Wirtualny pieniądz – realne wyzwania


Kim jest Satoshi Nakamoto

„Satoshi Nakamoto” to pseudonim autorytetu w dziedzinie matematyki i kryptografii – twórcy założeń teoretycznych bitcoina ujętych w wyczerpującej dokumentacji, normującej także późniejsze funkcjonowanie algorytmów sieci Bitcoin. Są przypuszczenia, że pod tym nickiem publikował i funkcjonował w cyberspołeczności cały zespół pasjonatów. Satoshi jest w Japonii popularnym imieniem męskim, Nakamoto to nazwisko spotykane wśród osób pochodzących z wysp Ryuku. Satoshi Nakamoto w wolnym tłumaczeniu oznacza „mędrzec – założyciel”.

Sam źródłosłów nicka Nakamoto oraz rozpowszechniana w sieci grafika przedstawiająca mężczyznę o wschodnich rysach twarzy (będąca podobno niegdyś jego awatarem na forum bitcointalk.org) nie daje podstaw do przypuszczeń, że twórca bitcoina jest Azjatą. Ostatnia aktywność w sieci z tym pseudonimem to wpis z kwietnia 2011 roku, deklarujący „skupienie się na innych sprawach”. Nie stwierdzono uprzedniej aktywności Nakamoto w internecie niezwiązanej z bitcoinem.

Zobacz również:

  • Powstanie Bitcoin City. To nie żart
  • Energetyczny kryzys dużego kraju. Powód? Górnicy!

Obecnie każdy członek sieci „górników” starających się pozyskać nowe bitcoiny ma nadzieję być pierwszym, któremu uda się zamknąć listę bieżących transakcji, tworząc tym samym nowy blok. Program kliencki, zainstalowany w dowolnym urządzeniu i systemie, analizuje transakcje zawarte w sieci od czasu utworzenia poprzedniego, pakuje je i rozpoczyna ich haszowanie zadane algorytmem systemu, czyli znajdowanie funkcji skrótu. Funkcja skrótu jest pojęciem kryptograficzno-matematycznym, oznaczającym przypisanie dowolnie długim liczbom znacznie krótszego klucza, pozwalającego na stuprocentową identyfikację źródła.

Gdy oprogramowanie klienckie Bitcoin na danym komputerze odnajdzie najmniejszy możliwy skrót do obrabianego pakietu transakcji, przesyła tę informację do wszystkich węzłów, lista „zhaszowanych” transakcji zostaje zapisana na stałe, a zwycięski blok na mniej więcej 10 minut staje się ostatnim w łańcuchu, do którego z kolei próbują podłączyć się inni potencjalni szczęśliwcy.

O szczęściu można mówić nie tylko z racji sukcesu obliczeniowego – każdorazowe utworzenie bloku jest równoznaczne z przyznaniem danemu „kopaczowi” (lub zespołowi) nagrody w ustalonej liczbie bitcoinów.

Wielkość bonusu, począwszy od 50 sztuk w pionierskiej erze bitmonet, dzielić się będzie co ok. 4 lata do wyczerpania nieprzekraczalnego limitu wydobycia 21 mln sztuk. Jak się szacuje, nastąpi to około roku 2140. Obecnie, po czterech latach od startu, w listopadzie 2012 nastąpił już fetowany w społeczności „pierwszy podział” i obecnie nagroda wynosi tylko 25 bitmonet.

Interwały dzielące powstawanie kolejnych bloków to wartość ustalona w specyfikacji – docelowo ma mieć częstotliwość sześć razy na godzinę, natomiast może się wahać w zależności od realnej wydajności mocy obliczeniowej sieci, dlatego co dwa tygodnie (a precyzyjniej, po wygenerowaniu 2016 bloków) wszystkie aktywne węzły szacują relację czasu do utworzonych od ostatniego uzgodnienia jednostek i ustalają poziom trudności haszowania, by uzyskać cykl dziesięciominutowy.

Dzięki temu podaż pieniądza jest automatycznie ograniczana na stałym, bezpiecznym poziomie bez udziału instytucji centralnej. Warto dodać, że w całej historii bitcoina znaczące obniżenie stopnia nastąpiło tylko raz – w 2011 roku, po wielkim załamaniu waluty spowodowanym włamaniem na giełdę Mt. Gox, skutkującym czasowym odejściem wielu „górników” i spadkiem sił przerobowych.

Wyliczenia odpowiednio małego skrótu (haszu) warunkujące utworzenie nowego bloku i wykopania dzięki temu nowych bitcoinów, są możliwe tylko w uzgodnieniu z wszystkimi poprzednimi blokami, w relacji z pozostałymi członkami sieci. Wskutek tego – teoretycznie możliwe – podrabianie bitcoinów przez wprowadzenie fałszywego łańcucha i zarządzanie nim wymagałoby użycia mocy obliczeniowej przewyższającej sumę wydajności całej sieci P2P. Jako że obecnie przekracza ona kilkakrotnie sumę wydajności superkomputerów z listy Top 500, pozostaje to w sferze teorii i czyni bitcoina najtrudniej podrabialną walutą na ziemi.

System hierarchicznego łańcucha bloków transakcyjnych rozwiązuje także kwestię wielokrotnego wydawania tych samych środków kryptowaluty (double spending). Ponieważ bitmonety są bytem cyfrowym, istniało zagrożenie, że mogą być kopiowane i używane wielokrotnie (analogicznie np. do plików MP3). Wszystkie transakcje są wysyłane do całej sieci, w razie równoczesnego wysłania dwóch płatności z użyciem tych samych monet niektóre węzły widziałyby jako wcześniejszą (i ważną) pierwszą transakcję, pozostałe – drugą. W liniowym układzie bloków zawierających weryfikację zawsze zaakceptowana jest tylko jedna z operacji – widziana jako wcześniejsza przez ten węzeł, któremu udaje się utworzyć kolejny blok. Ten mechanizm jest odpowiedzialny za krótki, co prawda, ale niemożliwy do pominięcia czas oczekiwania na akceptację płatności, będący pochodną cykli generowania nowych bloków.

W tym precyzyjnym świecie matematyki jest czynnik, który budzi emocje i nadzieje obecnych i przyszłych członków społeczności bitcoinowych „górników”. Jest nim losowość przydzielania nowych bloków. Osoba, która włączyła swój smartfon do sieci i administrator dużej farmy serwerów mają teoretycznie równe szanse na zgarnięcie puli. Naturalnie nie bez znaczenia są też kryteria statystyczne i wydajność, ale – podobnie jak w latach gorączki złota w Klondike na przełomie XIX i XX w. – to właśnie nadzieja powoduje wzrost liczby poszukiwaczy cyfrowego tym razem kruszcu.