Wizjonerzy czy szarlatani? Część 3: Steve Ballmer

Miłość i nienawiść

"Kocham tę firmę". "Nasze narzędzia są najlepsze na świecie". "Kiedy nie jesteśmy pierwsi, naszym celem jest zawsze wejście na pierwsze miejsce i jak najszybsze zrobienie na tym pieniędzy". To tylko niektóre z cytatów CEO Microsoftu. Swoje bezgraniczne oddanie firmie podkreśla przy każdej okazji. Jeszcze częściej jednak pokazuje, że inne firmy z branży bardziej go drażnią niż wywołują poczucie niepokoju. Świetnym przykładem jest Google, najbardziej chyba znienawidzona przez Ballmera korporacja. Na rozprawie sądowej, jaki Microsoft wytoczył Google Ballmer lekceważąco stwierdził, iż firma Larry'ego Page'a i Sergeya Brina nie jest prawdziwą korporacją - przypomina raczej chwiejny domek z kart. Sprawa dotyczyła słynnego przejęcia przez Google jednego z czołowych naukowców Microsoftu - Kai Fu Lee, mimo podpisanej przez tego ostatniego umowy o zakazie konkurencji.

Plotka głosi, iż gdy Ballmer dowiedział się, iż tak wysoko postawiony w Microsofcie człowiek przechodzi do bezpośredniej konkurencji (Lee kierował w MS działem odpowiedzialnym za techniki wyszukiwawcze), w szale rzucił krzesłem krzycząc: "I'm going to Fu****g kill that guy. I'm going to kill Google". Nie byłby to zresztą pierwszy przykład kiedy Ballmera poniosły emocje - jest jednak chyba najbardziej spektakularny. Jego żywiołowość jest zresztą dobrze znana. Wystarczy przypomnieć entuzjazm, z jakim podchodzi do promowania usług i produktów firmy. Wszystkim internautom znany jest film, nagrany na jednej z wewnętrznych konferencji, na którym widać jak Ballmer pobudza słuchaczy (słynne Developers wykrzyczane kilkunastokrotnie w szalonym tańcu - znajdziecie je w galerii forum IDG.pl)

Wizjonerzy czy szarlatani? Część 3: Steve Ballmer

Kadr ze słynnego filmu "Developers, developers"

Ballmer i konkurencja

Jedyną rzeczą, która wydaje się być bardziej denerwująca Steve Ballmera, są inne systemy operacyjne. Jego wypowiedzi na temat Linuksa nie przysporzyła mu przyjaciół w środowisku open-source. Czasami wydaje się, że zagorzali fani systemów z pingwinem, często atakują Ballmera bardziej nawet niż samego Gatesa. Nic w tym dziwnego, jego wypowiedzi są dużo bardziej agresywne niż założyciela Microsoftu. Przypomnijmy, że to właśnie Ballmer nazwał ruch licencję GNU "rakiem praw intelektualnych, który atakuje wszystko z czym się zetknie" a ruch zwolenników Linuksa - komunistami. Jednocześnie, mimo tak ostrych słów, często widać też, iż tak naprawdę w żaden sposób nie obawia się konkurencji. Wręcz przeciwnie, odnieść można wrażenie, iż otwarte systemy są przez niego traktowane raczej jak niegrzeczne dziecko. Pokrzyczy, popłacze - nie wstrząśnie jednak światem. "Większość ludzi zaczyna zdawać sobie sprawę, iż to co rzekomo jest za darmo, tak naprawdę za darmo nie jest. Będziemy dalej zwiększać naszą przewagę".

Dużo większą uwagę Ballmer przykłada do konkurencji z Apple i Sony. Niesamowity sukces iPoda to dla Microsoftu i jego szefa twardy orzech do zgryzienia. Również najnowsza konsola firmy z Redmond - Xbox 360 będzie miała mocnego konkurenta w postaci Playstation 3. Dużo częściej jednak spotkac możemy wypowiedź Ballmera na temat firmy z Jabłuszkiem (i nic dziwnego - konsoli Sony nie ma jeszcze na rynku.) Często twierdził, iż użytkownicy iPodów najczęściej słuchają kradzionej muzyki, a sam system zabezpieczeń iTunes skopiowany jest wręcz z Microsoftowego DRMa. Najnowsze dziecko firmy, UMPC z interfejsem Origami promowane były przed premierą jako urządzenie, które wymiecie iPody z rynku - w efekcie okazało się, iż najpopularniejszy odtwarzacz multimediów na świecie raczej nie zniknie - pokazuje to jednak problem z jakim zmierzyć się musi Ballmer w przyszłości oraz sposób, w jaki podchodzi do konkurencji. Zgodnie z przytoczonym wcześniej mottem, Steve Ballmer musi być najlepszy w każdej dziedzinie i nie znosi, gdy jego firma przegrywa na jakimś polu.