Władca pierścieni

Władca pierścieni
Trójwymiarowe skanowanie modeli jest realizowane za pomocą ręcznego laserowego skanera 3D FastScan firmy Applied Research Associates, którego dystrybutorem jest Polhemus. Ma on postać swobodnie przemieszczanego ramienia z umieszczonym pośrodku laserem. Na obu końcach ramienia znajdują się kamery śledzące wiązkę laserową omiatającą model. Dane o położeniu i orientacji ramienia są pobierane za pomocą czujników magnetycznych. Dzięki takiemu rozwiązaniu można zeskanować obiekt w praktycznie dowolnym kształcie.

Istotną rolę przy produkcji filmu - głównie ze względu na fakt, że część postaci w nim występujących będzie całkowicie cyfrowa - odgrywają systemy przechwytywania ruchu (motion capture). Zajmuje się tymi zagadnieniami studio Giant Studios, wykorzystujące własny system Motion Reality oparty na urządzeniach firmy Biomechanics. Stosuje się tu optyczne markery śledzone przez kilkanaście cyfrowych kamer. System Motion Reality zapewnia dużą dokładność danych, oprogramowanie zaś pozwala na szybkie ich przetwarzanie. Sama sesja przechwytywania ruchu, w której aktorzy ubrani w stroje z odpowiednimi markerami odgrywają swoje role, to co prawda najefektowniejsza część procesu przechwytywania ruchu, lecz także najkrótsza. Otrzymane dane trzeba bowiem odpowiednio przetworzyć, szczególnie wówczas, gdy proporcje ciała wirtualnej postaci różnią się od proporcji ludzkiego ciała, w szczególności od ciała aktora. W przypadku "Władcy pierścieni" trudno o jakiekolwiek podobieństwo pomiędzy człowiekiem a na przykład pokracznym (i całkowicie cyfrowym) Gollumem. Nietrudno sobie wyobrazić, że gdyby przypisano bezpośrednio dane z systemu motion capture do modelu 3D, mały Gollum poruszałby się zbyt wolno: duży łuk zatoczony ręką aktora w ciągu jednej sekundy odpowiada przecież w przypadku tej postaci stosunkowo niewielkiemu łukowi, a czas ruchu pozostawałby niezmieniony. Tak więc dopasowanie skali czasowej jak i proporcji ciała rzeczywistych i wirtualnych postaci jest jednym z istotniejszych elementów animacji 3D podczas realizacji trylogii Tolkiena.

Władca pierścieni

Multiplikacja to jeden z najistotniejszych efektów komputerowych we "Władcy pierścieni".

Nad obróbką komputerową "Władcy pierścieni" czuwa 140 specjalistów od efektów specjalnych, a wliczając w to pozostałe osoby biorące udział w produkcji liczba pracowników WETY zaangażowanych w ekranizację dzieła Tolkiena sięga 200 osób. Bieżące spotkania dotyczące postępu prac odbywają się w sali konferencyjnej wyposażonej w wideoprojektor RGB, pracujący z rozdzielczością filmową, co pozwala w łatwy sposób zapoznać się z wynikami poszczególnych zespołów.

Do celów filmowych konieczne okazało się jednak wybudowanie - i to znacznym kosztem - większości makiet, w tym Hobbitonu czy miasta Minas Tirith. Stylistyka tego ostatniego, zgodnie z wyobrażeniami samego twórcy trylogii, wykorzystuje elementy architektoniczne charakterystyczne dla starożytnego Rzymu. Graficy komputerowi uzupełnią uzyskany przez filmowców materiał tymi elementami scenografii, których wykonanie w rzeczywistości byłoby zbyt drogie lub wręcz niemożliwe. Aby reżyser i operatorzy na planie mieli informację, od którego momentu na dekoracji pojawią się elementy komputerowe, wymalowano na nich czerwoną, wyraźnie widoczną linię. Warto w tym momencie wspomnieć, że bogactwo przyrody Nowej Zelandii pozwoliło zrealizować całe przedsięwzięcie na wyspie i z niej pochodzą plenery, które będzie można zobaczyć na filmie. Ze względu na to, że efekty komputerowe stanowiły istotny element większości ujęć, każdy plan zdjęciowy wymagał zatwierdzenia ze strony producenta (New Line Cinema) oraz WETA Digital. Nad stylistyką całości czuwają Alan Lee i John Howe, znani od lat graficy, zajmujący się tematyką trylogii.

Władca pierścieni

Ekipa filmowa na planie. Wszystkie plenery kręcono w Nowej Zelandii.

Choć efekty specjalne odgrywają we "Władcy pierścieni" niebagatelną rolę, jeden z najlepszych specjalistów z tej branży, pracujący w Digital Domain Mark Stetson ("Blade Runner", "Piąty element", Oscar za "Odyseję 2010"), zrezygnował z prac nad filmem z powodu różnicy zdań pomiędzy nim a reżyserem Peterem Jacksonem dotyczącej kształtu artystycznego całości. Stetson miał czuwać przede wszystkim nad efektami z wykorzystaniem miniatur oraz nad komputerowym przygotowaniem scen bitewnych z tysiącami walczących postaci. Jest to dotkliwa strata dla filmu, gdyż doświadczenie Stetsona jest z pewnością większe niż nowozelandzkiej firmy. Na ile jego odejście odbije się na jakości efektów specjalnych, będziemy mogli się przekonać już niebawem po obejrzeniu filmu.

Władca pierścieni

Sesja przechwytywania ruchu mięśni twarzy.

Problemy pojawiły się nie tylko w przypadku efektów specjalnych. Już teraz wiadomo, że bardzo trudny będzie proces udźwiękowienia filmu. Okazało się bowiem, że jedynie 2% dialogów z planu filmowego będzie można wykorzystać w ostatecznej wersji. Resztę należało odrzucić z powodu hałasu wydobywającego się z maszyn generujących dym i latających nad planem samolotów.

"Władca pierścieni" jest najdroższym przedsięwzięciem filmowym realizowanym dotychczas na południowej półkuli. Ciekawa obsada aktorska, duże pieniądze, świetne komputery i wielka pasja - wszystko to sugeruje, że być może mamy do czynienia z rzeczywiście niezwykle istotnym wydarzeniem filmowym. Trudno jednak nie pamiętać o ogromnych oczekiwaniach ze strony widzów - praktycznie w każdej rodzinie można przecież znaleźć kogoś, kto czytał powieść Tolkiena i z pewnością uległ jej urokowi. Zmaterializować wyobraźnię i marzenia milionów na taśmie filmowej - to niezwykle wymagające i ryzykowne zadanie. WETA, firma z niewielkim doświadczeniem w branży efektów specjalnych, podjęła to wyzwanie z olbrzymią pasją. Oby jej możliwości okazały się równie ogromne, jak zaangażowanie.