Władze Rosji domagają się dostępu do serwerów sieci VPN

Władze Rosji domagają się dostępu do serwerów dziesięciu dostawców usług VPN. Jeśli któryś odmówi - jego usługa zostania zablokowana.

Dostawcy sieci VPN, którzy otrzymali to żądanie, to: ExpressVPN, HideMyAss!, Hola VPN, IPVanish, Kaspersky Secure Connection, NordVPN, OpenVPN, VPN Unlimited, TorGuard oraz VyprVPN. Trzej ostatnie już zadeklarowali, że zamykają swoje serwery w Rosji, jednak będą świadczyć usługi dla obywateli tego kraju, jednak tylko pod warunkiem, że... będą oni w stanie połączyć się z serwerami poza Rosją. Kaspersky, który jest rosyjską firmą i ma siedzibę w Moskwie, zadeklarował dostosowanie się do żądania. W momencie pisania tego tekstu nie znamy informacji od sześciu pozostałych dostawców.

IPVanish mówi wprost o "Rosyjskiej cenzurze", która zaczęła się oficjalnie w 2017 roku, kiedy to władze wprowadziły prawo zakazujące stosowania sieci VPN w celu osiągnięcia zablokowanych w tym kraju stron. "Jak dotąd działania w celu cenzurowania internetu były umiarkowane" - czytamy na blogu dostawcy - "jednak nowe wymogi są ich wyraźną eskalacją, której nie możemy zaakceptować".

Tor Guard nie tylko zamknie swoje serwery w Rosji (znajdują się w Moskwie i Petersburgu), ale całkowicie je stamtąd zabierze, uprzednio wyczyściwszy wszystkie znajdujące na nich dane. Zaprzestaje też wszelkich form współpracy z centrami danych na terenie Federacji. Jak wyjaśnia to na swojej stronie: "Stawiamy sprawę jasno: nie zostawimy niczego w Rosji, a ponieważ nie gromadzimy logów, nawet gdyby ktoś obecnie przejął serwery, nie znajdzie na nich żadnych danych związanych z aktywnością użytkowników". Ponadto zadeklarowano uruchomienie serwerów w sąsiednich krajach, aby zapewnić Rosjanom szybki transfer danych.

IPVanish odpowiada w sposób podobny: "W odpowiedzi na to żądanie usunęliśmy wszystkie fizyczne serwery z Rosji, ale ciągle oferujemy Rosjanom szybkie połączenie za pomocą serwerów ulokowanych poza Rosją. Ta decyzja jest ściśle związana z naszą polityką niegromadzenia logów".

NordVPN zamyka ostatecznie swoje rosyjskie serwery 1 kwietnia. Informuje od razu, że użytkownicy mający nastawione domyślne połączenie z VPN poprzez rosyjskie serwery, muszą zmienić to ustawienie w celu zabezpieczenia swojej prywatności. Z aplikacji zostanie usunięta możliwość łączenia się z serwerami na terenie Rosji.

Kaspersky Labs jako jedyny zgodził się z żądaniami władz. A zgodę uzasadnia: "Otrzymaliśmy nowe żądania dotyczące dostawców VPN na terenie Rosji. Nakazują one zablokowanie dostępu na terenie Federacji do stron zakazanych przez władze. Jako odpowiedzialna firma, Kaspersky Lab musi dostosować się do przepisów kraju, w którym operuje, jednak równocześnie nowe przepisy nie wpływają na główny cel działania Kaspersky Secure Connection, czyli ochronę prywatności użytkowników np. podczas używania otwartych sieci Wi-fi. Dzięki temu można nadal w bezpieczny sposób dokonywać płatności na lotniskach, w hotelach czy restauracjach. Ponadto nowe przepisy obowiązują VPN tylko na terytorium Rosji i nie mają wpływu na użytkowników w innych krajach".

No cóż, wyjaśnienia Kaspersky Labs są mało przekonywujące - jeśli użytkownik z innego kraju korzysta z serwera w Rosji, a ten obserwują przedstawiciele tamtejszych władz, to mają jak na dłoni jego aktywność. Działania Kremla pokazują, że dąży one do tego samego, co w Chinach czy Iranie - otoczenia kraju "cyfrowym murem", z przejściami, nad którymi będzie mieć pełną kontrolę.