Wpadki w filmach. Nowe technologie i komputery

Wpisanie w Google zapytania "błędy w filmach" daje aż 3,5 mln wyników wyszukiwania. Błędy, jakie pojawiają się w filmach, to temat, który wywołuje duże emocje. Śledzą je wyspecjalizowane serwisy, portale poświęcają im specjalne kąciki, a po premierze filmów przez Internet przetaczają się dyskusje o dostrzeżonych błędach.


Jak słusznie podkreśla zajmujący się tą tematyką serwis MovieMistakes.com, pomimo tego, że Hollywood wydaje na filmy nakręcenie filmów setki milionów dolarów, to w nawet najbardziej utytułowanych i znanych produkcjach można znaleźć liczne błędy. W opracowanym przez serwis rankingu podsumowującym rok 2008 pierwsze miejsce pod względem liczby błędów zajął film "Zmierzch" ("Twilight"), w którym liczba pomyłek dobija do setki, na drugim miejscu znalazł się "Indiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki" z ponad 70 błędami.

Warto zaglądać na ranking od czasu do czasu, bowiem liczba błędów podawana przy poszczególnych filmach nadal rośnie...

W tym zestawieniu znajdują się też filmy, w których znaleziono zaledwie jeden błąd. W większości to produkcje mało znane. Ciekawe, czy ich reżyserzy i ekipa montażowa aż tak dobrze opanowała swój warsztat, czy też nie dotarli do nich spece od wyłapania błędów?

Błędy jakie znajdują specjaliści wyszukiwania tego rodzaju wpadek są nierzadko tak drobiazgowe, że przy technice kręcenia filmów, polegających na wielokrotnym powtarzaniu scen, błędy polegające na zmieniających się szczegółach na planie są praktycznie nie do uniknięcia. Zresztą, jak przyznają "zawodowi" tropiciele błędów, nie oglądają filmów poklatkowo, by dołożyć kolejny. Jeśli nie da się znaleźć błędów oglądając film w normalnym tempie, tropiciele uznają, że błędu nie ma.

Jednak okazuje się, że całkiem liczna i zazwyczaj dobrze opłacana ekipa filmowa przepuszcza sceny, w których błędy dostrzegą nawet małe dzieci. Inna sprawa, że wówczas o filmie mówi się dłużej i w ogóle się mówi, a internetowe fora puchną od dyskusji.

Wpadki nie omijają też filmów w których jednym z aktorów są komputery lub nowe technologie. Poniżej wybrane wpadki związane z filmami science-fiction, komputerami i nowymi technologiami.

"Dzień Niepodległości"

"Dzień Niepodległości" niejednokrotnie był przedmiotem uszczypliwości, kpin i wytykania błędów. Niektórzy posuwają się do twierdzeń, że samo wyprodukowanie tak kiepskiego filmu to już był błąd. Ale spójrzmy co takiego udało się zepsuć jego twórcom.

Jednym z najbardziej rażących błędów tej amerykańskiej produkcji była ingerencja w systemy informatyczne Obcych, którą można było zobaczyć pod koniec filmu. Na ekranie wszystko wyglądało gładko i wyjątkowo żaden rekwizyt nigdzie nikomu nie zawadzał czy też nieoczekiwanie nie zmienił położenia ze sceny na scenę. Zawiodła natomiast wyobraźnia twórców lub było jej odrobinę za dużo... Czy możliwe jest zainfekowanie wirusem stworzonym przez człowieka systemów informatycznych (cokolwiek by to miało w praktyce oznaczać) Obcych. Obcych, którzy byli w stanie opanować umiejętność budowy statków kosmicznych, dzięki którym przybyli na Ziemię. Zdecydowanie kandydat numer jeden do największej bzdury filmowej z komputerami w tle.

"Gwiezdne wojny"

Im większy rozmach przy produkcji i więcej zatrudnionych aktorów, tym większa szansa na popełnienie błędów. "Gwiezdne wojny" nie raz były analizowane jako ich źródło. "W Kosmosie nikt nie usłyszy Twojego krzyku" brzmi slogan pierwszej części innej sagi kosmicznej - "Obcego". W "Gwiezdnych wojnach" pustka kosmosu nie przeszkadza dźwiękom, towarzyszą one poruszaniu się statków kosmicznych czy wybuchom w próżni.

Ten błąd popełniany jest zresztą nagminnie przez twórców filmów spod znaku science-fiction. Powód jest banalny: widzowie oglądający taki film przez wiele minut mogliby się czuć jak na filmie niemym, a tego branża filmowa by nie zniosła. Błędów w tak dużej produkcji nie dało się uniknąć, na poniższym filmie uchwycono te, które przeciętny widz przepuścił, ulegając magii dzieła Lucasa.

"Szklana pułapka"

Pełna zwrotów akcji przedświąteczna historia, która wydarzyła się w Nakatomi Plaza zyskała swoje, należne jej miejsce w historii gatunku. Film to majstersztyk oddziaływania na emocje widza. Umiejętnie budowana akcja, sprawia, że można go oglądać z zapartym tchem. Dlatego trudno wybaczyć nawet drobne błędy, których niestety nie zdołano się ustrzec.

Jeden z nich związany jest z komputerem na którym zamieszczono imiona i nazwiska pracowników Nakatomi Plaza, wśród nich byłej żony Bruce'a Willisa. W jednym ujęciu jej nazwisko jest napisane z błędem w drugim już poprawnie. Nakatomi Corporation musiała korzystać z zupełnie nowej generacji komputerów z wysokim współczynnikiem korekcji błędów...

"Park Jurajski"

Straszące z ekranu krwiożercze i inteligentne velociraptory, które opanowały sztukę otwierania drzwi, a pewnie poradziłyby sobie z jeszcze poważniejszymi technologicznymi wyzwaniami, w rzeczywistości były dużo mniejsze. Reżyser powiększył je, bowiem potrzebował sprawnego, silnego i inteligentnego, a więc bardziej niebezpiecznego drapieżnika. To jednak przekłamanie dokonane z pełną świadomością, zaś sama trylogia obfituje w inne, "typowe" błędy.

W pierwszej części "Parku Jurajskiego" czujność zawiodła ekipę przy kręceniu sceny, w której wylęga się mały dinozaur. W jednym ujęciu mamy tam sterowany komputerowo wysięgnik, czuwający przy jaju wylęgającego się dinozaura, który w sekundę później w cudowny sposób ulega dematerializacji.

Błąd jest wyraźnie widoczny w materiale wideo w drugiej minucie odtwarzania.

www.youtube.com/watch?v=LQ0Lnyt4m84

Drugi błąd w "Parku Jurajskim" polega na tym, że w monitorze, w którym prowadzony jest pogląd doków przez kamerę, zarejestrowane ujęcia są odtwarzane. U dołu ekranu wyraźnie widać pasek pokazujący postępy odtwarzania wideo...