Wycięcie w ekranie: kochać czy nienawidzić?

Zaledwie dwa lata po premierze iPhone'a X wycięcie w ekranie stosuje prawie każdy producent.


Wycięcie w ekranie pojawiło się zaledwie niecałe dwa lata temu za sprawą iPhone'a X. Czy tego chcemy czy nie rozwiązanie to jest obecnie stosowane w różnych formach przez wielu producentów. Już czas, aby poniekąd przyznać rację firmie Apple, która po raz pierwszy wprowadziła notch'a. Jakby na to nie patrzeć rozwiązanie to zrewolucjonizowało rozwój smartfonów. Stosowanie wycięcia w ekranie pozwala na upchnięcie większego wyświetlacza w mniejszej obudowie, co jest zdecydowanie zmianą na plus.

Źródło: Apple

Źródło: Apple

Niedługo po prezentacji iPhone'a X cały internet naśmiewał się z ekranu z wycięciem, a dodatkowo oliwy do ognia dolało samo Apple, które na wszelkich materiałach promocyjnych skutecznie ukrywało wycięcie w ekranie poprzez stosowanie zgrabnych tapet, co zresztą czyni do dziś.

Dziś 21 miesięcy później coraz częściej narzekamy na urządzenia, które nie posiadają wycięcia w ekranie. Dzieje się tak w przypadku Google Pixel 3a. Wielu konsumentów narzeka, że urządzenie mogłoby mieć sporo większy ekran, gdyby producent zdecydował się na wycięcie w ekranie. Tak się jednak nie stało i mniejszy model oferuje ekran o przekątnej 5,6 cala a większy 6 cali. Może to i lepiej? W końcu Pixel 3 XL ma jedno z największych wycięć w ekranie, które zdecydowanie nie jest estetyczne.

Źródło: pcworld.com

Źródło: pcworld.com

Nie sugerujemy, że Apple wymyślił wcięcie w ekranie, choć nie do końca jest to istotne. Trzymając się jednak szczegółów pięć miesięcy wcześniej pojawił się Sharp Aquos S2, który również posiadał to rozwiązanie. Apple jednak jest wielką firmą globalną, która ma wielu zagorzałych fanów więc to właśnie gigant z Cupertino spopularyzował to rozwiązanie. Nawet Samsung, który przez długi czas opierał się stosowaniu ekranów z wycięciem w modelach Galaxy S8 oraz S9 w końcu zdecydował się na umieszczenie kamery w ekranie.

Osoby, które nie przepadają za ekranami z wycięciami mogą mieć jednak powody do radości. Oppo oraz Xiaomi pracują nad ekranami, które posiadają wbudowaną kamerę, która podczas normalnego użytkowania nie jest widoczna. To dużo lepsze rozwiązanie od wysuwanych modułów, które są bardziej skomplikowane, łatwiejsze do uszkodzenia, droższe w produkcji oraz utrudniają wykonanie wodoszczelnego urządzenia.

Notch nie taki straszny?

Apple, jak to często bywa pokazało nam, że nawet niezbyt chlubna koncepcja jak np. ekran z nacięciem może wykazać się pewnym stopniem innowacyjności, elegancji, a nawet być czymś wyjątkowym. Firma z Cupertino słynie z popularyzowania wymyślonych już wcześniej rozwiązań i tym razem nie jest inaczej. W cienkim pasku udało się zmieścić aparat fotograficzny, wszelkie czujniki oraz kamerę TrueDepth odpowiedzialną za obsługę technologii Face ID oraz głośnik do rozmów. Inne telefony posiadają dużo mniejsze wycięcia, ale spowodowane to jest mniejszą ilością elementów, które w nim umieszczono.

W przypadku wycięcia zastosowanego w iPhone wprowadzono również rozwiązania na poziomie systemowym, które przeprojektowały interfejs tak, aby wycięcie nie przeszkadzało w codziennym użytkowaniu. Przemodelowano znacznie pasek powiadomień. Również twórcy aplikacji szybko dostosowali je do iPhone'a X. Nie uważamy, że notch to świetne rozwiązanie, ale tak naprawdę po kilku dniach użytkowania można się do niego przyzwyczaić.

Rezultatem zastosowania wycięcia w ekranie nie jest wyświetlacz typu edge-to-edge (od krawędzi do krawędzi), ale jesteśmy dużo bliżej osiągnięcia tej technologii. Wystarczy tylko spojrzeć na starsze konstrukcje takie, jak Samsung Galaxy S7 czy iPhone 8 Plus, które na przednim panelu miały mnóstwo niezagospodarowanego miejsca. To właśnie iPhone X spowodował, że producenci zaczęli wprowadzać w 2018 roku urządzenia z ekranami zajmującymi coraz większą powierzchnię frontowego panelu.

Źródło: pcworld.com

Źródło: pcworld.com

Tak, jak mówiliśmy w ekosystemie Apple wprowadzenie takich zmian nie zaburza działania całego urządzenia, ponieważ Apple panuje nad całym sprzętem, jak i oprogramowaniem oraz może łatwo nakazać programistom dostosowanie aplikacji do nowych sprzętów pod rygorem usunięcia ich z App Store. W świecie Androida nie ma gwarancji, że np. część interfejsu zostanie wycięta z powodu zastosowania różnego rodzaju wycięć w ekranie w zależności od danego modelu smartfona.

Niepotrzebna złożoność

Niektórym producentom spodobała się idea zapoczątkowana przez iPhone'a X, który oferował ekran o przekątnej 5,8 cala przy wymiarach podobnych do iPhone'a 8 z 4,7 calowym wyświetlaczem, ale nie chcieli oni stosować wycięć. Próby jego usunięcia poskutkowały dodaniem do konstrukcji wielu potencjalnie wrażliwych na uszkodzenia elementów.

Na przykład OnePlus 7 Pro posiada przednią kamerę typu pop-up, która wyskakuje z obudowy w razie potrzeby. Niestety, ale łatwo wyobrazić sobie, jak do mechanizmu dostanie się piasek lub woda. Może się to skończyć awarią całego urządzenia lub w przypadku, gdy będziemy mieli szczęście jedynie porysowaniem obiektywu. Jeszcze dalej posunął się Asus, który postanowił wyposażyć najnowszy model ZenFone 6 w obracany aparat tylny, który staje się jednocześnie kamerką do selfie. W ten sposób urządzenie stało się wyjątkowe i wygląda jak z filmu Transformers, ale przypuszczamy, że mechanizm ten może być jeszcze mniej wytrzymały niż kamera w OnePlus 7 Pro.

Źródło: pcworld.com

Źródło: pcworld.com

W przypadku zastosowania klasycznego wycięcia urządzenie posiada jednobryłową konstrukcję, a wszystko znajduje się na swoim miejscu. Nadal możesz używać klasycznych pokrowców, które w pełni ochronią Twoje urządzenie.

Cenne rozwiązanie dla użytkowników

Podsumowując wycięcie w ekranie ma swoje oczywiste wady i rozumiemy osoby, którym nie pasuje to rozwiązanie. Z drugiej strony jednak dzięki małemu wycięciu w ekranie lub samej kamerze, którą w nim umieszczono możemy otrzymać dużo większy ekran w kompaktowej obudowie. iPhone'y z Pluse'em oferowały panel o przekątnej 5,5 cala i miały bardzo duże wymiary. Obecnie w obudowie o takim samym rozmiarze możemy zmieścić nawet o cal większy wyświetlacz. Czy tylko nam się wydaje, że małe wycięcie jest akceptowalnym kompromisem?