Z plazmą w bloku


Z plazmą w bloku

Plazma sony pasuje stylistycznie do reszty.

Obraz z urządzenia pada na rozwijany ekran zawieszony przed oknem. Ten element zestawu może budzić spore wątpliwości - przede wszystkim nie wykorzystuje możliwości rzutnika, gdyż jego proporcje to 4:3. Aby obraz nie wyjeżdżał poza krawędzie, musi być stosunkowo niewielki. Poza tym rozwijane ekrany mają przykry zwyczaj marszczenia i nierównomiernego rozwijania się - zwłaszcza po kilku miesiącach używania, co zresztą zdążyli już zauważyć właściciele mieszkania.

Zazwyczaj instalacje, w których projektor jest głównym źródłem obrazu, mają jeszcze urządzenie, które włącza się, gdy trzeba szybko obejrzeć wiadomości czy pogodę lub, jak w tym przypadku, obejrzeć film w ciągu dnia. Tak jest i tu, choć urządzenie jest zdecydowanie nietypowe, żeby nie napisać ekstrawaganckie, jak na te cele: to plazma Sony KE-32TS2E. Przekątna tego ekranu to 32 cale przy proporcjach ekranu 16:9. Plazmę wyposażono w wbudowany tuner telewizyjny, a zewnętrzne źródła obrazu można podłączyć poprzez trzy wejścia SCART, w tym 2 RGB, S-Video, kompozyt oraz oczywiście, jak przystało na sprzęt wysokiej klasy, komponent.

Plazma Sony to typowy przykład urządzenia, które ma być raczej codziennym telewizorem, niż zaawansowanym ekranem do kina domowego. Świadczą o tym niezbyt wielkie rozmiary ekranu czy wbudowany tuner. Tak będą wyglądały telewizory przyszłości - płaskie, eleganckie, o ostrym jak żyletka obrazie. Żeby jednak tak się stało, ich cena powinna spaść - przynajmniej czterokrotnie...

3 Głośniki

Z plazmą w bloku

Podłogowe kolumny panasonic SB-TP55.

Trzymając się modnej ostatnio stylistyki oszczędnego wystroju pokoju, ustawiono w nim głośniki Panasonic SB-TP55. To wąskie, wysokie kolumny o futurystycznym wyglądzie będące typowym głośnikowym combo należącym do wyższej klasy. Główne i tylne kolumny są takie same, do zestawu dołączono niewielki subwoofer. Audiofilom przypominamy - ten komplet nie służy do delektowania się audiofilskimi nagraniami koncertowymi, tylko do wczuwania się w trudną sytuację bohaterów "Szeregowca Ryana" lub "Helikoptera w ogniu". Tę rolę spełniają doskonale, jednocześnie pasując stylistycznie i kolorystycznie do telewizora plazmowego i reszty zestawu.

Cztery wysokie kolumny to dwudrożne trójgłośnikowe zestawy o mocy 100 W. Jako głośnik centralny wykorzystano trójdrożny pięciogłośnikowy zestaw ułożony poziomo w szafce pod telewizorem. Niewielki, aktywny subwoofer postawiono pod ścianą pokoju, po lewej stronie od widzów. Nie przysunięto go zbyt blisko do ściany, by ograniczyć nieprzyjemne dudnienie.

Ze względu na umieszczenie projektora kanapa, z której ogląda się film, nie stoi idealnie pośrodku pokoju - widzowie są wyraźnie bliżej prawego głośnika. Psuje to trochę efekt przestrzenny, chyba że różnicę uda się zniwelować ustawieniami opóźnień na wzmacniaczu. Niestety, większość wzmacniaczy nie pozwala na oddzielną regulację tylnych głośników.

Aby lepiej brzmiało

Założeniem instalacji jest uzyskanie mocnego, wyrazistego brzmienia bez ambicji audiofilskich. Widać to zarówno w doborze sprzętu, jak i urządzeniu pomieszczenia. O ile wymiana sprzętu to kosztowna inwestycja, o tyle warunki akustyczne można poprawić stosunkowo niewielkim wysiłkiem.Przede wszystkim należałoby zlikwidować duże, płaskie i twarde powierzchnie, od których odbija się dźwięk.

Zacznijmy od podłogi. Jest zdecydowanie zbyt twarda. Najlepszy byłby gruby, miękki dywan leżący na całej powierzchni, a przynajmniej centralnie, pod nogami widza. Ściany są co prawda pokryte strukturalnym tynkiem, jednak załatwi to jedynie sprawę odbić fal o wysokiej częstotliwości.

Aby poradzić sobie z tonami średnimi, najlepiej byłoby powiesić kilka miękkich gobelinów lub półek z książkami. Najtrudniej poradzić sobie z basami - tu nie pomogą półśrodki. Na razie niskie tony może stłumić tylko kanapa, jednak to nie wystarczy. Najlepszym rozwiązaniem byłoby postawienie przy bocznych ścianach miękkich foteli lub przynajmniej sporych szafek.

Ważne jest też, gdzie stoi subwoofer - w tak niedużym pokoju nie powinien znajdować się zbyt blisko ściany, a tym bardziej narożnika pokoju - pół metra to odległość rozsądna.

Oczywiście, opisane sposoby to domowe metody poprawiania akustyki.

Jeżeli ktoś nie chce ich zaakceptować ze względów estetycznych, pozostają rozwiązania profesjonalne - rozmaite ustroje akustyczne, pułapki basowe czy wypełnienia zmieniające kształt i proporcje pomieszczenia.