Zamachy zmienią świat IT?

Pięć lat temu - 11. września 2001 r. - doszło do jednego z największych i najgłośniejszych ataków terrorystycznych. Zamachowcy powiązani z kierowaną przez Osamę ben Ladena organizacją al Kaida porwali samoloty pasażerskie. Dwa z nich uderzyły w wieże Światowego Centrum Handlu (WTC - World Trade Center) w Nowym Jorku - w zamachu zginęło łącznie blisko 3 tys. osób. Krótko po tych tragicznych wydarzeniach mówiono, że z pewnością zmienią one świat. I rzeczywiście tak się stało - od pamiętnego 11. września byliśmy świadkami olbrzymich zmian w wielu dziedzinach życia. Zadziwiające jest jednak, że zamachy na USA miały, jak dotąd, tak niewielki wpływ na rozwój nowoczesnych technologii. Co więcej, dotychczas nie udało się nawet w USA rozwiązać jednego z podstawowych problemów, z którym borykały się zespoły ratowników, próbujące zapanować nad chaosem, jaki został wywołany atakami - system łączności pomiędzy służbami ratowniczymi jest wciąż daleki od doskonałości.

Zamachy zmienią świat IT?
Bezpośrednio po ataku problemy z łącznością były jedną z podstawowych bolączek podczas akcji ratunkowej. Wysokie budynki na Manhattanie i pracujące w nich urządzenia poważnie zakłócały fale radiowe. Wejście do wnętrza budynku często wiązało się z utratą łączności pomiędzy zespołem ratowników a centrum dowodzenia. Tego podstawowego problemu nie rozwiązano do dziś. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Jak zwykle istnieje problem olbrzymich wydatków, związanych ze zbudowaniem odpowiedniej infrastruktury. Skuteczna infrastruktura to taka, która będzie działała bez zakłóceń w sytuacjach kryzysowych, pozwoli porozumiewać się różnym służbom i zapewni łączność nawet wtedy, gdy jej część zostanie zniszczona. Nie należy również zapominać o jeszcze jednym ważnym elemencie - ratownicy, którzy wejdą do budynku, tunelu czy pod gruzowisko muszą mieć zapewnioną łączność z tymi, którzy pozostali na zewnątrz.

Bolączki łącznościowe

Najważniejszym elementem takiej infrastruktury musi być łączność bezprzewodowa. I tu pojawia się kolejny problem, czyli brak odpowiedniego wolnego pasma. Pasmo takie, o częstotliwości 700 MHz oczywiście się znajdzie. Tyle, że... za trzy lata. Obecnie wykorzystywane jest ono przez stacje telewizyjne.

Terminu tego nie udało się przyspieszyć. Kongres się na to nie zgodził, gdyż uznano, że gdy telewizja szybciej zwolni wykorzystywane pasma, to tych, które pozostaną po przekazaniu 700 MHz służbom ratunkowym... nie uda się sprzedać za przewidywaną cenę 10 miliardów dolarów.