Zebrał w internecie 800 tys. dolarów. Na co je wydał?

O Dougu Monahanie słyszało wielu. Nie wszyscy jednak poznali go w przyjemnych dla siebie okolicznościach. Dziennikarka magazynu The Verge spotkała się z Dougiem, aby wyjaśnić kilka kwestii dotyczących wyjątkowego plecaka.

Fot. The Verge

Odnalezienie Douga Monahana zajęło Ashley Carman ponad rok. Doug jest pomysłodawcą projektu iBackpack, który okazał się klapą, ale jednocześnie przyniósł swojemu twórcy kilkaset tysięcy dolarów zysku. Pieniądze bowiem wpłacali sponsorzy za pośrednictwem serwisów crowdfundingowych. Fundusze miały być przeznaczone na rozwój projektu, jednak Doug miał je rzekomo zwyczajnie wydać na własne potrzeby. Nietrudno się domyślić, że taki obrót spraw rozwścieczył tysiące ludzi, którzy zainwestowali w iBackpack. Wyjątkowe w tej sprawie jest jednak to, że przypadek Douga Monahana jest drugim w historii, kiedy to twórcą zbiórki internetowej zainteresowała się amerykańska Federalna Komisja Handlu (FTC).

iBackpack Monahana to projekt wyjątkowego plecaka, wręcz rewolucyjnego - jak twierdzi Doug. Produkt miał zmienić na lepsze życie każdego człowieka. „Torba marzeń”, jak mawiał jej twórca, miała mieć ponad 50 kieszeni, mnóstwo powerbanków i kieszeni blokujących RFID. W plecaku miał znaleźć się również kaptur przeciwdeszczowy, hub USB, kable do ładowania, głośnik Bluetooth i przenośny access point WiFi z mobilnym dostępem do internetu. Monahan odrzuca twierdzenia, że te wszystkie przedmioty można po prostu kupić oddzielnie i wrzucić do starego plecaka wyciągniętego z pawlacza. Doug uważa, że jego torba jest niezbędna każdemu człowiekowi do życia. „Cały plecak jest zbudowany z myślą o mocy” – mówi Doug Monahan.

Zobacz również:

  • SpaceX i Tesla oskarżone przez pracowników

Twórca iBackpacka założył w 2015 roku zbiórkę w serwisie Indiegogo, aby zebrać fundusze na produkcję plecaków. W 2016 roku podobną akcję rozpoczął w witrynie Kickstarter. FTC uważa, że zebrane pieniądze Monahan przeznaczył na zakup bitcoinów, spłatę karty kredytowej oraz po prostu na wypłaty gotówkowe z bankomatów. Komisja stawia też Dougowi zarzuty kierowania gróźb wobec swoich wierzycieli, którzy chcą dostać swoje plecaki albo zwrot pieniędzy. Monahan nie ma prawnika, a obroną zajmuje się sam przed sądem w Teksasie. Ashley Carman z The Verge została przez niego zaproszona, aby pomóc w odbudowie jego reputacji jako człowieka wiarygodnego.

U Monahana w Teksasie

Ashley Carman spotyka się z Monahanem w Houston w lokalu Pappasito's. Doug wyjaśnia ironicznie, że FTC ściga go, ponieważ jest „przykładem oszusta w crowdfundingu”. Dodaje z przekąsem, że czuje się jak Jesse James albo John Dillinger. W dniu spotkania Doug ma 63 lata.

Na projekt iBackpack wpłacono prawie 800 000 USD. Doug Monahan wysłał jednak tylko kilka próbnych egzemplarzy plecaka. Ogromna większość wpłacających nie otrzymała zamówienia, więc próbują teraz odzyskać pieniądze. Na Facebooku założyli specjalną grupę, aby w ten sposób nadać sprawie rozgłosu i zwrócić na sprawę uwagę FTC. Monahan jednak twierdzi, że ludzie ci nie rozumieją ani idei crowdfundingu, ani jego. Mówi, że to normalne, że biznes czasem się nie udaje. Postać Douga zdaje się jednak mówić, że w jego przypadku biznesy nie udają się częściej niż czasem.

Doug Monahan tłumaczy, że nie wysłał ludziom plecaków, ponieważ zachorował. Przypadłość, na którą cierpi to zakrzepica żył głębokich. Na dodatek pewnego dnia spadł z łóżka, co skończyło się złamaniem nogi i amputacją jej fragmentu. Te wydarzenia oraz pobyt w szpitalu uniemożliwiły mu kontynuowanie projektu iBackpack i realizację wysyłek do sponsorów.

W tym samym czasie wypłynęła sprawa wybuchających akumulatorów smartfona Samsung Galaxy Note 7. Doug tłumaczy, że wiadomość o tym ograniczyła możliwości dostarczania iBackpacków, ponieważ istniało zagrożenie eksplozją akumulatorów z wyposażenia torby. Jednak sponsorów to nie przekonuje. Oni wpłacili na „zrzutkę” po 200 USD lub więcej i chcieli dostać plecaki.

Ashley zapoznała się z materiałami sądowymi oraz z twierdzeniami sponsorów, że plecaki Douga nie istnieją. Do Pappasito Monahan przyniósł jeden z nich i zademonstrował jego wyposażenie. Widok torby z grubsza odpowiadał opisom. Nie wygląda ona skomplikowany produkt. Wszystkie akcesoria, które zawiera, czyli między innymi latarka, ładowarka samochodowa i wiele powerbanków zostało opatrzonych marką iBackpack. Doug pokazuje dodatkową, ciekawą cechę swojego plecaka. Jest to płyta z kevlaru, która ma chronić przed postrzałem. Monahan nawet zaprosił ekipę The Verge z kamerą, aby zademonstrować kuloodporność plecaka na sobie, ale Ashley odmówiła. Plan przewidywał sfilmowanie strzału z rewolweru w plecy Douga, po którym miał on pozostać cały i zdrowy.

Historia Douga

Monahan przedstawia siebie jako człowieka i biznesmena, który osiągnął wielki sukces. Po zdiagnozowaniu zakrzepicy, lekarze powiedzieli, że przeżyje jeszcze 2 lata. Było to 12 lat temu i na dłuższe życie Dougowi nie starczyło po prostu pieniędzy. Stało się tak pomimo, że założoną w latach 90. Firmę Sunset Direct sprzedał za ponad 6 mln USD.

Według przyjaciela Douga, Neila Ochsa, Monahan prowadził kiedyś życie krezusa. Był kobieciarzem, zabierał swoje „zdobycze” samolotem na zakupy, a także sponsorował im operacje plastyczne. W rezydencji posiadał wyposażenie warte setki tysięcy dolarów. Jeżeli czegoś bardzo chciał, a z przyczyn obiektywnych nie mógł tego dostać, wystawiał czeki in blanco, co miało pomóc w pokonaniu trudności... To wszystko nie pasowało do tego, co Ashley zobaczyła w domu Douga.

Chociaż przed domem stoi zaparkowany Mercedes 500SL z 2005 roku, to sam dom i jego wnętrze nie robi wrażenia rezydencji milionera. Dominuje w nim woń tytoniu, a sam Monahan porusza się utykając, ze szklanką napełnioną mieszanką margarity i wina. W ciemnym gabinecie stoi kilkanaście komputerów, których Doug, jak sam twierdzi, używa do kontaktowania się ze światem. Ze względu na trudności z poruszaniem, na ścianach pomieszczeń Monahan zamontował specjalne uchwyty do podpierania się.

Po sprzedaży Sunset Direct Doug ruszył w podróż po świecie. Opowiada, że wydał duże sumy na wyjazdy do Japonii, na Hawaje, do Europy. Nie oszczędzał pieniędzy, bo miał żyć rzekomo jeszcze tylko 2 lata… Gdy życie jednak, jak na złość, się przedłużało, Monahan zaczął potrzebować gotówki. Najpierw zabrał się za tworzenie aplikacji mobilnych, a następnie, po fiasku tego projektu, wymyślił iBackpack.

Firma od aplikacji została założona w 2010 roku i nazywała się Mobilezapp. Były klient, Doug Youmans, twierdzi, że była oszustwem. Youmans mówi, że zapłacił Monahanowi 30 000 USD za wykonanie strony WWW oraz aplikacji na iOS i Androida. Usługa miała być zrealizowana w przeciągu 90 dni, ale Monahan dostarczył tylko… zrzuty ekranu. Doug Youmans mówi, że nie stracił tylko pieniędzy, ale został kompletnie zrujnowany, bo musiał wycofać się z rynku. Monahan twierdzi, że taka sytuacja nigdy nie miała miejsca.

Mobilezapp ostatecznie została zamknięta, a okazały dom nad jeziorem sprzedany. Doug Monahan sprzedał także wiele swoich samochodów. W tamtym czasie popadł w tarapaty finansowe spowodowane rosnącym zadłużeniem podatkowym oraz u wierzycieli prywatnych, chociaż sam temu zaprzecza. To w tamtym czasie pojawił się pomysł na iBackpack.

iBackpack z „boskiej inspiracji”

iBackpack pojawił się „z boskiej inspiracji”, jak mawia Doug. Opowiada, że spał w domu swojej dziewczyny i po przebudzeniu zauważył, że rozładował mu się telefon. Pomyślał, że zamiast wożenia ze sobą wielu kabli, szczoteczki do zębów i innych podręcznych przedmiotów, mógłby wziąć w rękę po prostu plecak. Dodatkową inspiracją była turystyczna lodówka Coolest Cooler, na którą wpłacono w serwisie Kickstarter ponad 13 mln USD. Coolest Cooler oprócz tego, że jest zwykłą lodówką, posiada także wbudowany głośnik Bluetooth, ładowarki USB i blender.

Byli współpracownicy Monahana twierdzą, że iBackpack jest pomysłem firmy GeoValid należącej do Charliego Erlandsona. W przeszłości Monahan został tam prezesem, ponieważ miał dostęp do bazy danych osobowych, które Erlandson chciał wykorzystać w celach marketingowych. Plecak GeoValid miał być produktem służącym do śledzenia dzieci przez rodziców. Zadaniem Monahana w firmie było zaprojektowanie strony internetowej oraz aplikacji łączących się z plecakiem. Podobno Monahan wykonał jedynie prezentację w PowerPoint, na której przedstawił aplikację i stronę WWW. GeoValid w końcu upadła na skutek braku pieniędzy. Monahan twierdzi, że nie ukradł firmie projektu plecaka.

Dlaczego FTC przyszła po Monahana?

Sprawa Monahana jest drugim przypadkiem, kiedy FTC zajmuje się finansowaniem społecznościowym. Pierwszym była sprawa Erika Chevaliera, który zebrał ponad 122 000 USD na grę planszową, która nigdy nie została wydana. Erik sprzedał dane sponsorów zewnętrznym firmom. FTC nakazała mu zaprzestanie handlu danymi i jakiegokolwiek z nich korzystania. Komisja stwierdziła jednocześnie, że akceptuje ideę kwest internetowych oraz związane z nimi ryzyko.

FTC postawiła Monahanowi zarzut niewłaściwego wykorzystania zebranych funduszy. Twierdzi, że pieniądze przeznaczył on na „różne wydatki osobiste”. Komisja domaga się od Douga zwrotu pieniędzy sponsorom i wydania dla niego zakazu korzystania z finansowania społecznościowego. FTC zauważa, że Monahan w 2016 okłamał pracowników serwisu Indiegogo, twierdząc, że wysłał plecaki do „setek, a może i tysięcy sponsorów”. Plecaki miały być wtedy masowo produkowane i wysyłane. Jednocześnie Monahan miał informować zamawiających, że torby będą wysłane najpóźniej w grudniu 2016 r. Później przełożył ten termin na jesień 2017 r. Szybko jednak strona internetowa iBackpack, profil na Facebooku oraz firmowe konta e-mail zostały zamknięte i kontakt z Monahanem się urwał.

Według Douga to wszystko nie jest prawdą. Mówi też, że FTC zaproponowała mu ugodę, która może być dla niego korzystna, dlatego się nad nią zastanawia. Dojście do tego punktu zajęło mu miesiące. FTC domaga się wydania wyroku zaocznego przeciwko Monahanowi, twierdząc, że nie może on występować jako własny prawnik i reprezentować firmy iBackpack. Gdy Ashley próbowała dowiedzieć się czegoś więcej, rzecznik FTC powiedział, że agencja nie może komentować toczącej się sprawy. Doug twierdzi, że w końcu wyśle plecaki i właśnie to chce napisać w ugodzie – że ma możliwość dalszego tworzenia toreb.

Na co Doug Monahan wydał 800 tys. dolarów?

Pieniądze uzyskane w zrzutkach „rozeszły się” Monahanowi w niewyjaśnionych okolicznościach. Z księgi, którą widziała Ashley, wynika, że Doug wydawał je na bitcoiny, posiłki, artykuły biurowe, meble, alkohol i usługi w… Mobilezapp. Zdarzały się też wypłaty gotówki i płatności PayPal. Z danych nie wynika jednak, aby wszystkie te wydatki wyniosły ponad 800 tys. USD.

Facebookowa grupa poszkodowanych przez twórcę iBackpacka

Na grupie w serwisie Facebook zebrali się sponsorzy, a także byli pracownicy Douga Monahana. Można tam znaleźć wiele ciekawostek dotyczących jego stylu działania. Dowiadujemy się na przykład, że Monahan zatrudniał pracowników kontraktowych jako tanią siłę roboczą. Zajmowali się oni obsługą klienta, wprowadzaniem danych czy prowadzeniem mediów społecznościowych. Filipińczyk Wally Cruz opowiada, że owszem, pieniądze dostawali, jednak zawsze po batalli o czeki. Cruz oskarża Monahana o to, że jest rasistą, mizoginem i homofobem, i twierdzi, że praca u Douga była najgorszym okresem w jego życiu.

Wally Cruz jest homoseksualistą i u Douga pracował razem z partnerem. Jednak, jak twierdzi, musieli ukrywać to, co ich łączy, ponieważ bali się, że Doug, gdy odkryje ich związek, wyrzuci ich z pracy. Gdy Monahan w końcu odkrył ich relację, kazał im zerwać. Zaczęli udawać, że to zrobili, ponieważ nie chcieli stracić pracy za 1000 USD miesięcznie. Doug twierdzi, że nic takiego nie miało miejsca.

Chris Justes to także były pracownik Douga Monahana, a także jego pierwszy sponsor na Kickstarterze. W firmie Douga zajmował się wprowadzaniem danych. Miał zarabiać 50 centów za jeden rekord, których dziennie wprowadzał od 50 do 100. Jego wynagrodzenie w pierwszym miesiącu wyniosło jednak tylko 50 USD. W drugim miesiącu pracy było jeszcze gorzej – wypłata nie pojawiła się w ogóle, podobnie w trzecim, kiedy to Justes został zablokowany w firmowym systemie. Cruz i Justes zgodnie oświadczają, że nigdy nie widzieli gotowego plecaka iBackpack.

Doug Monahan: 800 tys. dolarów to niewiele

Zalożyciel iBackpack przyznaje, że był wrednym szefem. Przypomina sobie nawet, że w jednym z serwisów WWW zdobył tytuł Szefa-Dupka Roku. Nie rozumie jednak, dlaczego prezesi innych upadających firm nie muszą tłumaczyć się FTC czy stanowi Teksas, dlaczego ich projekt nie zakończył się sukcesem. Uważa, że jego przedsięwzięcie niczym nie różni się od innych. Nie wie też skąd u jego sponsorów złość na niego. Przecież 800 tys. dolarów, to jak twierdzi, skromna kwota. Doug uważa, że zrobił wszystko, żeby jego firma działała prawidłowo, a projekt iBackpack nie upadł. Twierdzi, że niepowodzenie iBackpacka było wywołane przez niezależne od niego okoliczności.

Epilog: "Byłem sobą"

Podczas telefonicznej rozmowy z prawnikami FTC, której świadkiem była Ashley Carman, Monahan pyta o rządowy program pomocy przedsiębiorcom w trudnej „sytuacji biznesowej”. Chciałby, aby rząd federalny pomógł mu dostarczyć plecaki zawiedzionym sponsorom oraz wspomógł inne projekty crowdfundingowe. Mówi, że oczekują tego także inni biznesmeni. Prawnicy jednak odpowiadają, że nie są świadomi istnienia takiego programu…

Ashley rozmawiała z Dougiem Monahanem przez kilka miesięcy. Ich rozmowy czasem trwały nawet godzinę, podczas których Doug schlebiał Ashley, zastanawiał się, dlaczego jeszcze nie wygrała Pulitzera albo próbował zabrać ją na zakupy. Czasem po prostu mówił, że ma coś do dodania w swojej sprawie lub przekonywał, że „naprawdę jest miłym facetem”.

Monahan powiedział podczas którejś z rozmów: „Chodzi o to, Ashley, że lubię siebie, niezależnie od tego, czy ktokolwiek inny na świecie się ze mną zgadza. Dbam o to, co o mnie myślisz Ty i moi naprawdę bliscy przyjaciele, ale reszta świata? Nic o mnie nie wiedzą ani się mną nie przejmują”. Zdaniem Douga, cała ta sprawa z FTC jest dęta. Przecież to tylko plecak i nie może być powodem jego życiowego upadku. Monahan uważa, że nie zawalił sprawy, tylko zwyczajnie był sobą.

Źródło: The Verge