Złoto tańczy z dolarem?

W połowie pierwszego kwartału 2010 r. dolar USA i złoto tańczą własnym rytmem.

Właśnie minęło 2 miesiące od kiedy cena uncji złota na nowojorskiej giełdzie NYMEX miała rekordowe notowanie na poziomie 1 218,2 usd. Od notowania z 03.12.2009 roku cena uncji złota powoli ale wyraźnie zmierzała do poziomu 1 000 usd. Jeszcze nie dotarła do tej granicy, która została pokonana 20 lutego ub. roku ale aby to osiągnąć brakuje zaledwie 66 dolarów. Co spowodowało, że cena tego cennego surowca znalazła się w odwrocie? Czynników jest kilka i wzajemnie na siebie oddziałują. Po pierwsze niektórzy uczestnicy światowych rynków kapitałowych uznali, że inwestowanie w złoto będzie najlepszą lokatą chroniącą przed zgubnymi skutkami inflacji. Drugi czynnik to wzmożone zakupy niektórych banków centralnych, które postanowiły neutralizować dewaluację ich dolarowych aktywów. Trzeci powód, dla którego cena złota pierwszej połowie ub. roku zawrotnie drożała, to spadek kursu dolara amerykańskiego względem głównych światowych walut. Gdy tylko dolar odzyskiwał swoją siłę, cena kruszcu natychmiast spadała.

Jeszcze do początku października ub. roku dzienna zmiana notowań waluty amerykańskiej względem euro odpowiadała dziennym zmianom ceny uncji złota. Rozejście się cen miało miejsce na początku ostatniego kwartału ub. roku. Z jednej strony niezbyt dobre wieści napływające z pogrążonego w kryzysie Dubaju a z drugiej problemy niektórych krajów należących do EU (Grecja, Portugalia, Irlandia czy Hiszpania) spowodowały powrót inwestorów do dolara amerykańskiego. Chociaż zaproponowany plan pomocowy dla gospodarki amerykańskiej opracowany przez administrację prezydenta Obamy nie przyniósł pozytywnych odczuć dla dolara amerykańskiego, to jednak ta waluta w odniesieniu do głównych walut światowych pozwoliła na odrobienie wcześniej poniesionych strat.

Notowania złota na pocz. 2010 r.

Notowania złota na pocz. 2010 r.

Również nieśmiałe opinie, że w I kwartale br. amerykański FED zdecyduje się na podwyżkę podstawowych stóp procentowych wzmógł popyt na walutę amerykańską. Większy popyt to korzystniejsze notowanie względem głównych walut. Gdy jeszcze na początku grudnia ub. roku za euro płacono nieco ponad 1,51 usd, to cena uncji złota dotarła do poziomu 1 218 usd ale gdy na początku lutego br. za euro płacono nieco mniej niż 1,37 usd, to cena złota zawitała w okolice 1 066 dolarów amerykańskich. Jeśli gospodarka amerykańska zacznie odreagowywać i wychodzić z ubiegłorocznego kryzysu (choćby poprzez stworzenie nowych miejsc pracy) to również dolar amerykański na tym skorzysta. Z drugiej strony silniejszy dolar przyniesie słabsze notowania surowców, a w szczególności złota. I chociaż niektórzy komentatorzy na polskim rynku chętnie by widzieli notowania złota na poziomie 1 500 usd za uncję, to przy obecnym poziomie waluty amerykańskiej względem głównych walut wspomniany poziom jest nierealny. Bo niewiele jest obecnie czynników powodujących spadek kursu waluty amerykańskiej. Chiny mają na tyle dużo zakupionych surowców w trakcie ubiegłorocznej przeceny, że obecnie nie palą się do zwiększania swoich zapasów. A dopóki kapitały z Chin nie będą zainteresowane zakupami surowców, to o wzroście ich ceny nawet nie ma co marzyć. I jeszcze trochę czasu upłynie, zanim z powrotem złoto będzie tańczyło w parze z dolarem amerykańskim. W połowie pierwszego kwartału 2010 r. zarówno dolar USA, jak i złoto tańczą własnym rytmem. Jedyna niewiadoma, to kiedy znajdą wspólny krok?

Treść powyższej analizy jest tylko i wyłącznie wyrazem osobistych poglądów jej autora i nie stanowi "rekomendacji" w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 r. w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, lub ich emitentów (Dz. U. z 2005 r. Nr 206, poz. 1715). Zgodnie z powyższym autor nie ponosi jakiejkolwiek odpowiedzialności za decyzje inwestycyjne podejmowane na podstawie niniejszego komentarza.