Żywe slajdy


Sekret sukcesu?

Żywe slajdy

W PowerPoincie też wymusisz zmianę slajdu po 20 sekundach.

Jakie cechy Pecha Kuchy najbardziej różnią ją od zwykłych prezentacji? "Zmieniliśmy program do prezentacji na Keynote (Apple) i zablokowaliśmy czas wyświetlania każdego slajdu żeby prezentujący przestał mieć nad nim kontrolę. Ma tylko stać i opowiadać o slajdzie", relacjonuje Dytham. "To jest rzeczywiście bardzo sztywne ograniczenie i trochę przypomina karaoke. Jesteś pozbawiony kontroli, masz tylko śpiewać do odtwarzanej ścieżki dźwiękowej. Ten przymus dodaje trochę dramatyzmu do każdego wystąpienia".

Joe Ferry, szef projektantów w Virgin Atlantic przyznaje, że sam jest wielkim zwolennikiem Pecha Kuchy, przede wszystkim z powodu korzystnego wpływu presji czasu. "Twórcy dobrze sobie radzą w takich warunkach, zwłaszcza gdy jednym z ograniczeń jest czas, ponieważ to pasuje do ich sposobu myślenia".

"Ograniczenia Pecha Kuchy wymagają postawienia schematu klasycznego pokazu na głowie", twierdzi Ferry. "Na kursach przeprowadzania prezentacji każą najważniejsze rzeczy powtarzać trzy razy. W wypadku Pecha Kuchy nie ma na to czasu".

Niektórzy wskazują, że przygotowywanie wystąpienia i synchronizowanie jego części z zegarem przypomina próby teatralnego przedstawienia, ale Dytham upiera się, że sztywne trzymanie się scenariusza nie jest najlepsze. "Największym powodzeniem cieszą się prelegenci, którzy potrafią reagować na zachowanie widowni".

"Mówimy o prawdziwej społecznej Sieci w odróżnieniu od MySpace czy Facebook, które społeczne nie są", twierdzi Dytham. "Idziesz do domu i gadasz do wizerunku dziewczyny albo faceta na ekranie. Pecha Kucha przyciąga ludzi do wspólnej fizycznej przestrzeni i żywego wydarzenia. Kiedy przyjmujemy obrazki do prezentacji, często się nam wydaje, że będzie nudno. Że czeka nas najgorsza Pecha Kucha z tych, które mieliśmy. Ale kiedy slajdy zaczynają ożywać, razem z reakcjami widowni i nerwami prezentera coś się wydarza i pokaz staje się ciekawy i zabawny".

W pracy

Żywe slajdy

Mark Dytham cieszy się z numeru, jaki wyciął największym gadułom.

Już wiadomo, że Pecha Kucha jest dla projektantów pożytecznym narzędziem do przedstawiania wyników swojej pracy i imponuje potencjalnym zleceniodawcom. Ale jaki będzie z niej pożytek w środowisku biznesu? Czy można się spodziewać podejmowania decyzji wykonawczych na podstawie dwudziestu szybko wyświetlanych slajdów? "Pokaż mi problem, który nie może być naszkicowany w ciągu sześciu minut, a ja ci udowodnię, że nie warto robić spotkania na jego temat", pisze w swoim blogu Seth Godin, autor najlepiej sprzedających się pozycji biznesowych i zaprzysięgły wróg PowerPointa. Dytham jest przekonany, że jego wynalazek będzie na poważnie używany w kręgach biznesu na całym globie. "Autodesk, jedna z największych firm produkujących oprogramowanie do geodezji i architektury, używa Pecha Kuchy na spotkaniach wewnętrznych i do prezentowania produktów przez jej menedżerów sprzedaży na całym świecie. Kiedy wracają do bazy firmy na rozmowy z dyrektorem, dostają 40 sekund na sprawozdanie. Gdy trzeba porozmawiać z przedstawicielami w 120 krajach, słuchanie tradycyjnych prezentacji staje się nużące."

Inni wykorzystują Pecha Kucha jako środek do utrwalania więzi w zespole. "Dyrektor jednej z firm, z którą współpracujemy, uruchomił własną sesję. Dzięki niej okazało się, że ma w załodze tancerza baletowego i skoczka spadochronowego, a jeszcze inny znał się na okolicznych restauracjach".

Shaheena Janjuha-Jivraj zaprezentowała nocną sesję Pecha Kucha w szkole biznesu Uniwersytetu Brunel. Jeden ze spikerów, były dyrektor konfederacji przemysłu uczył przedsiębiorców, że umiejętność szybkiego myślenia jest cechą zasadniczą dla formowania nowych idei w środowisku biznesu. "Wykorzystanie ilustracji przyśpiesza przekaz i może być bardzo pomocne w zrozumieniu i zapamiętaniu idei. Byłem jednego dnia na kilku prezentacjach Pecha Kucha i pamiętam do dzisiaj slajdy, treść i spikerów co najmniej połowy prezentacji. To całkiem nieźle, jak na wydarzenie sprzed trzech miesięcy", podsumował.

Inni bywają bardziej sceptyczni. "System Pecha Kucha może być pożyteczny do budowania więzów w zespole, ale myślę, że to raczej towarzyska korzyść", twierdzi Joe Ferry. "Nadaje się do frontalnego uderzenia, ale nie wystarczy do formalnych prezentacji wówczas, gdy kluczowe znaczenie mają szczegóły. Przeniesienie tego rodzaju formalnych ograniczeń do konserwatywnego biznesu może być bardzo skomplikowane".