iPadOS nie do końca tym, czego oczekiwaliśmy

Sprawdzamy, jak sprawuje się najnowszy system dla tabletów na jednym ze starszych iPadów.


Jesteśmy już prawie miesiąc po premierze wszystkich nowych systemów na WWDC 2019, a samo Apple wprowadziło już pierwsze publiczne wersje beta. Mieliśmy sporo czasu na przemyślenia oraz testy najnowszych wydań, więc czas spojrzeć na nie krytycznym okiem.

iPadOS to nowy system dedykowany tabletom z Cupertino. W rzeczywistości to iOS na sterydach. Zmieniono interfejs użytkownika, który nareszcie po dziewięciu latach od premiery pierwszej generacji iPad'a jest w stanie wykorzystać potencjał większego ekranu oraz dodano kilka funkcji, które również opierają się na tym, że tablety posiadają większy wyświetlacz. Przypominamy, że największy iPad w historii posiada matryce o przekątnej aż 12,9 cala. Wyobraź sobie, jak niedorzecznie wygląda na nim ekran domowy systemu iOS 12.

Z drugiej strony iPadOS to nadal dawny iOS, więc tak naprawdę czasami nadal widać, że system został dostosowany do obsługi na mniejszych urządzeniach. Musimy zdawać sobie sprawę, że nasz iPad po aktualizacji nie stanie się od razu konkurentem tabletów z systemem Windows.

Nie do końca wiemy, dlaczego Apple zdecydowało się na zmianę nazwy systemu dla tabletów. Prawdopodobnie podyktowane to zostało działaniami marketingowymi, aby pobudzić sprzedaż tego typu urządzeń i podkreślić, że wprowadzone zmiany są całkiem istotne. Dlaczego więc iPad Air 2 po aktualizacji pokazuje, że pracuje pod kontrolą iOS 13?

To prawda, że pojawił się nowy ekran główny z możliwością przypięcia widgetów oraz większą ilością ikon na pulpicie, ale w rzeczywistości wygląda to nieco, jak nadrabianie strat do konkurencji, która oferuje tryby desktop zamieniające tablety w substytut laptopa, czego nie zrobi nawet najnowsza generacja iPad'a Pro kosztująca nawet 9399 zł. Tak to nie pomyłka, a w cenie nie otrzymasz żadnego etui ani klawiatury. Dolicz do tego jeszcze Apple Pencil 2 za jedyne 599 zł (czy to najdroższy rysik na rynku?), a cena z łatwością przekroczy 10 tysięcy złotych. Szkoda, że Apple nie oferuje dokładnych statystyk sprzedażowych, ponieważ jesteśmy bardzo ciekawi, ile osób skusiło się na zakup najdroższej wersji z 1 TB nośnikiem oraz modemem 4G LTE.

Zasadniczo Apple dało nam funkcje, o które prosiliśmy od dawna. Poddano się presji, aby zamienić iPad'a, który był iPhone'm z większym ekranem na komputer Mac z dotykowym ekranem. Czy ta próba się udała? I tak i nie. Dla niektórych osób wprowadzenie iPadOS 13 może zupełnie odmienić sposób, w jaki wykorzystują tablet, ale dla większości będzie to kolejna aktualizacja z nieco większą ilością nowych funkcji niż poprzednio i całkowicie inną nazwą. Apple obrało drogę, która nie wymagała zbyt wielkich nakładów pracy, czego efektami są dalsze ograniczenia systemu iOS.

Ten sam system, inna nazwa

Zamiast prawdziwej rewolucji, która spowodowała by renesans tabletów i wzbudziła sprzedaż tego typu urządzeń i wypełniła lukę między telefonami, a komputerami, iPad z zainstalowanym systemem iPadOS jest mieszanką każdego z tych urządzeń. To nadal tablet, w którym odnajdziemy cechy charakterystyczne dla iPhone'a oraz komputera Mac. Apple chyba nie do końca samo wie, do czego chciało by wykorzystać iPad'a.

Z drugiej strony w systemie pojawiło się jednak sporo ciekawych zmian. Wreszcie może mieć więcej aplikacji na pulpicie, ale nadal nie mamy pełnej dowolności co do ich ułożenia. Nie musimy już uruchamiać aplikacji pogoda, aby sprawdzić prognozę, ale widget na ekranie domowym wygląda, jakby znalazł się tam w ostatniej chwili i nie do końca pasuje do reszty interfejsu. Na koniec zostawiamy wielozadaniowość, która nadal nie jest do końca intuicyjna.

Kiedy Steve Jobs wprowadził na rynek pierwszą generację iPad'a było to urządzenia reklamowane jako rozszerzenie iPhone'a. Miało umożliwić łatwiejsze przeglądanie stron internetowych, poczty czy też umożliwić oglądanie filmów w podróży, ale na większym ekranie. W trakcie ewolucji iPad miał stać się uniwersalnym urządzeniem, którego możliwości wykraczają ponad to, co oferuje system iOS. W myśl zasady iPad Only tablet miał wybranym osobom zastąpić komputer. Niestety dziś w 2019 roku nadal przeszkadzają w tym ograniczenia z tym, że teraz z iPadOS, a nie iOS.

Oprogramowanie dostosowuje się do sprzętu

Kiedy Apple wprowadziło na rynek iPhone'a X było to coś więcej niż telefon w nowej obudowie z ekranem posiadającym wycięci i znacznie zminimalizowane ramki. Wraz z premierą nowego modelu dostarczono zmodyfikowane oprogramowanie umożliwiające nawigację za pomocą gestów, inteligentniejszy sposób nawigacji oraz biometryczne uwierzytelnianie twarzy nowej generacji, o jakim nie śmieliśmy marzyć. Wszystko to zostało wprowadzone w 2017 roku wraz z premierą iOS 11. Ten sam system operacyjny przyniósł przemyślane ulepszenia dla Slide Over i Split Screen i po raz pierwszy wydawało się, że iPhone i iPad zostały podzielone na jasno zdefiniowane kategorie.

Podczas, gdy funkcje takie, jak pływająca klawiatura i paleta narzędzi Apple Pencil są uzasadnionymi ulepszeniami w stosunku do poprzedniego systemu iOS 12, żadne z głównych funkcji nie wydają się być zaprojektowane specjalnie z myślą o tym, jakim urządzeniem jest iPad. Nawigacja jest nadal w większości przypadków w większości oparta na gestach, jakie wprowadził iPhone X, które nie zawsze są intuicyjne na większym ekranie. Nowy ekran główny jest bardziej użyteczny, ale też ciasny i nieelegancki.

Świetlista przyszłość

Pojawienie się systemu iPadOS oznacza jednak, że Apple skupia się na tym, aby iPad stał się czymś więcej, niż tylko iPhone'm z większym ekranem. Z Catalyst na komputerach Mac oraz iPadOS dla tabletów oba urządzenia są bliżej siebie, niż kiedykolwiek wcześniej. Taka symbioza może przynieść korzyści dla obu platform.

Z systemem posiadającym nową nazwę Apple daje nam nadzieję, że w przyszłości iPad w pełni wykorzysta swój potencjał. Cieszymy się, że gigant z Cupertino pracuje nad tym, aby dopracować system dla tabletów, ale uważamy, że obrano trochę zły kierunek. iPad znacząco by skorzystał, gdyby wykorzystano nieco ograniczoną wersję systemu macOS z dostosowanym do obsługi dotyku interfejsem i wsparciem dla aplikacji z iOS za pomocą Catalyst. W chwili obecnej nadal widoczne są ograniczenia samego systemu iOS, który projektowany był jako system zamknięty i o znacznie ograniczonych możliwościach personalizacji.