webOS w telewizorach LG - hit czy kit? Polemika redakcyjna


Aplikacje

TCh: Jestem osobą, która ceni sobie nie ilość, ale jakość aplikacji, dlatego napiszę tu mniej niż na poprzednie kwestie. Ponieważ nowy system operacyjny oznacza konieczność dostosowania starszych wersji aplikacji lub napisana ich od nowa, od webOS-a nie oczekiwałem dużo – wiadomo, że nie od razu Rzym zbudowano. Jeśli ktoś myśli, że razem z webOS-em dostanie taką samą liczbę aplikacji, co w Samsungach czy Philipsach, to się niestety zawiedzie. Mimo wszystko LG postarało się o niespodziankę i to niemal od razu na starcie, w postaci aplikacji player, na którą od dawna czekali miłośnicy telewizorów LG. Co prawda jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale obecność wytęsknionego playera jest miłym zaskoczeniem, za co należą się LG słowa uznania. Mam nadzieję, że koreański producent pójdzie za ciosem i doda wkrótce kolejne aplikacje jak np. iplex czy kinoplex.

webOS - sklep LG Store

webOS - sklep LG Store

SzA: Smart TV jest dobre tylko na tyle, na ile pozwalają dostępne w nim aplikacje. Jeśli jest ich dużo, są wygodne w obsłudze i dają dostęp do ciekawych treści lub funkcji – platforma jest udana i bardzo przydatna. Wtedy po podłączeniu telewizora do Internetu naprawdę nabiera on nowego życia. W przypadku webOS jest pewien problem. Aplikacje które są dostępne działają nieźle, a pilot ruchowy jest znakomitym kontrolerem do szybkiej obsługi funkcji sieciowych. Nie bez powodu inne firmy (Samsung i Philips) również wprowadziły takie kontrolery do swojej oferty. Aplikacje i ich użytkowanie są więc w porządku. Problemem jest ich ilość.

LG podjęło bardzo ryzykowną decyzję decydując się na system operacyjny stworzony przez firmę Palm, a następnie dopracowywany przez Hewlett-Packarda. Nie dlatego, że to coś mniej znanego, ale z powodu nowego języka programowania. webOS bazuje na Linuksie. Aplikacje muszą być pisane specjalnie na nowy system, a to oznacza ponowny proces produkcji, weryfikacji i akceptacji. Niestety z tym LG miało zawsze problem i w przypadku webOS nie widać na razie dramatycznego postępu. W czerwcu w systemie LG były 62 aplikacje. Teraz jest ich tylko trochę więcej. Kilka propozycji jest ciekawych, są najważniejsze w Smart TV programy do obsługi VOD, ale ilość nie rzuca na kolana. Oczywiście zgadzam się, że najważniejsza jest jakość, ale powtórzę to, co napisałem na początku: Smart TV jest dobre tylko na tyle, na ile pozwalają dostępne w nim aplikacje. Muszą one być dopracowane, ale i liczne. Bez bogatej, często rozbudowywanej biblioteki aplikacji Smart TV przestaje się rozwijać.

webOS - werdykt

Tomasz Chmielewski: Zdaję sobie sprawę, że wprowadzenie przez LG całkowicie nowego systemu operacyjnego, który miał być przyjazny dla użytkownika nie było przedsięwzięciem ani prostym ani łatwym. Procesu jego tworzenia z pewnością nie ułatwiły nieuchronne problemy i konflikty wynikłe z różnic kulturowych oraz odmiennych koncepcji rozwoju systemu, jakie w trakcie pracy nad telewizorowym webOS-em wynikły pomiędzy inżynierami z Korei, a odziedziczonym po HP wielonarodowym zespołem programistów. Pomimo tego system udało się stworzyć, za co należą się LG słowa uznania. Choć obecna wersja webOS-a pod względem szybkości i prostoty ustępuje najlepszym rywalom, ma bardzo duży potencjał rozwojowy, dlatego postuluję aby dać mu szansę. W związku z tym mam nadzieję, że moje krytyczne uwagi zostaną uwzględnione, a tymczasem zbroję się w cierpliwość czekając na webOS-a A.D. 2015.

Szymon Adamus: Tutaj wyjątkowo zgadzamy się w pełni. Różni nas odbiór strony wizualnej tego systemu i nawigacji po opcjach podstawowych, ale w dwóch w kwestiach możemy sobie silnie uścisnąć dłonie. Po pierwsze webOS jest ciekawy. To coś nowego na tym rynku. Koncepcja totalnego uproszczania i spełniania przede wszystkim podstawowych potrzeb odbiorców. Odważny krok. Drugą oczywistością jest fakt, że wizja ta nie została osiągnięta w stu procentach. webOS wymaga jeszcze bardzo wiele uwagi od swoich twórców. Baza jest ciekawa, ale wiele szczegółów powinno zostać dopracowanych. Jeśli producent o to zadba, będzie miał w ręku brylant wart polecenia na każdą okazję. Póki co jest to nieoszlifowany diament. Błyszczy pięknie, ale jubiler musi jeszcze nad nim popracować.