xCloud z Xbox Game Pass Ultimate - rewolucja w cieniu nowego Xboxa

Nowa usługa od Microsoftu popsuje humor każdemu w ostatnich miesiącach kupił konsolę typu handheld albo dopłacił do lepszego smartfona. Granie mobilne, a nawet "jakiekolwiek granie" wreszcie doczekało się chmurowej rewolucji w wydaniu na które czekałem.

Trochę z podziwem, a trochę z obawą obserwuję ostatnie ruchy Microsoftu. Kupno Bethesdy, świetna zapowiedź next-genów i poszerzająca się oferta w ramach Xbox Game Pass. Wiele wskazuje na to, że gigant z Redmond postanowił wreszcie wykorzystać swoją pozycję i dość brutalny sposób powalczyć o jak największe rzesze graczy. Co zaskakujące nie są to zabiegi oparte na przywiązaniu (Steam) czy wyłączności (Sony, Nintendo, Epic).

Microsoft, który był chyba największą niezdarą rynku gier, niespodziewanie prezentuje mistrzowski kunszt w zakresie wyczucia czasu i zrozumienia potrzeb użytkowników. Jeśli poszukujecie taniej konsoli, odpowiedzią jest Xbox. Jeśli chcecie grać w tytuły AAA bez wydawania majątku, to odpowiedzią jest Xbox Pass. Jeśli marzycie o Nintendo Switch - odpowiedzią jest Xbox Game Pass Ultimate. Nie pomyliłem się - Microsoft bez inwestycji w dodatkowy hardware, pozwoli Wam dzielić ulubione tytuły między rozgrywkę stacjonarną i mobilną. Poziom wygody i komplementarności oferowany przez nowy ekosystem Microsoftu, można przyrównać wyłącznie do rozwiązań od Google.

xCloud z Xbox Game Pass Ultimate - rewolucja w cieniu nowego Xboxa

Mowa o xCloud, czyli usłudze chmurowej, która w ramach dostępu beta trafiła do polskich subskrybentów abonamentu Xbox Game Pass Ultimate. Użytkownicy mogą teraz zdecydować się na zabawę z topowymi tytułami oferty Xbox Game Pass przy użyciu smartfona z systemem Android. Nie jest to pierwsza na rynku usługa do chmurowej rozgrywki, ale pierwsza która działa bez zarzutów, oferując przy tym bardzo atrakcyjny model płatności i przyzwoity zestaw gier na start (kilkadziesiąt topowych tytułów).

xCloud z Xbox Game Pass Ultimate - rewolucja w cieniu nowego Xboxa

Działa to bardzo prosto - jeśli posiadacie abonament Game Pass Ultimate (54,99 zł) to możecie w dowolnej chwili zainstalować dedykowaną aplikację na urządzenia mobilne. Następnie otworzycie listę gier dostępnych w usłudze, wybierzecie tą interesującą Was najbardziej. System poświęci kilkanaście sekund na przygotowanie streamingu. Kilka chwil później, za pomocą swojego smartfona możecie grać np. w Forza Horizon 4.

xCloud z Xbox Game Pass Ultimate - rewolucja w cieniu nowego Xboxa

Większość zaprzyjaźnionych redakcji wykonywała testy z wykorzystaniem stabilnego łącza światłowodowego. Takie warunki sprawiają, że usługa nie generuje żadnych odczuwalnych opóźnień. Można założyć, że nawet jeśli jakieś występują to byłyby one odczuwalne dopiero na wysokim poziomie e-sportowym, a nie podczas mobilnych sesji. Naturalnym środowiskiem dla xCloud wydaje się być jednak rozgrywka z wykorzystaniem internetu bezprzewodowego. Można założyć - i to z dużą dawką prawdopodobieństwa, że Microsoft specjalnie wyczekał start usługi do momentu, w którym większość metropolii będzie dysponowała choćby podstawowym dostępem do sieci 5G. Jeśli więc należycie do skromnego grona osób cieszących się dostępem do Internetu 5G, możecie założyć że opóźnienia również w żaden sposób nie przeszkodzą Wam w zabawie. Nieco inaczej wygląda zabawa z wykorzystaniem LTE. Rozgrywka przy prędkości połączenia na poziomie 40 Mbps i Pingu 17 ms, jest możliwa pod warunkiem, że sieć zapewnia pełną stabilność transferu. Wszelkie większe spadki są szybko odnotowywane na ekranie urządzenia. Nie oznacza to jednak, że zabawa na LTE jest niemożliwa. Frost Punk, Cities: Skylines, Stellaris czy Westland 3 to tylko niektóre tytuły, w których drobne opóźnienia nie mają znaczącego wpływu na rozgrywkę. Osobiście większość czasu z xCloud spędziłem właśnie na łączu LTE, ciesząc się zabawą zarówno w klasyczne strategie jak i bardziej dynamiczne gry indie. Potencjał usługi pokazuje fakt, że od kiedy mam dostęp do xCloud, ani razu nie uruchomiłem Switcha. Możliwe, że to chwilowe zauroczenie, ale na tą chwilę - bardzo skuteczne.

xCloud z Xbox Game Pass Ultimate - rewolucja w cieniu nowego Xboxa

Razer Kishi - solidny partner do rozgrywki w chmurze

Tutaj jeszcze kilka niezbędnych słów o infrastrukturze. Oczywiście w przypadku tytułów takich jak Gears 5 czy Taken 7 nie ma mowy o sterowaniu za pomocą samego smartfona. Do efektywnego wykorzystania xCloud niezbędny jest kontroler. W moim wypadku był to dostarczony do redakcji Razer Kishi. Bardzo dobrze wykonane urządzenie, któe wzorowo współgrało z moim Xiaomi MI 10. Nieco gorzej wypadła kompatybilność z Motorolą Moto G 5G Plus, słynącą z resztą z wyjątkowo wysokiej obudowy (168 mm). Wprawdzie udało mi się umieścić ją w uchwycie, ale miałem poczucie, że istnieje duże ryzyko uszkodzenia któregoś ze sprzętów. Składany gamepad przytwierdzony do smartfona, wydaje mi się rozwiązaniem idealnym względem bezprzewodowego kontrolera. Trzymanie smartfona w rękach daje lepszą kontrolę nad rozgrywką, a sama konstrukcja daje poczucie obcowania z pełnoprawnym handheld'em. Do pełni szczęścia zabrakło mi tylko nieco niższych analogowych spustów. Mam wrażenie, że producent zbyt asekuracyjnie podszedł do odseparowania przycisków na stosunkowo niedużej przestrzeni. Pomimo tego gra z wykorzystaniem smartfona i Razera Kishi była równie przyjemna i precyzyjna, co ta odbywająca się na pełnowymiarowej konsoli, z pomocą konwencjonalnego kontrolera.

xCloud z Xbox Game Pass Ultimate - rewolucja w cieniu nowego Xboxa

To dopiero moje pierwsze wrażenia. Pewnie temat xCloud zagości jeszcze kilka razy na PCWorld.