Facebook, największy zdrajca świata


Znajdź cudze zdjęcia, nawet te usunięte

W serwisach społecznościowych stosuje się szczegółową kontrolę dostępu do danych. Możesz na przykład określić konkretne osoby lub grupy osób, które będą mogły zobaczyć twoje zdjęcie.

Powiedzmy, że wstawiamy zdjęcie, które udostępniamy tylko Alicji i Basi. Obydwie znajdują się na listach znajomych Facebooka. Alicji tak podoba się zdjęcie, że postanawia udostępnić je swoim znajomym. Jak pamiętamy, ty ustaliłeś jednak, że dostęp do zdjęcia masz tylko ty, Alicja i Basia.

Zobacz również:

  • Chińskie grupy szpiegowskie hakują firmy telekomunikacyjne
  • Instrukcja obsługi TikToka - co musisz wiedzieć?

To oznacza, że twoje ustawienia są ważniejsze. Alicja może więc próbować udostępnić zdjęcie swoim wszystkim znajomym, ale trafi ono tylko na tablice Basi i twoją. To nie koniec. Jeśli postanowisz zmienić dostępność zdjęcia z wybranych znajomych na znajomych znajomych lub bardziej ogólną, wówczas automatycznie wszyscy znajomi Alicji zobaczą udostępnioną fotografię. Tak przynajmniej wygląda to w teorii.

Jak ukryć swoją osobę w wyszukiwarce Facebooka?

Aby ukryć swoją osobę w wyszukiwarce publicznej, co pozwoli ukryć twój profil przed robotami indeksującymi Sieć, wykonaj następujące kroki.

Wybierz z menu Konto | Ustawienia prywatności. W sekcji Aplikacje i strony WWW kliknij odnośnik

Edytuj ustawienia. Odszukaj sekcję Wyszukiwanie publiczne i kliknij tam odnośnik Edytuj

ustawienia. Odznacz opcję Włącz wyszukiwanie publiczne.

Po jakimś czasie twój profil powinien zniknąć z indeksów wyszukiwarek i innych zewnętrznych

stron. Aby przez wyszukiwarkę Facebooka mogły cię wyszukiwać tylko wybrane osoby, musisz

przejść do innego menu.

Wybierz z menu Konto | Ustawienia prywatności. W sekcji Połączenia na Facebooku kliknij

Zobacz ustawienia. W sekcji Wyszukiwanie Ciebie na Facebooku kliknij opcję Wszyscy i określ, kto może wyszukiwać twój profil.

W praktyce jest inaczej. Pod każdym zdjęciem w galerii znajduje się adres do udostępniania fotografii każdej osobie, która ma do niego odnośnik. Oznacza to, że Alicja może skopiować odnośnik i wysłać go każdemu, nawet osobom, które nie mają konta na Facebooku. Zdjęcie pojawi się na specjalnie przygotowanej dla nich stronie, na której nie ma możliwości komentowania czy dalszego udostępniania, a autor wymieniony jest tylko z imienia i nazwiska. Niestety, odnośnik prowadzi do jego strony profilowej, co oznacza, że wiadomo, kto jest autorem zdjęcia. Strona z fotografią zniknie dopiero wtedy, gdy właściciel dezaktywuje lub usunie swoje konto.

Podkreślamy: zniknie strona ze zdjęciem, a nie samo zdjęcie. Musisz mieć bowiem świadomość, że Facebook przechowuje na serwerach kopie wszystkich zdjęć i pozwala je oglądać każdemu, kto zna ich adres. Wystarczyłoby więc, gdyby Alicja zamiast wysyłać znajomym odnośnik do strony ze zdjęciem, skopiowała adres URL samego zdjęcia, i to właśnie jego wysłała znajomym. Jeśli skorzystasz z tej metody, będziesz mógł obejrzeć każdą fotografię, nawet należącą do osoby, która ją usunęła lub skasowała swoje konto.

W październiku i listopadzie 2010 r. autor artykułu przeprowadził test, który wyraźnie pokazał, że zdjęcia pozostają na serwerach Facebooka nawet po całkowitym usunięciu konta (podkreślamy: po usunięciu konta, nie tylko jego dezaktywacji). Zostało w tym celu utworzone nowe konto ze zdjęciem profilowym. Następnie zanotowano adres URL zdjęcia i skasowano je za pomocą funkcji Usuń to zdjęcie. Mimo to zdjęcie było cały czas widoczne dla osób, które znają jego adres.

To częsta praktyka serwisów społecznościowych - zamiast usuwać zdjęcie z bazy, po prostu w bazie danych dodają do niego adnotację, że zdjęcie ma być traktowane jako usunięte. Kiedy skrypty generują galerie, faktycznie tak postępują. Podobnie mogłoby się dziać, gdyby użytkownik wpisał adres fotografii w przeglądarce. Zamiast wywoływać zdjęcie mógłby uaktywnić się odpowiedni skrypt, który wyświetliłby informacje, że to zdjęcie jest usunięte. To technicznie wykonalne i często stosowane rozwiązanie. Należy więc przyjąć, że aktualne rozwiązanie zostało świadomie wprowadzone przez programistów Facebooka.