Jak płacić telefonem

Smartfony zastąpiły już wielu osobom aparat cyfrowy, konsolę do gier, czy też odtwarzacz muzyczny. Teraz mają zastąpić portfele. Apple Pay, nowy system płatności mobilnych wprowadzony w iPhone'ach 6 i 6 Plus, ma sprawić, że pożegnamy plastikowe karty płatnicze. Użytkownicy obawiają się jednak o bezpieczeństwo.


Producenci usiłują przekonać klientów, że za zakupy lepiej - wygodniej, bezpieczniej, szybciej - zapłacą za pomocą telefonu. Ma to sens: smartfona używa się do wielu zadań, realizowanie płatności może być przecież jednym z nich.

Proces jest prosty: w trakcie płacenia zbliżeniowo telefonem karta płatnicza zainstalowana na karcie SIM NFC umożliwia przeprowadzenie transakcji w podobny sposób, jak przy użyciu standardowej karty. Żeby płacić telefonem, potrzebny jest nie tylko odpowiedni aparat z modułem NFC (np. Samsung Galaxy Ace 3, LG G2 mini, HTC One M8, Sony Xperia Z2), ale i zgodny z aplikacją płatniczą danego operatora i kartą SIM NFC. Niezbędna jest też rejestracja i aktywacja usługi - przykładowo w T-Mobile usługa potrzebna do płatności zbliżeniowych to MyWallet.

Mając już telefon-portfel, używasz go jak karty płatniczej z funkcją płatności zbliżeniowych: zakupy do 50 zł zatwierdzasz bez podawania kodu PIN. Dodatkowo możesz ustawić zabezpieczenia dostępu do aplikacji w formie czterocyfrowego kodu lub hasła zawierającego od 4 do 30 znaków. Można też wyłączać moduł NFC i uruchamiać go tylko w momencie dokonywania płatności.

W Polsce terminali przystosowanych do obsługi takich płatności jest ponad 130 tys. Płacić można w wielu miejscach: Empik, Żabka, Smyk, IKEA, Rossmann, Zara, Lambert, Alma, RTV Euro AGD to tylko kilka przykładów firm i sklepów wspierających NFC. Również kilka banków akceptuje ten nowoczesny sposób płatności, w tym Alior, Noble, mBank, czy Eurobank.

NFC w iPhone'ach tylko dla Apple Pay

NFC (Near Field Communication), czyli komunikacja bliskiego zasięgu, to standard pozwalający na bezprzewodową wymianę danych na odległość do 20 cm. Co ważne, NFC jest używane przy płatnościach, ale technologia ta ma także inne zastosowania - przykładowo smartfony z NFC mogą między somą wysyłać różne dane, takie jak kontakty czy tekst. Warto dodać, że połączenie następuje natychmiastowo, w ciągu ułamka sekundy.

Fani telefonów Apple często skarżyli się, że firma nie oferuje NFC w iPhone'ach. Teraz, gdy w końcu standard ten pojawił się w modelach iPhone 6 i 6 Plus, okazało się, że Apple pozwala używać NFC wyłącznie do celów systemu Apple Pay. Z tego powodu m.in. dla polskich użytkowników NFC w iPhone'ach będzie bezużyteczne, ponieważ nie wymienimy przy jego pomocy żadnych danych, a Apple Pay nie działa przecież w Polsce.

Apple nie zamierza też, przynajmniej przez rok, udostępniać deweloperom odpowiedniego API. Kiedy więc w innych telefonach standard NFC przydaje się również do parowania głośników, a także jest wykorzystywany przez różne aplikacje, iPhone 6 i 6 Plus będą używać NFC tylko do płatności.

Płatności zbliżeniowe z pewnością są wygodniejsze i Polacy docenili to rozwiązanie - z ubiegłorocznego raportu firmy First Data wynika, że 57 proc. Polaków jako metodę płatności wybrałoby kartę zbliżeniową. Co więcej, Vista i MasterCard od stycznia br. wprowadziły obowiązek instalowania wyłącznie terminali z funkcją zbliżeniową.

Zaletą telefonów pełniących rolę portfeli jest też możliwość przechowywania wielu kart płatniczych, a w przyszłości również kart wstępu, czy biletów komunikacji miejskiej.

O ile jednak chętnie płacimy zbliżeniowo, robimy to przede wszystkim kartą, a nie telefonem. Z danych za ubiegły rok wynika, że Polaków płacących za zakupy przy użyciu smartfona było mniej niż 10 tys. Europejski oddział MasterCard prognozuje jednak, że liczba smartfonów obsługujących płatności zbliżeniowe wzrośnie czterokrotnie w ciągu 5 lat.

W USA trend związany z płatnościami mobilnymi jest zdecydowanie silniej eksponowany w mediach i przez producentów. Analitycy Forrester Research szacują, że w samych Stanach Zjednoczonych mobilne płatności osiągną 90 mld dol. w 2017 r., w porównaniu do 12,8 mld dol. z roku ubiegłego. Jedną z pierwszych firm, która dostrzegła ten trend, była Google. Wyszukiwarkowy gigant wprowadził w 2011 r. rozwiązanie o nazwie Google Wallet, dzięki któremu użytkownicy Androida mogli płacić za zakupy w sklepach stacjonarnych i online. Do pracy nad projektem firma wydelegowała setki programistów i wydała 300 mln dol. na przejęcie startupów specjalizujących się w cyfrowych płatnościach. Pomimo wielu pozytywnych recenzji, Wallet nie przyjął się na rynku - w 2013 r. liczba pobrań aplikacji Wallet według sklepu Google Play wynosiła ponad 10 mln. W tym roku zainteresowanie też nie wzrosło znacząco (więcej w ramce "Dlaczego Google Wallet nie odniósł sukcesu").

W ramach rozwoju usługi Wallet, Google wprowadziło nawet funkcję wysyłania pieniędzy poprzez pocztę Gmail.

W ramach rozwoju usługi Wallet, Google wprowadziło nawet funkcję wysyłania pieniędzy poprzez pocztę Gmail.

Google oczywiście nie był jedyny. Kilku czołowych operatorów - AT&T, T-Mobile, Verizon - połączyło siły i pracuje nad własnym systemem o nazwie Isis. MCX to z kolei konsorcjum, w którego skład wchodzą m.in. detaliści Wal-Mart i Target, które też chce stworzyć własną aplikację. We wrześniu do tego grona dołączyło Apple, prezentując system Apple Pay wraz z najnowszymi iPhone'ami. Niezależnie jednak od producenta, obawy użytkowników wobec płatności mobilnych są identyczne i sprowadzają się do pytania o bezpieczeństwo.

Dlaczego Google Wallet nie odniósł sukcesu

Kiedy w 2011 r. Google wprowadzało usługę Wallet, w branży mobilnej postrzegano to jako rewolucję. Osama Bedier, jeden z wiceprezesów Google'a, który odpowiadał za Wallet, informował że to "jedna z największych inwestycji", jaką przeprowadziło Google, a kadra kierownicza firm partnerskich MasterCard i Sprint opisywała Wallet jako rozwiązanie, które w końcu "przeniesie nas dalej", czyli sprawi, że wymienimy karty plastikowe na telefony. Media miały podobne zdanie, używając określeń typu "przyszłość" czy "portfel jutra".

Dwa lata później było już jasne, że Wallet nie odmienił branży - nie zastąpił ani gotówki, ani kart plastikowych, ani też skórzanych portfeli. Pomimo setek milionów dolarów zainwestowanych w Wallet, usługa się nie przyjęła. Jonathan Wall, jeden z głównych inżynierów pracujących nad Google Wallet, w jednym z wywiadów powiedział wprost: "Przy Google Wallet nie zagrał tylko jeden element - operatorzy".

Początkowo optymizm był duży: ludzie byli zainteresowani usługą, Google postawiło na NFC, wprowadziło odpowiednią aplikację i dzięki ogromnej popularności systemu Android wierzyło, że Wallet osiągnie sukces. Ale żeby Wallet mógł zastąpić portfele, wielu zewnętrznych partnerów musiało zaoferować swoje wsparcie, w tym sklepy, producenci telefonów, firmy od kart kredytowych, a także operatorzy. Kiedy odbyła się premiera Wallet, usługa była dostępna tylko na telefonie Nexus S 4G u operatora Sprint. Google obiecywało oczywiście, że szybko pojawią się nowe telefony, dostępne u innych operatorów, ale tak się nie stało.

Operatorzy dostrzegli w Google Wallet szansę dla siebie: chcieli wykorzystać swoje możliwości i współpracę z producentami telefonów, aby wprowadzić własny system płatności mobilnych. I tak, AT&T, T-Mobile i Verizon postanowili skupić się na Isis, konkurencyjnym systemie płatności, skutecznie pozbawiając przy tym swoich klientów dostępu do Google Wallet.

Google próbowało jeszcze zachęcać użytkowników do usługi - pojawiła się nawet funkcja wysyłania pieniędzy poprzez pocztę Gmail. Ostatecznie jednak Wallet nie odniósł międzynarodowego sukcesu.

Ostrożności nigdy za wiele

Użytkownicy mogą dołączyć do systemu Apple Pay karty kredytowe, z których korzystali już wcześniej w iTunes, jak również dodać nowe. Wszystkie karty są później integrowane w PassBooku, czyli systemowej aplikacji przechowywującej m.in. karty członkowskie czy kupony. Co ciekawe, kartę kredytową można dodać za pomocą aparatu - wystarczy zrobić jej zdjęcie, które następnie zostanie zweryfikowane przez bank, w celu potwierdzenia, że karta rzeczywiście należy do danego użytkownika.

W iPhone'ach 6 i 6 Plus umieszczono dwa układy: NFC (Near-Field Communication), który jest już od dłuższego czasu stosowany w smartfonach z Androidem, jak i Secure Element (SE, tzw. bezpieczny element). Aby dokonać płatności mobilnej, użytkownik musi przyłożyć telefon do czytnika NFC i potwierdzić zakup odciskiem palca, wykorzystując do tego czytnik linii papilarnych TouchID, w który także wyposażono najnowsze telefony z serii iPhone.