Siedem szlaczków na mym gieźle, czyli kultura suwaczków


Szlaczek piąty: PenTools, czyli czy mój tablet działa?

Wacom - producent doskonałych rysownic cyfrowych zdecydował, że Adobe po sierocemu traktuje możliwości piórka wrażliwego na nacisk. Zatrudnił więc grafików i programistów, aby napisali specjalne wtyczki, przeznaczone dla klientów Wacoma. No i napisali. Ucieszyłem się jak dziecko, zablokowałem telefon na pięć godzin, żeby ściągnąć PenToolsy z eftepu Wacoma (wszystko legalnie, bo wtyczki są darmowe, a z resztą działają tylko pod piórkiem, więc i tak kasa była wyłożona), zainstalowałem, odpaliłem Fotoshopa, pobawiłem się wszystkimi wtyczkami po kolei, po czym z czystym sumieniem spakowałem je Stuffitem i przerzuciłem na SyQuest, czego i wam życzę.

Szlaczek szósty: Xaos Tools, czyli dawno temu w Ameryce

Był rok 1993. Najmocniejszym Makiem była Quadra 900. Photoshop przeżywał okres 2.0.5 lub 2.0.7, a prywatny komputer był w Polsce luksusem, na jaki niewielu grafików mogło sobie pozwolić. Nieliczne jednostki (na ogół w ramach firmowych delegacji) odwiedzały targi komputerowe w Niemczech, jeszcze mniej liczne - w Stanach. I przywoziły (te jednostki) różne reklamówki z owych targów oraz konferencji. I jedna taka jednostka przywiozła dyskietki. Dwie. Na jednej były narządka Kaia, a na drugiej Paint Alchemy. Alchemia malarska była zrobiona przez Xaos dla stacji roboczych w wytwórniach filmowych i trafiła się też wersja na Maca. To było elektryzujące, to było niesamowite. Można było zostać do czwartej rano, czekając na suwaczek (niestandardowy). Gwoli ścisłości na jeden suwaczek, bo rzadko wtedy udawało się nie przekroczyć kilku godzin oczekiwania na efekt eksperymentu, jakim było nałożenie malarskiej faktury na obrazek. Niestety, dziś mamy rok 1998, dziesięć razy szybsze komputery, a jeśli idzie o Paint Alchemy zmieniło się niewiele. Ostatnie uaktualnienie miało miejsce jakieś trzy lata temu i to się czuje. To działa baaaardzo powoli. Ładnie nawet, ale naprawdę powoli. Jest też kilka innych filtrów zrealizowanych w pracowniach Xaos. Wśród nich najbardziej użyteczny jest TypeCaster - pyszne narzędzie do renderingu trójwymiarowego tekstu, z możliwością ujęcia pod kątem, jest TubeTime czyli symulator zniekształceń telewizyjnych. Brak jest jednak w całej ofercie Xaosu tego, co dosyć istotne - weryfikacji kodu, tak żeby wszystkie te ciekawostki działały zgodnie z regułą "dzisiaj zapuściłem - dzisiaj zobaczyłem". Najlepsze (moim skromnym zdaniem) logo wśród wszystkich producentów wtyczek.

Szlaczek siódmy: Intellihance, czyli czy zawsze lepsze jest wrogiem dobrego?

Mam takiego znajomego, który bedąc dyletantem w dziedzinie grafiki komputerowej zadał mi charakterystyczne dla otwartych umysłów pytanie, wychodzące daleko poza wąskie granice móżdżku specjalisty: czy masz taki filtr, który ze złego zdjęcia zrobi dobre? Działo się to siedem lat temu i nie dość, że nie miałem takiego filtra, to jeszcze zacząłem gwałtownie polemizować, przedstawiając mrowie poważnych argumentów na rzecz niemożliwości jego zaistnienia, jako że to jeden lubi małże, a inny Pink Floyd, że subiektywizm, że co to znaczy dobre itd., itp.

Teraz widzę, że miał rację. Jego postulat, wypowiedziany w mieście dalekim od centrów światowej technologii został po niewielu latach zrealizowany. Intellihance, czyli inteligentny filtr poprawiający kontrast, nasycenie, zdejmujący efekt mory, usuwający kurze i przebarwienia słabego skanu, istnieje i ma się nieźle. Nie jest to może idealny filtr do postprocessingu za Crossfieldem, ale nieduże ludki z domowymi skanerami powinny nabyć tę wtyczkę - raz dobrze skonfigurowana zoaszczędzi im bardzo dużo czasu, który mogą poświęcić na inne suwaczki.

Albowiem kultura szlaczków ciągle żyje i jej zgonu zupełnie nie widać. A nawet wprost przeciwnie.

Omawiane w tym artykule filtry sprzedają firmy Mediagraph (n 22 8255183) i CezKom (n 22 6114244).

Na dołączonym CD-ROM-ie znajdziecie wersję demo filtrów Eye Candy oraz obrazki pokazujące efekt ich zastosowania, demo trzech pierwszych serii Andromedy oraz wiele innych.