Smart TV: jak kupić, żeby nie żałować?

Smart TV może się okazać dobrym dla większości konsumentów. Telewizor idealny i uniwersalny, a takiego poszukuje większość nabywców, w zasadzie nie istnieje. Wbrew temu, co usiłują nam wmówić producenci odbiorników tv, każdy model – tak, tak, nawet najdroższy! – ma wady. Wybierając telewizor, należy najpierw je poznać, a potem zastanowić się, czy można je zaakceptować.

Co to smart TV?

Wiele osób zadaje sobie nieraz pytanie co to jest Smart TV i w jaki sposób podejść do kupna tego towaru. Wybór nowego telewizora może być sprawą prostą lub wyjątkowo skomplikowaną – wszystko zależy od tego, kim jest nabywca i czego oczekuje. Inaczej do wyboru podchodzi użytkownik, który chce, aby nowy telewizor po prostu zmieścił się w meblościance, inaczej zapalony gracz, którego marzeniem jest zerowe opóźnienie (ang. input lag). Inne priorytety będzie miał doświadczony wideofil czy kinomaniak, który od telewizora oczekuje smolistej czerni, wysokiego kontrastu i obrazu o doskonałej jakości. Z kolei inżynier podejdzie do zakupu z technicznego punktu widzenia i będzie chciał nabyć model, którego parametry techniczne są zgodne z normami branżowymi.

Aby ustalić, czy istnieje telewizor, który zadowoli wszystkie grupy klientów, przyjrzyjmy się kilku wybranym zagadnieniom, jakie najczęściej bierze się pod uwagę w procesie wyboru sprzętu.

Telewizory 42-55 cali w teście

Zastanawiasz się, jaki telewizor kupić? Sprawdź

test telewizorów 42-55 cali i dowiedz się, jak sprawują się odbiorniki takich firm jak LG, Panasonic, Samsung, Sony i Toshiba.

Przekątna ekranu

Czy można nabyć wysokiej klasy odbiornik o niewielkiej przekątnej ekranu, np. 32 cali? Jeszcze 4–5 lat temu odpowiedź na to pytanie byłaby twierdząca, lecz teraz już tak nie jest. Obecnie wysokiej klasy telewizor (a pisząc wysokiej klasy, mamy na myśli nie cenę czy pozycjonowanie danego modelu przez producenta, ale faktycznie zmierzone parametry odpowiedzialne za jakość obrazu) można nabyć z ekranem minimum 40-calowym. Co więcej, wyraźnie widać, że środek ciężkości oferty przesuwa się w górę, w stronę modeli 50-, a nawet 55-calowych. To właśnie wśród takich telewizorów znajdziemy największy wybór zarówno modeli klasy podstawowej, średniej, jak i najwyższej. Na podstawie analizy oferty producentów oraz przeprowadzonych testów można powiedzieć, że zdecydowana większość najlepszych telewizorów ma ekran o przekątnej z przedziału 48–65 cali.

Jaki jest powód takiego stanu rzeczy dotyczącego Smart TV? O jakości obrazu z danego telewizora decyduje nie tylko sam ekran (rodzaj zastosowanego wyświetlacza), ale i kombinacja wyświetlacza oraz układów obróbki obrazu. Układy dobrej jakości sporo kosztują i znacznie podnoszą koszt całego urządzenia. Z kolei zdecydowana większość zamożnych nabywców nie będzie zainteresowana ekranami 26- czy 32-calowymi, lecz większymi, gdyż oprócz oczywistych zalet duży ekran jest też symbolem statusu społecznego. W związku z tym producenci instalują układy dobrej klasy tylko w telewizorach ze średniej i z górnej półki, czyli, jak już wspomnieliśmy, co najmniej 40–42 calowych.

Z drugiej strony, aby zapewnić jak najszerszej grupie klientów możliwość nabycia dużego ekranu, producenci oferują też przystępne ekrany 50-calowe. Tego typu modele pozbawione są wysokiej klasy układów obróbki obrazu, w związku z czym oferują niską rozdzielczość obrazów ruchomych. Brakuje w nich funkcji kompensacji (upłynniania ruchu), a często nawet podstawowych opcji kalibracyjnych. Najłatwiej dostrzec to wśród telewizorów 4K (Ultra HD), gdzie najszybciej rosnącą grupą są tzw. tanie 4K. Niestety, testy wykazują, że tanie 4K za ok. 4000–5000 zł często oferuje jakość obrazów ruchomych identyczną (czytaj: tak samo niską) jak budżetowe telewizory z hipermarketu za... 900–1200 zł.

Im więcej herców, tym lepiej?

Prawdziwych możliwości danego telewizora w zakresie ostrości i płynności ruchu nie poznacie dzięki wskaźnikom, takim jak: AMR, CMR, PMR czy CMI. To określenia stworzone przez producentów sprzętu, dzięki którym w elektromarketach często słychać z ust sprzedawców zachęty typu: Pan kupi ten model, on ma tysiąc herców. Tymczasem niektóre 100-hercowe telewizory wyprodukowane ok. czterech lat temu oferują wyższą rozdzielczość dynamiczną (ostrzejszy ruch) od odbiorników tegorocznych, które mogą się pochwalić aż 2 tys. herców. Z kolei telewizor określany jako 200 Hz ma często taką samą ostrość ruchu jak model tylko 50-hercowy sprzed dwóch lat. A zatem jeżeli chcecie poznać prawdziwe możliwości telewizora w zakresie odwzorowania ruchu, czytajcie dobre i rzetelne testy. Czyli te, w których zastosowano pomiar rozdzielczości dynamicznej za pomocą takich narzędzi jak płyta testowa FPD/Advanced PDP Development Center Corporation lub generator AccuPel DVG-5000.

Innym argumentem przemawiającym za dużymi ekranami, którego używają producenci i sprzedawcy, jest możliwość zobaczenia większej liczby szczegółów, a także bardziej spektakularnych obrazów telewizorów 3D. Problem w tym, że na większym ekranie łatwiej dostrzeżemy też wady obrazu, takie jak judder (brak płynności, zacinanie się obrazów ruchomych), niską skuteczność usuwania przeplotu, wszelkie niedoskonałości procesu skalowania, szumy, czy też artefakty generowane przez układy kompensacji ruchu. Telewizory LED z dużymi ekranami zazwyczaj (choć nie zawsze) mają też niższy kontrast niż modele z matrycami o mniejszych przekątnych wykonane w tej samej technologii. Ponadto w dużych telewizorach LCD z krawędziowym podświetleniem LED bardzo trudno zagwarantować jednorodną czerń bez dokuczliwych miejscowych przejaśnień, czyli tzw. cloudingu.

Podsumowując: jeżeli to możliwe, kup Smart TV z ekranem o przekątnej 48–55 cali, ponieważ w tych właśnie rozmiarach najłatwiej natrafić na dobre i bardzo dobre modele.

Ekran płaski czy zakrzywiony?

Wbrew twierdzeniom producentów ekrany zakrzywione (a w zasadzie – wklęsłe) nie zapewniają lepszej głębi obrazu. Podobne wyświetlacze powstały najprawdopodobniej po to, aby zapewnić coraz większym (i coraz cieńszym) matrycom odpowiednią sztywność. Innym powodem mogą też być korzyści techniczno-produkcyjne (np. większy uzysk, zwłaszcza przy wytwarzaniu OLED-ów). Ponieważ jednak większa sztywność ma mały potencjał marketingowy, dorobiono otoczkę o niesamowitych wrażeniach wynikających z większego wciągnięcia widza w toczącą się na ekranie akcję. Mieliśmy okazję przetestować trzy wklęsłoekranowe telewizory w domowych warunkach. Wniosek? Jeżeli siedzimy na wprost, po kilku godzinach całkowicie zapominamy, że ekran jest zakrzywiony.

Co ciekawe, producenci zaczęli rywalizować pod względem stopnia zakrzywienia ekranu. Na przykład jeden z renomowanych producentów, który od niedawna zaczął oferować zakrzywione telewizory z ekranami o przekątnych 65 i 75 cali, twierdzi, że dzięki delikatnemu (tj. mniejszemu niż u rywali) wygięciu (shallow curve), ekran ma mniej zniekształceń. Powstaje pytanie: czy nie lepiej było pozostać przy tradycyjnych, płaskich ekranach?

Powiedzmy szczerze: wklęsłe ekrany w mniejszym lub większym stopniu zniekształcają geometrię obrazu i powodują powstanie nowego rodzaju odblasków świetlnych. Jeżeli kogoś nasze argumenty nie przekonują, proponujemy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy słyszeliście, aby którekolwiek studio filmowe dokonywało masteringu filmów na zakrzywionych monitorach studyjnych i chwaliło się tym? A może kiedyś doczekamy się haseł reklamowych w rodzaju: Nasze filmy zostały zoptymalizowane pod kątem zakrzywionych ekranów.

Plazma czy LCD? A może OLED?

Wbrew pozorom, pierwsze pytanie jest nadal aktualne. Pomimo zakończenia produkcji telewizorów plazmowych przez głównych producentów, plazmy nadal można spotkać w sklepach, zwłaszcza internetowych. Ponieważ nie ma idealnej techniki wyświetlania obrazu, nie chcemy nikogo przekonywać do plazm. Powiedzmy krótko: wybierz plazmę, jeśli nie będziesz w stanie zaakceptować niejednorodnej czerni (tzw. cloudingu), ale wybierz LCD, jeśli nie akceptujesz nawet drobnego migotania obrazu.

Dla kogo plazma?

Pomimo zakończenia produkcji telewizorów plazmowych przez głównych producentów, plazmy nadal można spotkać w sklepach, zwłaszcza internetowych. To technologia dla użytkowników, którzy nie są w stanie zaakceptować tzw. cloudingu, czyli niejednorodnej czerni będącej bolączką ekranów LCD.

Zalety obu rozwiązań łączy OLED. Telewizory z diodami organicznymi mają czerń i kontrast o wiele lepsze od plazm, a przy tym pozbawione są jej wad, takich jak migotanie obrazu, bardzo ciemny tryb 3D czy tzw. fałszywe kontury. W czasie prac nad artykułem na polskim rynku dostępne były tylko dwa modele telewizorów OLED: 55EA980V i 55EA970V firmy LG, oba z ekranem o przekątnej 55-cali i cenie ok. 9500–12000 zł. Urządzenia te stanowią nową jakość i w pewnym sensie techniczną rewolucję. Wyobraźmy sobie telewizor o niemal absolutnej czerni i kontraście tak wysokim, że telewizory plazmowe wyglądają przy nim jak elcedeki. Wyobraźmy sobie telewizor, który jest pozbawiony typowego dla plazm migotania i zjawiska fałszywych konturów, a zapewnia stabilność obrazu identyczną jak dla LCD. Taki właśnie jest OLED. Problem w tym, że dostępne na rynku OLED-y, pomimo że są w stanie oczarować wielu użytkowników, mają też i minusy. Główną wadą jest jakość odwzorowania ruchu, a konkretnie jego ostrość, którą można określić jako co najwyżej średniej klasy. Oznacza to, że najlepsze plazmy i elcedeki nadal oferują o jedną klasę wyższe odwzorowanie ruchu. Inną wadą OLED-ów jest, typowa dla plazm, niestabilna charakterystyka jasności: zmienna w zależności od stopnia zawartości jasnych elementów na ekranie. Nieznana jest także trwałość i niezawodność OLED-ów, dlatego że z powodu ich krótkiej obecności na rynku trudno te cechy miarodajnie określić.

Skoro OLED-y, które są świeżo wprowadzonym rozwiązaniem technicznym, już na starcie oferują tak wysoką jakość obrazu, to co będzie za kilka lat, kiedy technologia dojrzeje? Naszym zdaniem OLED-y to przełomowe i obiecujące wyświetlacze, którymi każdy szanujący się miłośnik dobrego obrazu powinien się zainteresować.