Smartfon z klocków - elektronika modularna


W poszukiwaniu partnerów i klientów

Dzięki temu, że komponenty do smartfonów są obecnie o wiele tańsze i mniejsze niż jeszcze parę lat temu, szansa na powodzenie projektu Ara jest duża. Mimo to Google musi przekonać do nowego urządzenia zarówno klientów, jak i producentów sprzętu.

Jednym z argumentów mających przekonać klientów do modularnego smartfona jest z pewnością czynnik ekonomiczny. Zamiast wymieniać aparat na nowy po roku czy 2 latach, użytkownik będzie mógł kupić jedynie inny komponent i przez to uczynić posiadany sprzęt nowoczesnym, nadążającym za technologicznymi trendami. Ponadto, biorąc pod uwagę prognozy analityków, w najbliższych latach osoby z biedniejszych części świata będą stanowić bardzo dużą grupę potencjalnych klientów zainteresowanych smartfonami.

Smartfon z klocków - elektronika modularna

Google dołożyło wszelkich starań, aby instalowanie modułów w smartfonie Ara było nieskomplikowane.

Google będzie musiało także nawiązać współpracę z wytwórcami komponentów – właśnie po to, by można było zaopatrywać się w moduły sprzętowe tak, jak dziś kupuje się aplikacje w sklepach mobilnych. Ten odłam rynku jeszcze nie istnieje, więc przekonanie wielu firm do pomysłu Google’a może być trudne, nie jest jednak niemożliwe. Dowodem na to jest choćby konferencja Ara Developers Conference, która odbyła się w kwietniu w Kalifornii. Wzięło w niej udział ponad 3200 firm o różnych specjalizacjach – od diagnostyki medycznej i czujników obrazowania, po producentów wyświetlaczy i baterii. Większość wykazała zainteresowanie projektem.

Google pozyskał już zresztą pierwszych partnerów. To firmy Toshiba oraz Sennheiser. Ta pierwsza zdeklarowała, że dostarczy trzy typy procesorów, które między innymi będą odpowiadać za kontrolę przepływu danych i sygnałów elektrycznych pomiędzy modułami a telefonem. Sennheiser z kolei opracuje moduły audio, które mają oferować wysoką jakość dźwięku. Google udostępnił też do pobrania Module Developers Kit, składający się z oprogramowania oraz specyfikacji niezbędnych do rozpoczęcia projektowania modułów sprzętowych dla Ary.

Dylemat innowatora

Google ma przed sobą więcej wyzwań, którym musi sprostać. Jednym z największych jest optymalizacja. Na rynku działa co najmniej kilka firm – najpopularniejszą jest prawdopodobnie Apple – które mają prawdziwą obsesję na punkcie optymalizowania swoich produktów, aby sprzęt i oprogramowanie stanowiły spójną całość i cechowały się doskonałą współpracą. W przypadku Ary mówimy o współpracy modułów różnych producentów oferujących różne funkcje. Przed programistami jawi się więc trudne zadanie: oprogramowanie będzie musiało na odpowiednio wysokim poziomie radzić sobie z obsługą różnych komponentów, w dodatku łączonych ze sobą w różnych konfiguracjach. Początkowo Google pewnie dopracuje kilka-kilkanaście różnych konfiguracji i zadba, aby poszczególne moduły współpracowały ze sobą bez zarzutów. Aby przedsięwzięcie odniosło jednak sukces, potrzebny jest z pewnością duży wybór – klienci muszą odczuć, że faktycznie mają możliwość dostosowywania telefonu do własnych upodobań i mogą wybierać spośród wielu modułów.

Smartfon z klocków - elektronika modularna

Podłączanie modułów przebiega za pomocą niepobierających energii z akumulatora smartfona magnesów z dwoma trybami pracy: „włączony” i „wyłączony”.

Kolejna kwestia to rodzaje konfiguracji. Niektóre kombinacje mogą okazać się nieodpowiednie – przykładowo jeśli połączymy najnowocześniejszy moduł foto-wideo ze słabym procesorem i małą baterią, wrażenia z użytkowania mogą być rozczarowujące. Google będzie musiał więc zadbać również o edukację klientów. To można rozwiązać na kilka sposobów, a jednym z nich jest zamieszczanie na podstronach internetowych opisujących moduły informacji typu „sugerowane moduły do współpracy”, aby klient wybierając dany moduł, miał od razu sugestię producenta związaną z zakupem innych części.