System, który był zbyt dobry


Windows XP dla każdego

Kolejną wariacją był Windows XP Starter Edition – wydanie zaprojektowane z myślą o krajach rozwijających się. Microsoft nie musiał w nich specjalnie walczyć o popularność, ponieważ jego produkty już na początku poprzedniej dekady były tam niezmiernie popularne – problem w tym, że w zdecydowanej większości były to pirackie wersje. Szefowie koncernu zdawali sobie sprawę, że próby podbijania stosunkowo biednych rynków pełnoprawnym (i pełnopłatnym) wydaniem XP są z góry skazane na porażkę i stąd wziął się pomysł przygotowania nieco okrojonej wersji flagowego systemu Microsoftu.

Z wydania tego usunięto nieco narzędzi, wprowadzono limity maksymalnej obsługiwanej pamięci i dysku, a także ograniczono liczbę uruchomionych aplikacji (jednocześnie mogły działać tylko trzy). Starter Edition był dostępny m.in. w Turcji, Indonezji, Indiach oraz wielu krajach Ameryki Południowej. Swego czasu rozważano ponoć również wprowadzenie go na polski rynek, ostatecznie jednak pomysł ten upadł.

SP2, czyli rewolucja

Rozwijanie systemu Windows XP nie ograniczało się jednak do tworzenia jego kolejnych mutacji – przez kilka pierwszych Microsoft intensywnie go udoskonalał swój system. Pierwszą znaczącą aktualizacją XP był Service Pack 1, za pomocą którego koncern rozwiązał większość problemów „wieku dziecięcego” i usunął wszystkie podstawowe błędy wykryte przez pierwszych użytkowników.

Potem przyszedł czas na Service Pack nr 2 – śmiało można zaryzykować stwierdzenie, że jest to najbardziej znacząca aktualizacja popularnego oprogramowania, jaką kiedykolwiek zaprezentowano. Jeśli dziś spytamy kogoś o ulubiony system operacyjny, a on wymieni Windows XP, to z całą pewnością można założyć, że tak naprawdę mówi o Windows XP SP2.

Drugi pakiet aktualizacji i dodatków dla Windows XP sprawił, że system ów stał się naprawdę bezpieczny. To od SP2 zaczęła się rewolucja, za której sprawą produkty Microsoftu przestały być dziurawe, przestarzałe i podatne na ataki. Wszystko zaczęło się od memorandum, rozesłanego przez szefostwo Microsoftu do pracowników w 2002 roku – w dokumencie tym ogłoszono nowe zasady tworzenia kodu, w których największy nacisk miał być położony na bezpieczeństwo.

Efekty polityki Trustworthy Computing – bo tak zatytułowane było memorandum – poznaliśmy dwa lata później, wraz z udostępnieniem Service Packa 2 do Windows XP. Jego zainstalowanie znacząco zwiększało bezpieczeństwo systemu – uszczelniało wszelkie wykryte do tej pory luki i doposażyło go w cały zestaw nowych funkcji z zakresu ochrony – m.in. obsługę szyfrowania WPA, zabezpieczenia antyspamowe do Internet Explorera 6, odświeżony firewall systemowy, włączoną domyślnie funkcję Data Execution Prevention, nowe menu Security Centrum (z poziomu którego można zarządzać wszystkim funkcjami z zakresu bezpieczeństwa) czy nowe zasady obsługi kontrolek ActiveX. Działania te kontynuowano zresztą w kolejnym – ostatnim – Service Packu do XP (SP3) – również w nim pojawiły się kolejne funkcje z zakresy „security”, m.in. obsługa nowych protokołów szyfrujących, nowa wersja IE czy klient Network Access Protection.

Zapora systemu Windows (czyli Windows Firewall) – jedna z najważniejszych nowości wprowadzonych w Service Packu 2 do Windows XP

Zapora systemu Windows (czyli Windows Firewall) – jedna z najważniejszych nowości wprowadzonych w Service Packu 2 do Windows XP

Windows XP – przekleństwo Microsoftu

Wszystko to sprawiło, że Windows XP stał się naprawdę solidnym, bezpiecznym systemem operacyjnym. Oczywiście, jak na owe czasy – dziś większość z tych zabezpieczeń stała się nieco przestarzała i jest to jeden z powodów, dla których Microsoft tak usilnie zachęca użytkowników do nowych wersji Windows.

Bo tak naprawdę Microsoft ma z Windows XP poważny problem – od początku roku 2007 (czyli od premiery jego następcy, Windows Visty) koncern najchętniej zapomniałbym o tym systemie. Tyle że wierni użytkownicy za nic w świecie nie chcą mu na to pozwolić. Problem XP polega na tym, że choć od jego premiery minęło już blisko 13 lat, to nadal znakomicie działa i dla znacznej części użytkowników jest w pełni wystarczający.

Oczywiście nie bez znaczenia jest fakt, że Vistę wprowadzono na rynek najgorzej, jak było można. Wbrew powszechnej opinii to nie jest zły system – Vista jest logicznym, sprawnym rozwinięciem idei XP (polegającej na umiejętnym łączeniu narzędzi i funkcji przydatnych zarówno zwykłym użytkownikom, jak i specjalistom IT).

Niestety, w momencie debiutu rynkowego Vista nie była tak naprawdę w pełni gotowa (liczne błędy irytowały użytkowników), a na dodatek miała znacznie wyższe wymagania sprzętowe od poprzednika. XP był w tym względzie dość łaskawy – zainstalowanie go nawet na sprzęcie w teorii niespełniającym wymagań dawało rozsądny komfort pracy. Z Vistą było inaczej – wymagania sprzętowe musiały być zachowane, bo w przeciwnym razie o sprawnym działaniu systemu trzeba było zapomnieć.

Wszystko to sprawiło, że system miał fatalny start – użytkownicy z całego świata gremialnie uznali, że porzucanie Windows XP zupełnie nie ma sensu, a o jego następcy można zapomnieć. Microsoft próbował z czasem naprawiać sytuację, m.in. organizując akcję o nazwie Mojave Experiment, podczas której pokazywał krytykom Visty „nowy system” i prosił o wyrażenie zdania na jej temat. Gdy okazywało się, że opinie są zdecydowanie pozytywne, na jaw wychodziło, że tak naprawdę testowanym systemem była Vista z nieco zmodyfikowanym interfejsem.

To jednak nie bardzo pomogło – Vista nigdy nie zdobyła popularności, na jaką liczył Microsoft. Dlatego też koncern musiał zintensyfikować prace nad kolejną wersją „Okien”, czyli Windows 7, i dopiero ona spotkała się odpowiednio ciepłym przyjęciem (i obecnie jest najczęściej stosowaną wersją Windows – korzysta z niej co drugi użytkownik). XP jest jednak swoistym ewenementem – to system sprzed 13 lat, którym posługuje się wciąż blisko 25% użytkowników Windows (czyli ostrożnie licząc ok. 10-krotnie więcej, niż życzyłby sobie jego producent).