TWWWoja telewizja

Telewizja kłamie? Masz dość reklam podpasek? Czemu więc nie stworzyć własnej stacji - w dobie Internetu to prostsze, niż myślisz.


Telewizja kłamie? Masz dość reklam podpasek? Czemu więc nie stworzyć własnej stacji - w dobie Internetu to prostsze, niż myślisz.

Pewna historyjka najlepiej ilustruje istotę internetowego przekazu wideo. Młoda, dobrze rokująca, agencja reklamowa otrzymała od poważnej firmy zlecenie na zrobienie filmu do nowej witryny. Agencja zabrała się raźnie do dzieła, myśląc o przyszłych zleceniach - np. reklamówkach TV. Nie szczędzono więc czasu i pracy. Powstał efektowny filmik, zaskakujący nowatorstwem, ekspresją i ciekawymi efektami specjalnymi. Pokazano go przedstawicielowi agencji odpowiedzialnej za witrynę klienta. Oglądał on wideo z rosnącą desperacją, w końcu do dumnych i zadowolonych twórców rzekł: - Sorry, ale musicie to zrobić od nowa, powtórzyć zdjęcia i obróbkę. Na witrynie wasi tancerze będą kupą zamazanych kształtów. Główna postać jest zbyt daleko i nie będzie jej prawie widać, do tego w rozdzielczości 320 na 240 będzie nieczytelne nawet logo firmy. Film wrócił na deski kreślarskie.

Historia ta jest pewnie anegdotką, jednak idealnie oddaje klimat produkcji wideo dla Internetu. Webowe filmy mają bowiem więcej wspólnych cech z projektowaniem stron WWW niż tradycyjną produkcją filmową. Podstawą internetowej kreacji jest optymalizacja i minimalizacja objętości i to samo odnosi się do sieciowych filmów. W normalnym tworzeniu filmów objętość jest bez znaczenia - sygnał TV to sygnał TV, niezależnie ile kosztuje nadawcę, a w Internecie najważniejsze jest dostosowanie się do możliwości odbiorcy - czyli szybkości połączenia sieciowego.

Żeby więc publikować w sieci, musisz wiedzieć więcej niż normalny producent telewizyjny. Goście z Woronicza nie muszą znać się na telewizyjnej technologii - nadawca internetowy musi rozumieć niuanse formatów, inaczej przedsięwzięcie skończy się klapą. Analogicznie jak przy tworzeniu witryn wizualna jakość zależy w dużej mierze od znajomości kryjących się za nią linijek kodu.

Bądź mały, sięgaj wysoko

Poznanie tych tajemnic może nieźle procentować. Przy niewielkich nakładach można zostać internetowym nadawcą, a jeśli do tego dojdzie wyobraźnia i pomysł, to nic nie stoi na przeszkodzie, by zakasować wielkich i osiągnąć sukces. Żyjemy w dobie produkcji typu Southpark - na tym polu giganci jeszcze się nie wykazali.

- Wielkie wytwórnie filmowe nie są, na razie, zainteresowane udostępnianiem w sieci własnych zasobów filmowych - twierdzi Rick Siegel, założyciel internetowej telewizji Online TV (www.onlinetvuk.com). - Internet służy im na razie jedynie do prezentowania reklamówek nowych filmów - dzięki temu niezależni nadawcy mają spore pole do popisu - dodaje Rick.

Trudno przewidzieć, jak długo taka sytuacja się utrzyma. Niedawna fuzja AOL (specjalisty od dostarczania treści) z Time Warner (właściciela gigantycznych zbiorów tejże) przyspieszy zapewne rozwój sieciowych nadawców. Apetyt rekinów biznesu filmowego wzrośnie na pewno po upowszechnieniu się w ciągu kilku lat szybkich łączy, idealnych do dostarczania do domowych pecetów wysokiej jakości wideo. Główni internetowi nadawcy zawsze mieli problem z niską jakością sieciowego wideo, jednak to właśnie giganci najbardziej przyswoili sobie mentalność rodem z Hollywood: najważniejsza dla widza jest jakość obrazu. Tymczasem sprawa wygląda nieco inaczej, a to że materiał pochodzi np. z NBC

BBC czy TVP 1 nie oznacza, iż ludzie zechcą go obejrzeć.

- Nikt nie będzie tracił czasu i wzroku, oglądając śmieszne obrazki wielkości paczki papierosów, skoro może to samo obejrzeć w telewizorze - twierdzi Siegel i dodaje: - Jeśli jednak materiał jest ciekawy i dostępny jedynie w sieci, to użytkownik jest nasz.

Większość osób z kręgów produkcji internetowego wideo zgadza się, iż faktycznie kluczem do sukcesu jest treść - dowodzą tego oszałamiające kariery prymitywnie wręcz wyglądających tytułów, jak South Park czy BlairWitch Project. Internetowym przekazem może zająć się każdy - i każdy ma szansę stać się gwiazdą. Nawet jak wielcy show-biznesu włączą się do gry, tak jak było to w przypadku sieciowego radia (gdzie spokojnie koegzystują poważne rozgłośnie, stacje komercyjne i entuzjaści nadający tylko online), miejsca i widzów starczy dla każdego.

Sieciowe stacje radiowe rozwinęły się szybciej niż nadawcy wideo i obserwując ich drogę można przewidzieć losy internetowej telewizji. - Radio jest niemal stuprocentowo obecne w sieci - twierdzi Todd Clayton alias DJ Todd z Real Synthetic Audio (www.synthetic.org), kanadyjskiego, najpopularniejszego w swoim rodzaju radia online, nadającego muzykę industrialną i elektroniczną. - Sam więcej słucham rozgłośni w Internecie niż z normalnego radia. Dźwięk jest jednak w Internecie znacznie łatwiej nadawać - dodaje.