Uważaj na wiadomości na Facebooku

Na największym portalu społecznościowym świata jedną z przydatniejszych funkcji jest wbudowany system wiadomości. Wygodny, przejrzysty i szybki. Integruje niemal wszystko: komunikator, wiadomości wewnątrz serwisu, a nawet korespondencję e-mail oraz SMS-y z telefonu komórkowego. Czy może zastąpić komunikację poprzez archaiczną już pocztę elektroniczą i zabić komunikatory internetowe takie jak rodzime Gadu-Gadu? Zdecydowanie nie. A przynajmniej nie powinien, zwłaszcza w obliczu problemów, jakie potrafi sprawić.


Facebook oferuje bardzo dużo użytecznych i ułatwiających życie rozwiązań. Stara się zebrać w jednym miejscu wszystkie sieciowe aktywności, upewniając się przy tym, aby nie opuszczać portalu. Jeśli konieczne jest wyjście na jakąś z zewnętrznych stron, dba o to, by wszędzie było widać logo wraz z charakterystycznym przyciskiem “Lubię to!". Pozwala na wymienianie się statusami, linkami, filmami i zdjęciami między znajomymi. Serwuje informacje o wydarzeniach kulturalnych, akcjach społecznych, daje możliwość śledzenia celebrytów i komunikacji z ulubionymi markami. To wszystko i jeszcze więcej można realizować z poziomu portalu.

Lepsze wrogiem dobrego

Nowy system integrujący wszystkie wiadomości tekstowe wymieniane między użytkownikami nosił kodową nazwę “Tytan". Mark Zuckerberg (czyli założyciel i szef Facebooka) przedstawił swoją wizję: wszystkie rozmowy prowadzone przez jeden portal, bez konieczności zastanawiania się, którego kanału komunikacji użyć. Wygląda to świetnie w teorii, jednak w praktyce, zwłaszcza w polskich realiach, system po prostu nie działa. Jest niczym utopia - niemożliwa do zrealizowania, chociaż ciągle wizjonerska, ale tylko mrzonka.

“Wszystko, co dobre, jest nielegalne, niemoralne albo powoduje tycie"

A do tego bywa niebezpieczne. Nie inaczej jest w przypadku systemu wiadomości oferowanego przez Facebook. Bardzo łatwo się od niego uzależnić, bo jest po prostu intuicyjny i wygodny. W założeniu z każdego urządzenia i miejsca na świecie mamy dostęp do wspólnej historii rozmów, a wiadomości możemy wysyłać na dziesiątki różnych sposobów - poprzez stronę www, chat lub stronę mobilną na telefony komórkowe. To nie wszystko, dochodzą do tego dedykowane aplikacje na smartfony oraz gros innych usług sieciowych i multikomunikatorów pozwalających na integrację z systemem.

A system ten do tej pory działał sprawnie. Podstawą były dłuższe prywatne wiadomości i opcjonalne powiadomienia e-mail o nowych pozycjach w skrzynce. Z drugiej strony dostępny był chat służący do wymiany krótkich wiadomości, z którego można było korzystać tylko online bez zapisywania historii. Chciałoby się rzecz: jak działa, to nie rusz. Wprowadzenie w życie projektu “Tytan" jest dla szarego użytkownika problematyczne.

Tytan o glinianych nogach

Wiadomo nie od wczoraj, że nowe funkcje w Facebooku nie są wprowadzane dla wszystkich, 750 mln użytkowników, jednocześnie. Najpierw testowane są na wąskiej grupie, potem udostępniane szerszej publiczności. Na wdrożenie nowego systemu wiadomości programiści dali sobie kilka miesięcy. Skutkiem tego jest fakt, że każdy może mieć system wiadomości w innym stadium rozwoju - u niektórych znajomych nadal będzie to stary podział na wiadomości i chat, u innych “Tytan" będzie wdrożony w pełni. A lwia część użytkowników lawiruje gdzieś pomiędzy nimi, napotykając coraz to nowe bugi.

Problemy pojawiają się przy korzystaniu z różnych sposobów dostępu do wiadomości. Powiadomienia o nich w samym portalu nie zawsze się pojawiają. Nie za każdym razem działają też powiadomienia e-mail. Wreszcie, co najgorsze, niektóre z wiadomości potrafią pojawić się tylko w dedykowanej aplikacji na telefony z Androidem, a nie widać ich w skrzynce odbiorczej w webowej wersji. W Polsce ciągle jest problem z odpowiednią konfiguracją SMS-ów, a klient poczty e-mail jest schowany bardzo głęboko, nie pozwalając nawet na najprostsze działania.

Aktualizacje i aplikacje mobilne

Facebook ciągle się zmienia na naszych oczach. Mijają powoli czasy, gdy to użytkownik musiał się martwić aby jego oprogramowanie było aktualne. W dobie web-aplikacji to ich twórca je poprawia, łata i ulepsza, a użytkownik widzi tylko końcowy efekt. Nie ma na nie wpływu, nikt nie pyta go o zdanie, rzadko kiedy ma możliwość pozostania przy stare, lubianej przez siebie wersji. Gdy developer aplikacji popełni błąd narażając go na utratę swoich danych lub wyciek wrażliwych informacji, nie ma szans się bronić. A przy gigancie obsługującym 750 milionów użytkowników pojedyńcze wpadki są nieuniknione.

Na przełom września i października Facebook zaplanował dość sporą reorganizację profili użytkowników, zmieniając je w “Wehikuł czasu", tak samo jak zmienił się wygląd głównej tablicy. Większe zmiany nie dotknęły modułu wiadomości, ale zaktualizowano mobilne aplikacje na smartfony i poprawiono stronę mobilną. Dzięki temu wiadomości na smartfonach i tabletach znów działają stabilnie i bez większych błędów... Ale nigdy nie mamy pewności, że wraz z kolejnym uaktualnieniem Facebook’a problemy się ponownie nie pojawią.

Dla telefonów z systemem Android lub urządzeń opartych na iOS od Apple pojawiła się dodatkowa aplikacja - Facebook Messanger, służąca wyłącznie do obsługi wiadomości. Jej celem jest jeszcze większa integracja systemu wiadomości wewnątrz portalu z urządzeniami mobilnymi. Facebook chce aby użytkownicy porzucili alternatywne komunikatory, a nawet smsy. Kuszeni są możliwością łatwego ząłączania lokalizacji do wiadomości oraz wspólną i spójną historią konwersacji. Nie warto jednak odrzucić wszystkich innych form komunikacji na rzecz FB Messanger’a - zwłaszcza w kontaktach służbowych. W chwili pisania tego tekstu aplikacja jest dostępna jedynie na terenie Stanów Zdjednoczonych, ale nie powinno minąć wiele czasu aż dostęp do niej dostaną wszyscy użytkownicy.

Inne powody, aby nie ufać wiadomościom na portalu

Jeśli już komunikujemy się za pomocą Facebooka i monitorujemy wszystkie miejsca, gdzie nasze wiadomości mogły się po drodze zagubić, wszystko powinno być w porządku. Jednak istnieje także druga strona medalu. W polskiej Sieci krążył w czerwcu br. wpis na blogu, gdzie autor relacjonował swoje przejścia z utratą dostępu do całego konta na Facebooku. Paradoksalnie wystąpiły one z powodu korzystania z opcji podwójnego uwierzytelniania kodem SMS, w celu zapewnienia większej kontroli nad kontem i większego bezpieczeństwa. Na jego przykładzie widać, że kontakt z supportem Facebooka może być problematyczny. Należy pogodzić się z tym, że za usługi portalu nie płacimy, a jesteśmy jedynie jedną z 750 mln osób, które z niego korzystają. To, co dla molocha jest tylko błędem statystycznym niewartym uwagi, biorąc pod uwagę kwoty i liczby jakimi operuje, dla zwykłego użytkownika może być ogromnym problemem, zwłaszcza jeśli wykorzysta Facebooka do swoich kontaktów biznesowych.

Kolejnym wartym uwagi i przestrogi aspektem są złośliwe i spamerskie aplikacje. Niedoświadczeni użytkownicy mogą przez nieuwagę za pomocą jednego kliknięcia dać im dostęp do swojej korespondencji. Dlatego wniosek nasuwa się sam - nie należy rezygnować z kontaktowania się przez Facebooka w ogóle. Jest to sposób szybki i prosty, idealny do błahych, codziennych spraw. Jednak warto zawsze zostawić sobie awaryjną drogę komunikacji, chociażby taką jak przestarzały e-mail. Jeszcze przez długi czas będzie swoją niezawodnością bił na głowę Facebooka. Nawet jeśli jest to największy portal społecznościowy na świecie.

Artykuł pochodzi ze specjalnego dodatku "PC World - Facebook". Pismo można jeszcze zamówić (wysyłka GRATIS!).