Xenofex

Był czas, że graficy i projektanci stosowali tajemnicze sztuki w kuwetach pełnych wody, lejąc farbę, olej i terpentynę, mrucząc przerażające zaklęcia. Teraz, oprócz plastykowych posiłków, telewizyjnej papki i tasiemcowych seriali spod sztancy, mamy również sztukę doskonale powtarzalną, zelektryfikowaną i zunifikowaną.

Był czas, że graficy i projektanci stosowali tajemnicze sztuki w kuwetach pełnych wody, lejąc farbę, olej i terpentynę, mrucząc przerażające zaklęcia. Sami robili niepowtarzalne papiery w procesach tyleż wonnych, co straszliwych. Uzyskiwane w ten sposób faktury, marmurki i pawie oczka, do dziś wyciskają nostalgiczne westchnienia co wrażliwszych miłośników grafiki i książki. I nie ma się co dziwić. Wiele uroku kryje się w samej procedurze, a uzyskane efekty są rzeczywiście niepowtarzalne. Czasami nie można im odmówić i walorów artystycznych.

Xenofex

Teraz, oprócz plastykowych posiłków, telewizyjnej papki i tasiemcowych seriali spod sztancy, mamy również sztukę doskonale powtarzalną, zelektryfikowaną i zunifikowaną. To, co Duchamp - uśmiechając się zjadliwie - rozpoczął, depcząc sens sztuk wizualnych ubiegłego wieku, ośmieszył już do reszty Warhol, produkując serie pustych wizerunków naszej mechanicznej, elektrycznej, standardowej rzeczywistości. Na nic się nie zdają postulaty trzeciofalowców indywidualizacji naszego świata, zamiany wielkoseryjnej produkcji przemysłowej na krótkie partie produktów na obstalunek. Ubrania i samochody mamy takie same, podobnie mieszkamy, jemy i bawimy się. W kinach - jarmark dla mas, techno-trance w fabrycznych halach, nie mam już siły wymieniać dalej. Tylko bardzo (BARDZO) ubodzy i bardzo (BARDZO) bogaci żyją w innym świecie, świecie, w którym występują wartości indywidualne. Są jeszcze tak zwani artyści (w każdym razie sami tak siebie nazywają), którzy podobno starają się tworzyć tak zwane dzieła w jednym egzemplarzu, ale robią to, by podbić cenę lub z powodów równie idiotycznych, nie mających nic wspólnego z twórczością. I w tej poplątanej, wielkoseryjnej rzeczywistości medialno-maniakalno-czczej, pod szyldem znanym większości zagapionych w monitory pomyleńców, sprawnie sobie funkcjonuje grupa pomysłowych programistów i speców od efektów specjalnych, łudzących się, że robią sztukę, oraz cwanych fachowców filtrujących obraz z wideo tak, aby wydawał się inny. To Alien Skin Software.

Xenofex

Od pewnego czasu jest dostępna tej firmy wersja robocza nowego zestawu efektów specjalnych do Photoshopa pod nazwą Xenofex. Można obejrzeć w telewizji, jak to działa - "Wiadomości" serwują nam niezbyt udane zastosowanie filtru do automatycznego wygięcia obrazu na fladze (przynajmniej tak się to nazywa, choć znacznie różni się od rzeczywistego ugięcia na pofalowanej powierzchni).

Francuska Fashion TV straszy błyskawicami, identycznymi jak generowane przez jeden z filtrów Xenofexa, i pewnie można by jeszcze znaleźć parę przykładów.

Na razie (w fazie beta) jest jedenaście efektów, o których szczegółowo poniżej, finalnie będzie ich szesnaście. Ogólnie rzecz biorąc, jakość obrazu popsutego filtrowaniem jest różna. Kilka filtrów generuje nawet ładne śmieci, lecz nie sposób zapomnieć, że to beta. Niektóre, jak na przykład Television, nakładane na duże pliki zachowują się nieprzewidywalnie i na dokładkę z wolna ewoluują w czasie, stopniowo niszcząc oryginalny obrazek.

Xenofex

Xenofex

Zestaw Xenofex nie stanowi jakiejś konsekwentnej całości. Są tu upchane efekty trochę od Sasa do Lasa: obok generatora błyskawic mamy gnieciucha wirtualnie mnącego powierzchnię oryginału, kubistyczną sieczkarnię, rozbijającą obraz na zgeometryzowane fragmenty w dwóch niewiele różniących się odmianach, modyfikację oryginalnego photoshopowego filtru Facet, rozszczepiającą obraz na półprzejrzyste wielokąty, wspomniany już Television, mający symulować ekran telewizora, czy automatyczny guzik lub ramkę. Zestaw "śmieciowo-szatkujący" (Crumple, Shower Door, Shatter, Origami oraz Little Fluffy Clouds) jest niezłym warsztatem do generowania pseudonaturalnych faktur z niczego - użyteczny zarówno w projektach internetowych, jak i przeznaczonych do druku.

Xenofex

Część obiektowa (Lightning, Rounded Rectangle, Flag, Constellation) jest słabsza, choć może dostarczyć trochę frajdy. Dwa moduły - Stain i Television - nie wydają mi się szczególnie udane, choć kto wie, może znajdziecie dla nich jakieś znakomite zastosowania. Jak zwykle w produkcjach Alien Skin trochę szkoda, że ustawienia zaczynają się od dużych wartości - na ogół nie można działać w promieniu mniejszym niż 10 pikseli, co w przypadku projektów do Internetu może być niewygodne. No i oczywiście czas: sprzętowo są to tak wymagające programy, że przypominają się czasy, kiedy najszybszy procesor był taktowany zegarem 33 MHz.

Mimo tych uwag, myślę sobie, że nowy zestaw Alien Skin znajdzie swoich namiętnych pacjentów. Pacjentów czy klientów - co za różnica...

Xenofex
Xenofex
Xenofex
Xenofex
Xenofex