BenQ Joybee GP1 Mini

Zalety:

  • Jak na projektor LED niezła jasność
  • Automatyczna korekcja zniekształceń trapezowych

Wady:

  • Problem z konwersją wideo
  • Brak zasilania bateryjnego

Mały, choć nie miniaturowy projektor LED od BenQ gwarantuje obraz przyzwoitej jakości, lecz pod względem funkcjonalności ustępuje konkurentom.

Najnowszy, bardzo mały projektor BenQ trudno zakwalifikować do jakiejkolwiek z dotychczas znanych kategorii. Jest dużo większy niż coraz popularniejsze projektory kieszonkowe LED i z kolei mniej więcej o połowę mniejszy od niewielkich projektorów z tradycyjnymi lampami. W odróżnieniu od projektorów kieszonkowych projektor BenQ nie może pracować na zasilaniu bateryjnym. To dość istotna wada, bo mocno ogranicza funkcjonalność urządzenia. Obudowa jest niewielka, obiektyw ma stałą ogniskową, ostrość regulujemy typowym pierścieniem na obiektywie. Górną powierzchnię obudowy zajmują dotykowe przyciski nawigacyjne. Obsługa urządzenia za ich pośrednictwem nie jest specjalnie wygodna, lecz nie stanowi to problemu bo wraz z projektorem otrzymujemy pilot zdalnego sterowania. Projektor wyposażono w diody LED, natomiast przetwornik obrazu pochodzi od Texas Instruments i jest to procesor DLP. Jego rozdzielczość rzeczywista to 858 x 600, a więc o wiele wyższa niż w innych projektorach kieszonkowych. Jasność projektora to 100 ANSI lumentów, co oznacza, że projektor pozwoli na wyświetlanie całkiem dużego obrazu (przekątna do 70 cali nie stanowi problemu) w dobrze zaciemnionym pomieszczeniu. Minusem BenQ jest dość hałaśliwe aktywne chłodzenie. O ile projektory kieszonkowe pracują prawie bezgłośnie, projektor GP1 Mini generuje hałas na poziomie 32 dB. Bogate są za to ustawienia użytkowe. Można wybrać tryb prezentacji obrazu na kolorowej ścianie (ustawienia barw są wtedy korygowane tak aby prezentowały się poprawnie), przydatna jest także automatyczna korekcja zniekształceń trapezowych. Urządzenie nie posiada wbudowanego odtwarzacza multimedialnego lecz ma port USB w którym można umieścić dysk USB z odpowiednio przygotowanymi treściami multimedialnymi. Korzystając następnie z oprogramowania zaszytego w projektorze powinniśmy móc obejrzeć z dysku pendrive film, czy wyświetlić zdjęcia cyfrowe. Tyle teorii. Aby przygotować film (np. DivX) tak aby był rozpoznawalny przez oprogramowanie projektora niezbędne jest skorzystanie z dołączonej aplikacji pozwalającej na konwersję filmu do formatu MPG. Niestety podczas testów mieliśmy z nim wiele problemów. Po pierwsze konwertowany do niższej rozdzielczości film rósł do monstrualnych rozmiarów. Z pliku o objętości ok 650 MB otrzymywaliśmy plik wynikowy o wielkości ok 4 GB. Powinno być raczej odwrotnie, bo wynikowy plik ma niższą rozdzielczość. Po drugie konwersja była wyjątkowo trudna ze względu na niestabilność dołączonego oprogramowania, które notorycznie zawieszało komputer (i to nie jeden, bo instalowaliśmy je na wielu maszynach). Co więcej plik po konwersji nagrany na dysk USB i tak nie był widoczny przez urządzenie. Koniec końców nie udało nam się obejrzeć filmu z USB. Oglądaliśmy za to treści przesłane do projektora złączem VGA. Jakość okazała się niezła, choć o wiele mniejszy projektor kieszonkowy Samsung MBP200 prezentował się w tej kategorii lepiej. Kolory były żywsze, a obraz ostrzejszy.


Zobacz również
Laptop dla czołgisty
GE63VR 7RE RAIDER - stworzony do gier