Canon PowerShot S100

Zalety:

  • Bardzo jasna optyka, małe wymiary, dwa pokrętła zmiany wartości

Wady:

  • Małe światło obiektywu w położeniu tele, przeciętna dynamika obrazu przy zapisie JPEG

Mały, funkcjonalny i super jasny. Tak najkrócej można scharakteryzować trzecie wydanie niepozornego superkompaktu Canona z serii S. Aparat oznaczony jako PowerShot S100 (jego poprzednicy to S90 i S95) dysponuje obiektywem o wyjątkowym świetle - w położeniu szerokokątnym wynosi ono 1:2,0. Aparat jest bardzo niewielki, ale mimo to funkcjonalny - konstruktorzy na małej metalowej "kostce" umieścili dwa wygodne w obsłudze koła zmiany wartości. Zmieściło się także koło trybów pracy i odbiornik GPS.

Aparat do trzeciej swojej wersji przetrwał właściwie w niezmienionej formie. Nadal jest małą metalową "kostką" (w prasie fotograficznej spotkałem nawet określenie "mydelniczką"), wyglądającą zupełnie niepoważnie. Tymczasem drzemią w nim całkiem poważne możliwości - przede wszystkim rzeczony super jasny obiektyw oraz matryca o dużej, jak na aparat kompaktowy powierzchni. Konstruktorzy zastosowali sensor typu 1/1,7 cala. Jak już wielokrotnie pisaliśmy sam typ wyrażony w calach nie świadczy o konkretnych wymiarach matrycy - to określenie przybliżonej wielkości (choć 1/1,7 cala nie jest wielkością charakteryzującą przekątną matrycy). W porównaniu z większością modeli, które mają sensory typu 1/2,3 cala to spora matryca. Co nam to da? Przede wszystkim wyższą czułość (o ile nie ma na matrycy zbyt wielu fotokomórek, a w S100 akurat nie ma), co przełoży się na niższy poziom szumów (co chyba oczywiste) oraz dobrą rozdzielczość obrazu. Ta ostatnia informacja może trochę dziwić - jaki wszak wpływ na szczegółowość obrazu może mieć fizyczna wielkość matrycy? Otóż ma, ponieważ obiektywy mają ograniczoną rozdzielczość optyczną - są w stanie w mniejszym lub większym stopniu "przenosić" na matrycę najmniejsze detale obrazu. Większe szanse na dobrą szczegółowość daje fizycznie duży sensor - o ile nie jest zapchany 14 czy 16 milionami detektorów - stawia optyce mniejsze wymagania.

Ostrość obrazu

Mimo, że Canon zgodnie ze swoją nową polityką, stosuje matryce o małej rozdzielczości (do 12 milionów pikseli) szczegółowość obrazu jest porównywalna do uzyskiwanej aparatami z sensorami 16 Mp. Potwierdza się reguła, że bardzo wysoka rozdzielczość matrycy nie musi wpływać na wysoką szczegółowość obrazu. Canon tego dowodzi (jeszcze bardziej widać to w przypadku aparatu Nikon Coolpix P7100, który uzyskuje niemal identyczną jak S100 rozdzielczość mając matrycę 10 Mp). Canon S100 w centrum kadru uzyskuje około 2200 linii przy szerokokątnym ustawieniu zoomu. Przy brzegach ilość linii maleje do około 1500 (analizowaliśmy zgodnie z naszą procedurą pliki JPEG).

Szumy, dynamika i kolory

Zgodnie z oczekiwaniami, poziom szumów, jakie występują na obrazach z S100 jest bardzo przyzwoicie niski. Co ciekaw, przy poziomie czułości ISO1600, który do niedawna uznawaliśmy za bezużyteczny w kompaktach - szumy są porównywalne do tych, jakie słabe kompakty pokazują przy czułości minimalnej. Tak przynajmniej wynika z analizy wykonanej specjalistycznym napisanym na nasze potrzeby oprogramowaniem EMZET Computing. Potwierdzają to także analizy wzrokowe (proszę zwrócić uwagę za niżej zamieszczoną ilustrację przedstawiającą tablicę kolorów sfotografowaną przy ISO1600).

Dynamika obrazu już niestety nas rozczarowała. Rozpiętość tonalna plików JPEG nie osiąga 10 EV. Zupełnie inaczej jest, gdy zdjęcie zapiszemy w formacie RAW. Po wywołaniu w programie Adobe Lightroom dynamika obrazu jest bardzo dobra. Różnicę prezentujemy na ilustracjach. Barwy są odwzorowywane bardzo wiernie, ale tylko gdy oświetlamy scenę światłem flesza (tu aparat prawidłowo interpretuje barwy). Po wykonaniu ręcznego balansu bieli szarości są oddawane w miarę wiernie, choć z delikatnym odchyleniem w kierunku niebieskiego. Z barwami jest gorzej - aparat średnio wiernie je interpretuje. Automatyczny balans nie radzi sobie z rozpoznawaniem światła żarowego (ok. 2700K). Tu również wszelkie problemy znikają, gdy będziemy korzystać z RAW-ów i dobrego programu do ich wywoływania.

Wybrane zdjęcia z testu laboratoryjnego

Ostrość zdjęć jest bardzo dobra. PowerShot S100 pod tym względem wcale nie jest gorszy od swoich konkurentów z matrycami bogatszymi o 4 miliony pikseli.

Dynamika obrazu na zdjęciach JPEG nas niestety rozczarowała. Tu spodziewaliśmy się nieco większego zakresu tonalnego.

Zupełnie inaczej jest z dynamiką obrazu, jeśli rejestrujemy RAW-y. Oto efekty po wywołaniu tego samego zdjęcia w programie Adobe Lightroom...

Szumy są stosunkowo niskie, nawet przy ISO1600 (a przynajmniej na tyle niskie, by panicznie nie bronić się przed tym poziomem czułości).