Chivalry 2 – recenzja gry. Najlepsza sieciowa zabawa od lat

Zalety:

  • Znakomity system walki
  • Oprawa graficzna (szczególnie na PC, PS5 i XSX)
  • Krwawe i brutalne starcia
  • Mnóstwo frajdy podczas każdej potyczki
  • Osiem zróżnicowanych map
  • Rozbudowany system personalizacji postaci

Wady:

  • Dla niektórych - bitwy mogą być nieco zbyt chaotyczne

Mamy dla was recenzję gry Chivalry 2, która zapowiada się na jedną z najlepszych sieciowych produkcji ostatnich lat.

Chivalry z 2012 roku od Torn Banner Studios zszokowało swego czasu środowisko gamingowe. Twórcy gry wpadli na prosty, aczkolwiek znakomity pomysł. Postanowili oni popularność gier z gatunku FPS (First Person Shooter) przenieść w nowe realia i tym samym wypromować gatunek First Person Slasher. Bardzo szybko okazało się, że był to przysłowiowy „strzał w dziesiątkę”. Znakomity system walki w połączeniu z uzależniającą rozgrywką sprawiły, że gracze zakochali się w tytule od Torn Banner. Co więcej, Chivalry nie tylko okazało się ogromnym sukcesem, ale zainspirowało innych producentów do stworzenia podobnych produkcji. W ten sposób otrzymaliśmy choćby Mordhau od studia Triternion.

Po dziewięciu latach od premiery swojego debiutanckiego dzieła, Torn Banner Studios powraca z pełnoprawną kontynuacją. Czy i tym razem mamy do czynienia z przełomową produkcją?

Chivalry 2 – o co chodzi i podstawy rozgrywki

Chivalry 2 to podobnie jak pierwowzór, produkcja skupiona na rywalizacji sieciowej. Jeśli zatem szukacie porywających historii czy elementów RPG, to polecam wam raczej Kingdom Come: Deliverance. Jeśli jednak ponad wszystko cenicie sobie starcia z „żywymi przeciwnikami”, to Chivalry 2 jest zdecydowanie grą dla was. Podstawowe założenia rozgrywki niewiele zmieniły się w porównaniu do oryginału. Wciąż wcielamy się w średniowiecznego rycerza i na ogromnych polach bitew bierzemy udział w krwawych starciach.

Chivalry 2 – recenzja gry. Najlepsza sieciowa zabawa od lat

Tym razem, do naszej dyspozycji oddano cztery główne klasy postaci, a mianowicie: łucznika, berserka, piechura i rycerza. Każda z nich dzieli się dodatkowo na trzy specjalizacje i charakteryzuje się dostępem do innego wyposażenia, odmiennymi statystykami, a także różnymi zdolnościami pasywnymi oraz aktywnymi. Dla przykładu, każdy rycerz może zadąć w róg, co sprawia, że pobliscy sojusznicy odzyskują zdrowie. Berserker z kolei, może po pewnym czasie cisnąć w przeciwników podpalającym ich saganem z olejem.

Chivalry 2 – recenzja gry. Najlepsza sieciowa zabawa od lat

Do naszej dyspozycji oddano również trzy tryby rozgrywki (drużynowy deathmatch, każdy na każdego i cele drużynowe), jak również osiem obszernych map. Na trzech z nich będziemy głównie walczyć, pozostała piątka zaoferuje nam dodatkowe cele, które poszczególne drużyny graczy muszą wykonać. Podczas zabawy zdecydowanie bardziej przypadły mi do gustu mapy skupione na celach. Zostały one tak zaprojektowane, że gracze najczęściej i tak walczą w „punktach zapalnych”, starając się przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Dodatkowo, otrzymujemy możliwość korzystania z maszyn oblężniczych, a w trakcie pojedynczego starcia, wraz z postępami, zmieniają się cele, które musimy zrealizować. Obrona bądź oblężenie zamku jeszcze nigdy nie sprawiło mi tyle frajdy. Klasyczny deathmatch oczywiście również zapewnia sporo zabawy, ale w dłuższej perspektywie staje się nużący.

Chivalry 2 – recenzja gry. Najlepsza sieciowa zabawa od lat

Warto również wspomnieć o tym, że choć Chivalry 2 wciąż jest reklamowane jako First Person Slasher, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby w dowolnej chwili przełączyć się na widok z perspektywy trzeciej osoby. Momentami bywa on praktyczny, jednak najlepiej w Chivalry 2 bawić się z wykorzystaniem pierwszoosobowej kamery.

Chivalry 2 – wrażenia z rozgrywki

Nie będę was oszukiwał, Chivalry 2 to pod wieloma względami produkcja chaotyczna, szalona i niezwykle brutalna. Honorowe starcia? Kodeks rycerski, do którego odwołuje się gra? To wszystko mrzonki. Podczas walki w Chivalry 2 wszystkie chwyty są dozwolone, ostatecznie liczy się tylko zwycięstwo. W starciach bierze udział nawet 64 graczy, co sprawia, że często po prostu na oślep machamy mieczem, byle by tylko trafić jakiegoś przeciwnika. Atak w plecy, czy z dystansu często może przechylić szalę zwycięstwa na naszą stronę, więc nie warto się hamować. Czy w tym chaosie jest jednak metoda? Jak najbardziej. System walki wydaje się być dość prosty, ot mamy trzy rodzaje ataków podstawowych, unik, kopnięcie, blok oraz zdolności specjalne. Nic czego byśmy już nie doświadczyli w wielu innych produkcjach. Bardzo szybko przekonacie się jednak, że jest w nim mnóstwo głębi, a perfekcyjny blok, pchnięcie, kontra, czy przełamanie wrogiej obrony daje ogrom możliwości taktycznych, a co ważniejsze – sprawia mnóstwo frajdy.

Chivalry 2 – recenzja gry. Najlepsza sieciowa zabawa od lat

Ogólnie starcia w Chivalry 2 dają wiele radości. Wszędobylska jucha, latające członki i pole bitwy zasłane trupami sprawia, że naprawdę możemy poczuć się jak na średniowiecznym polu bitwy. Jakież było moje zdziwienie, gdy jeden z przeciwników odciął mi rękę, a ja dzięki adrenalinie jeszcze przez chwilę mogłem walczyć dalej, zanim na na dobre się wykrwawiłem. Nie raz dopadnie was też strzała podstępnych łuczników, flakon z olejem czy amunicja z katapulty (którą mogą być również wrodzy żołnierze). Warto tu podkreślić, że choć Chivalry 2 często określa się mianem „symulatorem średniowiecznego rycerza”, to studio Torn Banner nie chciało podchodzić śmiertelnie poważnie do swojego dzieła. Jest brutalnie, ale momentami bywa też komicznie, szczególnie, gdy na swojego rywala ruszacie z rybą w dłoni.

Chivalry 2 – recenzja gry. Najlepsza sieciowa zabawa od lat

Jak przystało na produkcję sieciową, Chivalry 2 oferuje rozbudowany system personalizacji i progresji. Naszym awatarom możemy zmieniać nie tylko wygląd zbroi, hełmu czy broni, ale również twarzy, włosów, brody, a nawet płeć. Jeśli braliście udział w beta testach i macie nadzieję, na zachowanie swoich postępów, to niestety musimy was rozczarować. W pełnej wersji Chivalry 2 wszystko będziecie musieli zaczynać od początku.

Chivalry 2 – prawdziwie next-genowa oprawa audio-wizualna

Studio Torn Banner potwierdziło za sprawą Chivalry 2, że ma w swoich szeregach niezwykle utalentowanych deweloperów. Testowana przeze mnie wersja gry na Xbox Series X nie tylko wygląda, ale i działa znakomicie. Dodatkowo wszystkie dźwięki, okrzyki i odgłosy dodają starciom realizmu. Warto tu odnotować, że twórcy już w dniu premiery zadbali o pełne wsparcie dla konsol dziewiątej generacji. Posiadacze Xbox Series X i PlayStation 5 mogą zatem domyślnie liczyć na wyższą ilość detali, rozdzielczość 4K i rozgrywkę w 60 klatkach na sekundę (do wyboru dostępne są również dodatkowe tryby graficzne). Co więcej, po premierze otrzymamy również wsparcie dla technologii Ray Tracing. Użytkownicy starszych konsol natomiast, muszą zadowolić się zabawą w 30 klatkach na sekundę.

Chivalry 2 – recenzja gry. Najlepsza sieciowa zabawa od lat

Chivalry 2 – czy warto?

Takie gry, jak Sniper: Ghost Warrior Contracts 2 (nasza wideo recenzja już niebawem) czy Chivalry 2 pokazują, że również mniejsze zespoły potrafią dostarczać nam rozbudowane i ambitne produkcje. Chivalry 2 to gwarant dobrej zabawy, o ile oczywiście lubicie tego typu rozgrywkę. Torn Banner Studios dopracowało swoje dzieło w każdym elemencie. Satysfakcjonujący system walki, chaotyczne i brutalne starcie, do 64 graczy na jednej mapie, znakomita oprawa audio-wizualna, to wszystko sprawia, że dla mnie Chivalry 2 to jedna z najlepszych sieciowych przygód od lat. Biorąc pod uwagę oddanie i zaangażowanie twórców, to już nie mogę się doczekać, co czeka Chivalry 2 w przyszłości.

Zobacz również: Chivalry 2 - dziś premiera. Wymagania, cena, gdzie kupić?