CineMate 130

Zalety:

  • szybkie, potężne, naturalne i muzykalne brzmienie

Wady:

  • brak Bluetootha
  • cena

Jako jedyny z całej testowej stawki Bose CineMate 130 składa się nie z dwóch, ale trzech elementów. Oprócz typowej belki i subwoofera jest jeszcze zgrabna jednostka centralna z wyświetlaczem.

To właśnie do niej podłączamy wszystkie urządzenia zewnętrzne: telewizor, dekoder telewizji kablowej/satelitarnej czy konsolę do gier. Od jednostki centralnej do belki sygnał fonii przesyłany jest długim pojedynczym przewodem, który pozwala na swobodne rozmieszczenie belki i centralki. Niestety, belkę trzeba jeszcze podłączyć do prądu, co zwiększa liczbę wychodzących z niej kabli – do dwóch. Naszym zdaniem lepszym rozwiązaniem byłoby doprowadzenie sygnału fonii i zasilania wspólnym kablem, co uprościłoby montaż w sytuacji gdy chcemy belkę powiesić na ścianie. Szkoda, że konstruktorzy nie zdecydowali się na to rozwiązanie, choć domyślamy się, że powodem mogła być obawa przed zakłóceniami sygnału audio. Pomimo tego na rynku są przykłady rozwiązań audiofilskich, które pokazują że można to osiągnąć.

Zestaw Bose wyposażono w wygodnego pilota, który pozwala nie tylko wygodnie sterować całym urządzeniem, ale także kontrolować sprzęt innych marek podłączony do centralki. Niestety, zapomniano o łączności poprzez Bluetooth, co z pewnością zmartwi tych użytkowników, którzy chcieliby przesyłać do CineMate’a muzykę ze smartfona lub tabletu. To dość dziwne, bo chyba przeszkodą nie był koszt modułu Bluetooth – w naszej stawce posiadał go nawet siedmiokrotnie tańszy soundbar. Co gorsza, Bluetooth do CineMate nie jest dostępny nawet za dopłatą – po prostu producent nie oferuje takiej opcji.

Na szczęście w najważniejszej kategorii jakości brzmienia CineMate 130 nie rozczarowuje. Ba, to mało powiedziane – jak na tak małe urządzenie Bose po prostu zachwyca dźwiękiem. Brzmienie jest jednocześnie i „kulturalne” i potężne, a żaden z zakresów nie wybija się ponad pozostałe. Wysokie tony są szczegółowe, wokół głosów i instrumentów słychać aurę pogłosową, a dźwięk ma tendencję do tak lubianego przez audiofilów odrywania się od obudowy i szybowania w powietrzu, w czym zapewne pomagają nowatorskie „prowadnice fazy” (phase guide radiators). Bas jest szybki, mocny i dobrze kontrolowany. Niezależnie od tego czy słuchamy „Axela F.” Faltermeyera, „Le Carnaval des animaux” Saint-Saensa, ZZ Top czy chorału, Cinemate spisuje się świetnie.

Bose CineMate 130 do tanich nie należy, ale w całościowej ocenie zabrzmiał najlepiej ze wszystkich testowanych soundbarów.


Zobacz również
Laptop dla czołgisty
GE63VR 7RE RAIDER - stworzony do gier