Deathloop – recenzja gry. Dishonored na sterydach

fot. Arkane Studios

W skrócie:

Manipulacja czasem, skrytobójstwo, szalona akcja i powiew świeżości w branży - taki jest Deathloop.

Zalety:

  • Znakomita rozgrywka inspirowana wieloma gatunkami, w tym rougelike
  • Rozbudowana i intrygująca historia
  • Interesujące postacie poboczne
  • Gra promuje kreatywność
  • Ciekawy tryb sieciowy
  • Polski dubbing

Wady:

  • Oprawa graficzna mogłaby być lepsza

Studio Arkane za sprawą Deathloop po raz kolejny udowadnia, że jest jednym z najlepszych zespołów w branży.

Arkane Studios ma w moim sercu szczególne miejsce. Najpierw było znakomite Arx Fatalis, później mocno niedocenione Dark Messiah of Might and Magic i wreszcie doskonały Dishonored oraz jego kontynuacja. Pomimo ponad 20 lat „na karku” francuskie studio nie ma zbyt wielu produkcji na koncie, jednak każde ich dzieło jest powiewem świeżości w branży. Przyznam szczerze, że do najnowszej produkcji - Deathloop, podchodziłem sceptycznie. Nie przemawiała do mnie historia, bohaterowie, nawet efekciarski gameplay. Wystarczyły jednak dwie pierwsze godziny spędzone w najnowszej produkcji Arkane, abym sam wpadł w „pętlę czasu”.

Deathloop recenzja gry pcworld pl

Dishonored, Borderlands i Hades wchodzą do baru…

Deathloop to gra, którą niezwykle trudno zdefiniować. Czerpie ona pełnymi garściami z różnych gatunków, dodając przy tym mnóstwo oryginalnych pomysłów i rozwiązań. Po kilku godzinach spędzonych z grą w mojej głowie zaczynał formować się pewien obrazek, w którym Deathloop widziałem jako połączenie cech Dishonored, serii Borderlands i gry roguelike, jak np. znakomity Hades. Dlaczego? Już śpieszę z wyjaśnieniami.

Zobacz również:

  • Deathloop - przegląd pre-orderów. Gdzie najtaniej kupić grę na PS5 i PC?

Niech was nie zwiodą efektowne zwiastuny gry. Deathloop to przede wszystkim skradanka. Pod tym względem, jest to absolutna światowa czołówka. Sympatycy Dishonored błyskawicznie dostrzegą tu znajome rozwiązania czy zdolności. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby dany konflikt rozwiązać w stylu „rambo”, bowiem do naszej dyspozycji otrzymamy nie tylko różnego rodzaju zdolności, ale również mnóstwo broni, które nie tylko różnią się mocą i statystykami, ale również specjalnymi właściwościami. Ten sam model broni możecie spotkać w wielu różnych konfiguracjach i aż czterech poziomach jakości. Coś wam to przypomina? To oczywiście nie jedynie nawiązanie do Borderlands. Zarówno główni, jak i poboczni bohaterowie, to bardzo specyficzne osobowości. W Deathloop nie brakuje sporej dozy szaleństwa, z której tak umiejętnie korzysta studio Gearbox w swojej serii. Dodam jeszcze tylko, że gra otrzymała pełną polską wersję językową i aktorzy niezwykle umiejętnie pokazują bogactwo naszego rodzimego języka.

Deathloop recenzja gry pcworld pl

Gdzie w tym wszystkim mieści się jeszcze roguelike typu Hades? Och, to w zasadzie jest esencja rozgrywki w Deathloop.

Złamać czy nie złamać, oto jest pytanie

Budzisz się na dziwnej plaży i nie możesz sobie przypomnieć nawet własnego imienia. Jedyne co pamiętasz, to śmierć z rąk pewnej kobiety, która wyraźnie cię znała. Ku zaskoczeniu, szybko zdajesz sobie sprawę, że posiadasz umiejętności sugerujące, że brutalność i przemoc nie są Ci obce. Niepewny co dalej, ruszasz przed siebie. Tak pokrótce zaczyna się przygoda w Deathloop. Pierwsze dwie godziny w grze Arkane Studios możemy potraktować jako nieco rozbudowany samouczek. Choć umiejętnie wprowadza on nas w liczne i dość skomplikowane systemy gry, to zdecydowanie nie sprawił on, że świat czy historia Deathloop mnie pochłonęła. Gdy jednak wreszcie otrzymujemy pełną swobodę działania, to wyłania nam się jedna z najlepszych gier ostatnich lat.

Akcja Deathloop przenosi nas na wyjątkową wyspę Blackreef, gdzie w wyniku anomalii czas zatrzymał się w miejscu. Bardzo szybko dowiecie się, że w kółko powtarza się ten sam dzień, a wy po każdym zgonie, bądź zakończonym cyklu (który składa się z czterech okresów – ranka, południa, popołudnia i nocy), traficie z powrotem na plażę. Co gorsze, jedyne co z wami zostanie, to wiedza. Wszystkie przedmioty i moce jakie zgromadziliście - przepadną. W trakcie zabawy zdobędziecie umiejętność, która pozwoli wam zniwelować skutki pętli i przenosić pomiędzy kolejnymi cyklami wybrane przedmioty. Jednak ma to swoje ograniczenia.

Deathloop recenzja gry pcworld pl

Główna rozgrywka w Deathloop opiera się zatem na ciągłym powtarzaniu tego samego dnia. Waszym zadaniem jest natomiast przerwanie pętli, tylko czy aby na pewno? Zdobyta wiedza jest waszą najpotężniejszą bronią, bowiem możecie ją wykorzystać na tysiące różnych sposobów, w tym w walce i nie tylko.

Kobieta mnie bije

Nie chce zdradzać zbyt wiele na temat fabuły Deathloop, ponieważ samodzielne odkrywanie nawet najmniejszych tajemnic sprawia mnóstwo frajdy. Niemal każdy dokument, taśma z nagraniem czy podsłuchana rozmowa może zawierać istotne informacje w kontekście całej, niezwykle skomplikowanej historii. Główna kampania Deathloop przypomina układanie puzzli. Każdy kolejny cykl to kilka fragmentów więcej, które przybliżają was do ułożenia pełnego obrazu.

Deathloop recenzja gry pcworld pl

W Deathloop macie jednak to nieco utrudnione, a to za sprawą pewnej kobiety - Julianny, która z uporem maniaka stara się waszą skrupulatnie układaną kompozycję rozbić. Jest to jedna z najważniejszych postaci w grze, z którą zresztą powiązany jest również tryb sieciowy. Gracze mogą się bowiem wcielić w Juliannę i „najeżdżać” pętle innych graczy.

Eksperymentuj, improwizuj, myśl

Jedną z najpotężniejszych broni w arsenale każdego gracza jest funkcja „szybki zapis”. Nie da się ukryć, że choć często nie chcemy z niej korzystać, to jest to oręż na tyle potężny, iż pokusa jest niejednokrotnie zbyt silna, aby jej się oprzeć. Co jednak powiecie na świat, w którym go brakuje? Co więcej, nie ma jakiejkolwiek formy zapisu w trakcie właściwej rozgrywki? Taki właśnie jest Deathloop. Twórcy zdecydowali się usunąć wszelkie formy manualnego zapisu. Oznacza to, że gra zapisuje się tylko po zakończeniu danego etapu. Jeśli coś pójdzie nie po waszej myśli i zginiecie, to koniec, wracacie na plażę i cykl zaczyna się od początku. Akurat mieliście przy sobie nową „legendarną” broń? Cóż mówi się trudno, może następnym razem uda się wam ją „nasycić” i zachować.

Ten prosty zabieg sprawia, że wszystkie systemy rozgrywki gry, niczym pojedyncze trybiki wskakują na swoje miejsce i idealnie ze sobą współgrają. Tytułowa „pętla śmierci” nabiera realnych kształtów. To właśnie ona sprawia, że rozgrywka w Deathloop jest tak nieprzewidywalna i ekscytująca. Może się bowiem zdarzyć, że nawet najbardziej przemyślany plan ostatecznie okaże się waszą największą porażką.

Deathloop recenzja gry pcworld pl

Podkreślałem już, że Dathloop to w dużej mierze skradanka. Nie chodzi tu jednak o to, że to zły FPS, bowiem strzelanie i bezpośrednia walka są niezwykle satysfakcjonuje, ale również bardzo ryzykowane. Czasami wystarczą dwa, trzy celne strzały, aby pożegnać się z życiem. Na szczęście, nasz bohater posiada pewną wyjątkową zdolność, która pozwala mu po ostatnim zgonie cofnąć czas. Jak wszystko co dobre, ma to jednak swoje ograniczenia i nie poległabym na tym zbytnio, a raczej traktował jako rozwiązanie ostateczne.

Bardzo szybko zauważycie, że zdecydowanie lepiej jest dobrze rozeznać się w topografii terenu, liczbie oraz rodzaju przeciwników i z góry zaplanować swoje działania, niż rzucać się na wszystko z bronią w ręku. Jednak nawet, gdy wszystko idzie zgodnie z planem, może pojawić się Julianna (czy to sterowana przez gracza czy przez SI) i napsuć wam krwi.

Deathloop to „piaskownica” dla najbardziej kreatywnych graczy, którzy nie lubią gdy gra „prowadzi ich za rączkę”. W niemal każdym momencie produkcja Arkane Studios wymaga od was uwagi i nieszablonowego myślenia. Możliwości do eksperymentowania jest ogrom, a to również dzięki czterem rozległym mapom pełnym alternatywnych przejść, tajemnic i dodatkowych aktywności.

Deathloop recenzja gry pcworld pl

W tym chaosie jest metoda

Deathloop to szalona i chaotyczna przygoda, która gdy już was porwie, to nie chce puścić. Arkane Studios po raz kolejny pokazało, że jak mało kto w tej branży, wciąż potrafi być kreatywne. Takie produkcje to niestety coraz większa rzadkość, dlatego jeśli posiadacie PlayStation 5 bądź PC, to zróbcie to dla siebie oraz przyszłości gamingu i kupcie Deathloop. Gwarantuję wam, że każda kolejna godzina spędzona na Blackreef sprawi, iż zaczynacie się zastanawiać czy faktycznie przerwać pętlę, bowiem zabawa w Deathloop jest aż tak dobra.