Encased – recenzja gry. Postapokaliptyczne RPG dla fanów klasyki

Encased (fot. Dark Crystal Games)

W skrócie:

RPG w rzucie izometrycznym w stylu oryginalnych Falloutów.

Zalety:

  • Ciekawy i intrygujący świat
  • Połączenie post-apo i sci-fi
  • Duże możliwości kreacji i rozwoju postaci
  • Wiele klasycznych rozwiązań
  • Rozbudowana, wielowątkowa historia
  • Ścieżka dźwiękowa

Wady:

  • Przeciętny system walki
  • Problemy z SI
  • "Oszukana" swoboda rozgrywki
  • Niektóre rozwiązania mogą być zbyt archaiczne dla współczesnych graczy

Encased to gra RPG w rzucie izometrycznym, która jest listem miłosnym dla fanów klasycznych gier RPG, a w szczególności pierwszych dwóch Falloutów. Jak w 2021 roku sprawdzą się oldschoolowe rozwiązania?

Nostalgia to wyjątkowo potężne uczucie. Doskwiera nam ono najczęściej, gdy silnie tęsknimy za czymś co minęło albo za czymś, co utraciliśmy. Od kilku lat deweloperzy gier regularnie wykorzystują nasze emocje, aby (czasami) zatuszować swoją niemoc twórczą. Remake'i są więc obecnie nowym trendem w branży. Mamy za sobą już premiery Resident Evil 2, RE 3 czy Final Fantasy 7, a już niebawem otrzymamy choćby Diablo 2 Resurrected i nieco później - Dead Space. Twórcy gier lubią odwoływać się również do klasycznych rozwiązań. Tak jest w przypadku gier RPG z rzutem izometrycznym. Niedawno mogliście przeczytać u nas recenzję Pathfinder Wrath of the Righteous od Owlcat Games – produkcji, która pokazuje, że w 2021 roku wciąż można wykorzystać mechanizmy sprzed 20 lat, o ile odpowiednio się je unowocześni. Jak jednak w tej kategorii wypada dzisiejszy główny bohater – Encased od Dark Crystal Games?

Encased to produkcja, która on niemal dwóch lat jest dostępna w fazie wczesnego dostępu na platformie Steam. Już jutro, w ukończony tytuł zagrać będą mogli wszyscy chętni. Czy jednak „duchowy spadkobierca” oryginalnych Falloutów sprosta naszym oczekiwaniom?

Zobacz również:

  • Encased - gdzie kupić przed premierą

Encased – świat i historia

Encased – recenzja gry. Postapokaliptyczne RPG dla fanów klasyki

Encased (fot. Maciej Persona / PCWorld.pl)

Jeśli mieliście okazję zagrać w Fallout 1 lub 2, to w Encased już po kilku minutach poczujecie się jak w domu. Przywita nas bowiem krótkie, klimatyczne intro, które przedstawi nam nieco świat gry, a ten jest dość intrygujący.

Okazuje się bowiem, że w tej alternatywnej historii, w roku 1971 pojawiła się nagle nieznana nikomu energetyczna kopuła (Dome), w której wnętrzu zaczęły pojawiać się niezwykłe artefakty i dziwne anomalie. Niemal każdy naród na świecie chciał zbadać czym jest owa kopuła i poznać jej sekrety. Niestety, bardzo szybko okazało się, że choć wejście do niej jest bardzo łatwe, to niestety żywe organizmy nie mogą już jej opuścić. W celu badania i rozwoju kopuły utworzono więc międzynarodową organizację CRONUS. Gracze wcielają się natomiast w nowego członka korporacji, który właśnie zawitał do świata pod kopułą.

Widać wyraźnie, że twórcy czerpali inspirację z innych dzieł popkultury. Nie przeszkadza to jednak w odbiorze świata i historii, szczególnie, że te dopracowano w najdrobniejszych szczegółach. Świat „pod kopułą” to połączenie post-apo i science fiction. Nie brakuje tu zatem mutantów, bezwzględnych bandytów, stref o wysokim napromieniowaniu, ale także licznych anomalii, a nawet zdolności parapsychicznych. Świat przedstawiony w Encased to zatem takie połączenie uniwersów Stalker i Fallout, ale odpowiednio doprawione przez deweloperów z Dark Crystal Games.

Encased – tworzenie i rozwój postaci

Przygodę w Encased zaczniemy oczywiście od stworzenia postaci. Pod tym względem gra oferuje nam wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać od rozbudowanej produkcji RPG. Ilość atrybutów, statystyk, umiejętności i zdolności może początkowo przytłoczyć. Gwarantuje wam jednak, że już samo tworzenie postaci zapewni wam sporo frajdy, szczególnie jeśli to właśnie ten element cenicie sobie w grach fabularnych. Oprócz standardowego wyboru cech i umiejętności dotyczących naszego bohatera, będziemy musieli również zdecydować o jego pochodzeniu, a konkretnie do której grupy (tzw. „Skrzydeł”) z korporacji CRONUS należy. Tych mamy pięć: czarna, niebieska, biała, srebrna i pomarańczowa. Każda z nich charakteryzuje się innymi bonusami, a także nieco inną historią. Na przykład członkowie srebrnego skrzydła to, w uproszczeniu, zarządcy, którzy mogą cieszyć się wieloma przywilejami. Z drugiej strony mamy „pomarańczowych”, czyli skazańców, którzy mogą „odpracować” swój wyrok pod kopułą. Jak łatwo się domyślić, w zależności od naszego wyboru postacie niezależne będą na nas reagowały inaczej.

Encased – recenzja gry. Postapokaliptyczne RPG dla fanów klasyki

Encased (fot. Maciej Persona / PCWorld.pl)

Warto też podkreślić, że wybór poszczególnych statystyk ma silne odzwierciedlenie w świecie gry. Zbyt niska inteligencja (w Encased „Brains”) sprawi, że stracimy zdolność do normalnej komunikacji z NPC, tym samym niemożliwe będzie nawiązanie pewnych relacji czy ukończenie zadań. Z drugiej strony, niektóre postacie traktować będą nas jak „wioskowego głupka” i będą się czuły przy nas znacznie swobodniej, co z kolei pozwoli nam poznać ich sekrety.

Podczas samej rozgrywki czeka na nas jeszcze więcej statystyk, na które musimy zwracać uwagę. Poziom głodu, pragnienia czy napromieniowanie to tylko początek. Może się bowiem zdarzyć, że jeśli zjecie zbyt dużo, to również sobie zaszkodzicie i niektóre z waszych atrybutów zostaną czasowo obniżone.

Encased – walka i rozgrywka

Sporą część zabawy w Encased spędzicie podczas walki – turowej. Choć ten sposób rozgrywki bardzo sobie cenię, to nie wszystko w dziele Dark Crystal Games udało się zrobić idealnie. Jeśli choć raz mieliście styczność z turowym systemem walki w grach RPG, to Encased w niczym was nie zaskoczy. Podczas starć wykorzystujemy punkty akcji, aby móc się poruszać, atakować bądź bronić. Do naszej dyspozycji mamy również kilka zdolności, które mogą w znaczącym stopniu zmienić przebieg bitwy. Niestety, twórcy nie dodali tu niczego od siebie i jest tylko solidnie. Z całą pewnością brakuje tu głębi i możliwości z Wasteland 3, czy wspominanego już Pathfinder Wrath of the Righteous. Potyczkom nie pomaga również fakt, że SI przeciwników potrafi się bardzo dziwnie zachowywać. Nie raz zdarzyło się, że adwersarz zamiast wykończyć mojego rannego już członka drużyny, nagle zmieniał cel swojego ataku i biegł przez całe pole bitwy przekładając swoje zainteresowanie na inną postać.

Encased – recenzja gry. Postapokaliptyczne RPG dla fanów klasyki

Encased (fot. Maciej Persona / PCWorld.pl)

Oczywiście, jak przystało na grę RPG, w Encased będziemy bardzo dużo czytać oraz prowadzić mnóstwo dialogów. Po raz kolejny deweloperzy z Dark Crystal Games sięgnęli do klasycznych rozwiązań i do wyboru mamy zawsze kilka odpowiedzi, mocno uzależnionych od naszych statystyk. W założeniu Encased oferuje nam sporą swobodę rozgrywki, no właśnie, w założeniu. Teoretycznie każdy problem możemy rozwiązać na kilka sposobów. Niestety, ale pomimo usilnych starań większość sytuacji „stykowych” prowadziła do otwartego konfliktu. Być może jest to wina mojej postaci, ale w kilku sytuacjach wydawało mi się nawet, że pomimo licznych możliwości dialogowych, tak naprawdę twórcy przygotowali tylko dwa warianty rozwiązania danej sytuacji – konflikt bądź szkodliwe dla nas uniknięcie go (np. strata gotówki). Nie pomaga nawet stworzenie postaci nastawionej na pacyfistyczną rozgrywkę. Co więcej, wówczas będziemy musieli się mierzyć ze znacznie trudniejszymi walkami (do których i tak dojdzie).

Encased – recenzja gry. Postapokaliptyczne RPG dla fanów klasyki

Encased (fot. Maciej Persona / PCWorld.pl)

Jeszcze jedną rzeczą, na którą zwróciłem uwagę podczas rozgrywki w Encased, jest „staroszkolne” podejście do eksploracji i systemu nawigacji. Tego ostatniego po prostu nie ma. Oznacza to, że żaden magiczny wskaźnik nie wskaże nam drogi do kolejnego celu. Potencjalni zleceniodawcy czy rozmówcy nie będą też „świecić”, a nad ich głowami nie pojawią się znaki interpunkcji. Dla mnie było to niezwykle odświeżające. Szczególnie, gdy już podczas rozbudowanego samouczka (rozgrywającego się w jednym budynku) zgubiłem się i nie miałem pojęcia gdzie udać się dalej, aby „pchnąć” fabułę do przodu. Okazało się jednak, że wszystkie informacje mam w dzienniku, do którego od tamtej pory regularnie zaglądałem. Zdaję sobie jednak sprawę, że nie każdemu takie rozwiązanie może przypaść do gustu. Jeśli jednak macie dość w grach „prowadzenia za rączkę”, to Encased z pewnością się wam spodoba.

Encased – grafika i optymalizacja na PC

Encased nie jest może najpiękniejszą grą roku, ale zaprezentowana stylistyka może się podobać. Zarówno dostępne lokacje, jak i modele postaci oraz przeciwników prezentują się solidnie. Nieco gorzej wypadają animacje, ale jest to rzecz, którą możemy Encased wybaczyć. To, co z pewnością w produkcji Dark Crystal Games urzeka, to ścieżka dźwiękowa, w której znajdziemy inspiracje choćby popularnym od czasu debiutu serialu Stranger Things – nurtem Synthwave.

Encased – recenzja gry. Postapokaliptyczne RPG dla fanów klasyki

Encased (fot. Maciej Persona / PCWorld.pl)

Pozytywnie zaskakuje również optymalizacja. Encased działa niezwykle płynnie nawet przy najwyższych ustawieniach graficznych. Co także istotne, podczas rozgrywki nie natknąłem się na żadne rażące błędy, które uniemożliwiłyby mi kontynuowanie zabawy. Nie doświadczyłem też crashy lub wyrzuceń do pulpitu.

Encased – podsumowanie

Koniec końców, Encased to przemyślana i solidna gra, która z całą pewnością przypadnie do gustu fanom oryginalnych Falloutów oraz klasycznych rozwiązań. Czy jest to gra, którą poleciłbym każdemu? Niestety nie, choć bez wątpienia warto poznać świat i historię Encased, to archaiczne rozwiązania mogą niektórych graczy po prostu zniechęcić.