Epson Stylus SX125

Zalety:

  • Niska cena
  • Dobry OCR

Wady:

  • Drogi atrament
  • Żółwie tempo druku
  • Wolne skanowanie

W Stylusie SX125 jest tylko absolutne minimum niezbędne do pracy urządzenia w roli drukarki, skanera i kopiarki. Oszczędności obejmują także moduły druku i skanowania. W głowicy pozostawiono tylko 90 dysz do czarnego koloru i po 29 trzem pozostałym barwom. Dodatkowo, chcąc przyspieszyć pracę powiększono najmniejszą objętość kropli z trzech do czterech piko litrów.

W Stylusie SX125 jest tylko absolutne minimum wymagane do pracy urządzenia w roli drukarki, skanera i kopiarki. Oszczędności obejmują nie tylko czytniki kart pamięci, ekrany LCD i inne mniej ważne elementy ale także moduły druku i skanowania. W głowicy zmniejszono liczbę dysz do połowy i tak niskiego, epsonowskiego standardu. Pozostawiono 90 kolorowi czarnemu, a pozostałym trzem barwom przydzielono po 29. Dodatkowo, chcąc przyspieszyć pracę powiększono najmniejszą objętość kropli z trzech do czterech piko litrów. Niestety z mizernym skutkiem. Druk w kolorze czarnym jest nawet wolniejszy niż za pomocą takiej samej liczby dysz w droższych modelach (SX218, SX425). Każdy kolorowy akcent dodatkowo bardzo wydłużał drukowanie. Dwanaście minut trwała praca nad dziesięciostronicowym dokumentem z Worda ze średnią ilością grafiki. Tyle samo czasu zabrało drukowanie fotografii w formacie A4. W historii testów atramentówek zawsze co najmniej jeden model Epsona był równie wolny. Swego czasu odradzaliśmy zakup takiego kombajnu i jesteśmy konsekwentni. Ślimacze tempo to największa wada SX125. Za to jakość druku utrzymuje się w normie. Oceny za kolory, szczegóły i grafikę są całkiem przyzwoite. Fotografia jest także nie odbiega na niekorzyść od średniej.

Skaner nie tylko wolno pracuje, zwłaszcza silnie zwalnia w wyższych rozdzielczościach. Także jakość jego pracy pozostawia wiele do życzenia. Skan zdjęcia okazał się znośny, ale tylko dzięki rozciągnięciu widma histogramu. W rzeczywistości dynamika skanera jest za słaba do takich oryginałów. Za to bardzo dobrze udało się rozpoznawanie tekstu. To zasługa FineReadera, dodawanego do urządzenia.

Zwykle najtańsze modele nie akceptują większych kałamarzy, bardziej ekonomicznych w użytkowaniu. To powód, dla którego czarny atrament na pokrycie 5% powierzchni strony kosztuje aż 22 grosze. W wypadku koloru ta cena rośnie aż do 57. Drukując zdjęcie wielkości pocztówki należy wydać 180 groszy.


Zobacz również
Laptop dla czołgisty
GE63VR 7RE RAIDER - stworzony do gier