Fujifilm FinePix X-S1

Zalety:

  • ergonomia porównywalna z lustrzanką, bardzo szeroki zakres zoomu, odchylany ekran

Wady:

  • rozdzielczość obrazu nie rzuca na kolana, bardzo ciężki

Na pierwszy rzut oka X-S1 można pomylić z lustrzanką. Ma kształt aparatu SLR a także inną jego cechę - obiektyw obsługiwany jest ręcznie. Jest on tak łudząco podobny do optyki lustrzanek - szczególnie "kitowego" 18-55 mm Canona - że aż chce się go wykręcić. Jego atutem jest 26-krotny zoomem. FinePix X-S1 dysponuje bardzo dużą, w porównaniu do innych kompaktów matrycą typu 2/3-cala.

Aparaty kompaktowe w stylu "nibylustrzanek" zdobyły popularność w czasach, gdy cyfrowe lustrzanki były na tyle drogie, że najczęściej mogły pozostawać w sferze marzeń przeciętnego fotoamatora. Gdy aparaty z lustrem staniały, przypominające je kompakty opuściły rynek - jedną z ostatnich konstrukcji tego typu, która podbiła rynek był wielki kompakt Sony R1. To był ostatni wielki kompakt giganta RTV wprowadzony na rynek przed przejęciem systemy SLR Minolty. Następnie w tym segmencie aparatów zapanowała długa cisza. Prawdopodobnie z badań, jakie przeprowadził japoński Fujifilm musi wynikać, że warto zapełnić powstałą niszę w tym segmencie cyfrówek. Na rynek trafił model FinePix X-S1. Pod względem gabarytów przypomina wspomnianego Sony R1. Jednak różni się od tamtej konstrukcji dość istotnie. R1 miał być substytutem lustrzanki. Zamontowano w nim dużą matrycę APS-C oraz dość wysokiej klasy obiektyw Zeissa o niewielkiej krotności Zoomu (5x). Fujifilm FinePix X-S1 nie ma tak dużej, “lustrzankowej" matrycy. Inżynierowie zastosowali przetwornik znacznie mniejszy (typ 2/3 cala), ale i tak znacznie większy niż w większości aparatów kompaktowych. Atutem X-S1 jest bardzo duży zakres ogniskowej obiektywu. To dlatego w aparacie pod względem wielkości porównywalnym z lustrzankami nie można było zastosować "lustrzankowej" matrycy. Aby osiągnąć taką rozpiętość zoomu przy matrycy APS-C, obiektyw byłby bardzo duży.

Korpus

Z przodu Fujifilm FinePix X-S1 trochę przypomina tanie lustrzanki Canona. Konstruktorzy zastosowali charakterystyczną fakturę gumy pokrywającej pierścienie optyki - podobną mają "kitowe" obiektywy do EOS-ów. Z tyłu jest podobny do aparatów Sony, ze względu na podobny mechanizm odchylania panelu LCD. Ekran o rozdzielczości 460 tysięcy pikseli można odchylać o około 90 stopni do góry i 45 w dół. Aparat dysponuje także wizjerem elektronicznym. Zastosowano w nim duży (0,47 cala) wewnętrzny wyświetlacz o rozdzielczości 1,44 mln pikseli, czyli podobny do tych, jakie w swoich hybrydach (modelach G) montuje Panasonic. To bardzo dobry zamiennik wizjera optycznego, o który w aparacie z 26-krotnym zoomem trudno.

Na górnej ściance, po prawej stronie zlokalizowano dwa pokrętła - jedno do ustawiania trybów pracy (mamy aż 3 pozycje definiowalne przez użytkownika - C1, C2 i C3) oraz służące do zmiany wartości parametrów. To ostatnie mieści się na rogu, dzięki czemu wygodnie można je obsłużyć kciukiem prawej dłoni. Szkoda, że konstruktorzy nie zastosowali dwóch takich pokręteł - wygodniej by się fotografowało w trybie M.

Kompakt nie tylko wygląda, ale i waży jak lustrzanka - jego masa razem z akumulatorem wynosi 943 gramy.

Elektronika

Aparat został wyposażony w duży - jak na kompakt - sensor EXR-CMOS typu 2/3 cala o rozdzielczości 12 milionów pikseli. Tworzony jest kadr ma wymiary: 4000x3000 punktów. Przetwornik pozwala na fotografowanie w zakresie czułości ISO 100-3200. Zdjęcia oraz filmy zapisywane są na karcie SD (aparat akceptuje także nośniki SDHC i SDXC)

Aparat uruchamia się bardzo szybko - jest gotowy do pracy już w 1,5 sekundy.

Fujifilm FinePix X-S1 jest zasilany akumulatorem litowo-jonowym o pojemności 1700 mAh.

Optyka

To największy atut tej konstrukcji Fujifilm. X-S1 został wyposażony w obiektyw z 26-krotnym zoomem optycznym. Najkrótsza ogniskowa to ekwiwalent 24 milimetrów. Jest to obiektyw szerokokątny, za pomocą którego możesz obejmować szerokie plany. Świetnie nadaje się do fotografowania architektury czy obejmowania szerokiego planu (na przykład grupy osób) w ciasnych pomieszczeniach. Przy najsilniejszym zbliżeniu ogniskowa odpowiada 624 mm. To z kolei pozwala na wykonanie bardzo silnego zbliżenia - bez problemy FinePiksem X-S1 da się fotografować ptaki czy inne dziko żyjące zwierzęta.

Światło obiektywu przy najkrótszej ogniskowej wynosi f/2,8. Największy otwór przysłony przy średniej i maksymalnej ogniskowej wynosi f/5,6. Biorąc pod uwagę gigantyczny zakres ogniskowej to zdecydowanie jasna optyka.

Konstruktorzy zastosowali mechaniczny stabilizator obrazu (stabilizacja soczewek), co przy tak silnym teleobiektywie wydaje się koniecznością.

Kontrola kadru

FinePix X-S1 dysponuje odchylanym w górę i w dół wyświetlaczem LCD o przekątnej 3 cale i rozdzielczości 460000 pikseli. Zastosowany monitor zapewnia wysoki komfort zarówno podczas kadrowania, jak i oglądania wykonanych zdjęć. Jak pisaliśmy wyżej, producent wyposażył X-S1 także w wizjer elektroniczny. Przy tak dużej rozpiętości ogniskowej obiektywu, zastosowanie wizjera optycznego raczej nie wchodzi w grę.

Funkcjonalność

Fotografującemu ma pełną kontrolę nad parametrami ekspozycji. Może ręcznie zmieniać wielkość otworu przysłony (w trybie preselekcji przysłony). Aparat pozwala także na ustawianie czasu otwarcia migawki (w trybie preselekcji migawki) oraz niezależne sterowanie zarówno czasem jak i przysłoną w trybie M. Cyfrówka, jak wszystkie inne konstrukcje tej klasy, pozwala na wykonanie ręcznego balansu bieli. Dzięki tej funkcji możesz liczyć na poprawne oddanie barw podczas fotografowania przy sztucznym oświetleniu (w tych warunkach automatyka aparatów zazwyczaj radzi sobie słabo).

Zdjęcia mogą być zapisywane nie tylko w postaci skompresowanych plików JPEG. Producent umożliwia także ich utrwalenie w "surowym" formacie RAW. Dzięki temu możliwa jest bardzo szeroka edycja zdjęć na etapie obróbki komputerowej (tu polecamy oprogramowanie Adobe Lightroom, które w dużym stopniu jest w stanie poprawić osiągi aparatu). Można dowolnie zmieniać balans bieli, możliwe jest także uzyskanie szerszego, niż przy plikach JPEG, zakresu tonalnego (dynamiki) i lepszej ostrości.

Fujifilm FinePix X-S1 pozwala na nagrywanie klipów wideo w rozdzielczości Full HD.

Oczywiście podczas filmowania można używać zoomu optycznego. Trudno by było inaczej - zmianę ogniskowej wykonujemy, jak w lustrzankach, poruszając pierścieniem na obiektywie.

Wyniki testów jakości obrazu

Tu pojawiło się pierwsze zaskoczenie. W teście ostrości obrazu Fujifilm FinePix X-S1 otrzymał zaledwie 6,6 punktów na 10 możliwych. Analiza rozdzielczości obrazu, wykonana aplikacją Imatest 3.8 metodą badania klinu zbieżnych linii, przy najkrótszej ogniskowej wykazała szczegółowość na poziomie 2126 linii na wysokość kadru (lph). Przy średnim położeniu zoomu analiza klinu wykazała rozdzielczość 2026 lph.

W badaniu przeprowadzonym inną metodą, opartą na analizie ukośnych linii (tu również wykorzystujemy program Imatest) uzyskaliśmy przy szerokim kącie: 1904 lph w centrum kadru i 1152 lph przy brzegu. Przy zbliżeniu rozdzielczość obrazu wynosi 1549 lph w centrum kadru i 1172 linii przy brzegu. Zgodnie z naszą procedurą analizie porównawczej poddajemy tylko oryginalne pliki JPEG, które nie są poddawane żadnej modyfikacji w programach graficznych. Przyjęliśmy takie założenie z dwóch powodów: po pierwsze absolutna większość użytkowników kompaktów korzysta tylko z plików JPEG (nawet jak jest możliwość zapisywania RAW-ów), po drugie analizujemy możliwości samego aparatu, a nie oprogramowania do obróbki plików RAW. Okazuje się, że wychodzące z X-S1 JPEG-i nie są poddawane działaniu silnych algorytmów wyostrzających. Widać to na silnych powiększeniach - obraz jest raczej wolny od "pozostałości" po programowym wyostrzaniu. Wydaje się zatem, że istnieje spory potencjał "podkręcenia" ostrości. Niestety niewielki -wywołaliśmy RAW-y z testów ostrości najnowszą wersją Adobe Lightrooma (4.0). O ile zazwyczaj daje to dużą poprawę w stosunku do oryginalnych JPEG-ów, tu zmieniło się niewiele. Wychodzi na to, że rozdzielczość obrazu, mimo zastosowania fizycznie sporej matrycy (co ma tu znaczenie), nie rzuca na kolana. Sprawdza się zatem twierdzenie, że duży zakres ogniskowej destruktywnie wpływa na jakość odwzorowania. Na domiar złego, na obrazie pojawia się dość silna aberracja chromatyczna.

Zdjęcia nie budzą zastrzeżeń pod względem odwzorowania geometrycznego. W teście oceny stopnia dystorsji (deformacji beczkowatej) aparat otrzymał 10 punktów.

W jednym z najważniejszych testów - próbie określającej rozpiętość tonalną zdjęć - aparat otrzymał 6,9 punktów na dziesięć. To całkiem przyzwoity wynik, choć do ideału jeszcze trochę X-S1 brakuje.

W teście poziomu szumów (analizie poddajemy środkową część każdego z 24 pól tablicy X-rite ColorChecker) aparat otrzymał 6 pkt. (przy najniższej czułości ISO 100). Przy czułości podwyższonej do ISO 400 ocena jednorodności płaszczyzn ("czystości" obrazu) spada do 4,2pkt. Nie jest źle, ale przy tej wielkości matrycy spodziewaliśmy się trochę więcej.

Przy wyższych czułościach, czyli ISO800 oraz ISO1600 aparat uzyskał odpowiednio 3,6 pkt. oraz 3 pkt. w dziesięciopunktowej skali.

W teście określajacym odwzorowanie barw, wykonanym przy minimalnej czułości i ręcznym balansie bieli (RBB), aparat uzyskał 4,1 pkt. (w teście tym tablica była oświetlana światłem żarowym o temperaturze barwowej 2700 kelwinów). Gdy tę samą tablicę oświetlaliśmy lampą błyskową ocena wierności odwzorowania barw uległa zmianie - w tej próbie aparat uzyskał 2,7 pkt.

W teście określającym sprawność działania funkcji automatycznego balansu bieli (ABB) okazało się, że aparat ma bardzo duży problem z prawidłowym dostosowaniem się do barwy sztucznego oświetlenia.

Wybrane ilustracje z testu

Analiza klina zbiegających się linii przy teście ostrości (Imatest 3.8 Master Edition). Bierzemy pod uwagę rezultat przy badaniu MTF50.

Kadr z praktycznego testu dynamiki. Widać jak aparat odwzorowuje detale w światłach i cieniach. I wcale nie jest źle (choć mogłoby być lepiej). To z pewnością zasługa sporego fizycznie sensora.

Wykres przedstawia analizę tablicy barw (Imatest 3.8 Master Edition). Im "kółka" znajdują się dalej od "kwadracików" tym większy jest błąd odwzorowania danej barwy. Badanie wykonane przy ręcznym balansie bieli i świetle halogenowym 2700K. Jak widać po długości odcinków między wieloma kółkami a kwadratami, aparatowi do ideału, mówiąc oględnie, daleko...

W czasie, gdy aparat był przez nas testowany, jego cena wynosiła około 2670 złotych (braliśmy pod uwagę minimalne ceny ze sklepów internetowych według porównywarek Ceneo i Skąpiec).


Zobacz również
Laptop dla czołgisty
GE63VR 7RE RAIDER - stworzony do gier