Legends of Runeterra – recenzja. Najlepsza karcianka na rynku?

Zalety:

  • Dynamiczna rozgrywka
  • Unikalne mechaniki
  • Oprawa audiowizualna
  • Znakomite grafiki na kartach
  • Uczciwy i przejrzysty system mikropłatności

Wady:

  • Brak

Sprawdziliśmy, jak się sprawuje nowa produkcja Riot Games – karcianka Legends of Runeterra i wiecie co? Takiej rewolucji się nie spodziewaliśmy, mamy hit.

Nie da się zaprzeczyć, że pomimo licznych zawirowań, niekwestionowanym królem cyfrowych gier karcianych pozostaje Hearthstone od Blizzard Entertainment. Produkcja wydana w 2014 roku, zrzesza dzisiaj miliony graczy i stała się pewnego rodzaju odnośnikiem, dla wszystkich podobnych produkcji. Sukces Hearthstone chcieli powtórzyć najwięksi w branży, m.in. – Bethesda z The Elder Scrolls: Legends, Valve z Artifact czy CD Projekt RED z Gwintem. Tak naprawdę, w grze pozostaje jeszcze tylko produkcja polskiego studia. TES: Legends oficjalnie pogrzebano (gra jest dostępna, ale nie otrzymuje już nowej zawartości), Artifact natomiast okazało się pomyłką i choć trwają prace nad wersją 2.0, to próżno wróżyć grze sukcesu.

Czy to zatem możliwe, że w 2020 roku, kiedy to największa popularność na karcianki już dawno przeminęła, pojawi się produkcja, która może realnie rzucić wyzwanie Hearthstone'owi? Otóż okazuje się, że tak, a zrobić to mogło tylko studio Riot Games, ze swoim niezwykłym dziełem - Legends of Runeterra.

Legends of Runeterra – o co chodzi?

W dużym uproszczeniu, Legends of Runeterra to gra karciana wykorzystująca bogate uniwersum League of Legends. Na dostępnych kartach można zatem spotkać postacie bohaterów, znanych z popularnej MOBY. W dniu oficjalnej premiery do dyspozycji graczy oddano kilkaset kart, pochodzących z siedmiu regionów. Każdy z nich charakteryzuje się oczywiście nieco odmiennym stylem rozgrywki, co istotne, budując talie (maksymalnie z 40 kart) można łączyć ze sobą postacie, zdolności i zaklęcia z dwóch nacji, co pozwala na tworzenie niezwykłych synergii. Wzorem innych produkcji, gracze mogą tworzyć swoje talie z kart zwykłych (zielone), rzadkich (niebieskie), epickich (fioletowe) i bohaterów (pomarańczowe). Szczególnie istotne są te ostatnie.

Legends of Runeterra – recenzja. Najlepsza karcianka na rynku?

Karty bohaterów to najpotężniejszy oręż w talli każdego gracza. W dużej mierze, to właśnie one definiują konkretny sposób rozgrywki. Co więcej, te i tak już potężne karty, w trakcie rywalizacji mogą zostać wzmocnione. Po wykonaniu określonych celów, ich poziom ulegnie zwiększeniu, co wpłynie nie tylko na ich statystyki, ale również przypisane im zdolności. Odpowiedni dobór bohaterów i zadbanie o ich rozwój w trakcie potyczki, można zatem uznać za jeden z najważniejszych elementów strategii każdego gracza. Ich wpływ na rozgrywkę jest tak duży, że ograniczono ich maksymalną liczbę w każdej talii – do 6.

Legends of Runeterra – recenzja. Najlepsza karcianka na rynku?

Rozgrywka w Legends of Runeterra nie odbiega drastycznie od tego, co prezentują sobą inne karcianki na rynku, ale dzięki kilku ciekawym mechanikom, jest ona niezwykle dynamiczna i wciągająca. Na przykład, zrezygnowano z klasycznego systemu tur ja – przeciwnik. Gracze mogą dobierać karty, wystawiać stronników czy używać zaklęć w każdej kolejce. Kluczowym elementem jest żeton ataku, to on określa, który z graczy może w danej turza atakować, a który tylko się bronić. Sprawia to, że często z wyprzedzeniem musimy planować nasze ruchy, tak aby być dobrze przygotowanym do ataku.

Kolejną rzeczą, która urzeka podczas starć w Legends of Runterra, jest niesamowita interaktywność pomiędzy rywalizującymi stronami. Dostępne w grze zaklęcia są podzielone na trzy kategorie: natychmiastowe, szybkie i wolne. Te pierwsze możemy użyć w każdej chwili (o ile oczywiście mamy odpowiednią liczbę zasobów), a nasz oponent nie będzie mógł na nie zareagować. Szybkich zaklęć możemy użyć w każdym momencie, ale rywal ma szanse na reakcję. Wolnych możemy użyć tylko poza fazą ataku-obrony (gdy ścierają się nasi stronnicy) i zawsze można na nie zareagować. Jest to o tyle istotne, że doprowadza do niezwykle ciekawych momentów podczas pojedynków, a nawet najlepszy plan może zostać zniweczony jednym, dobrze użytym zaklęciem. Najlepiej zobrazuje to poniższy przykład.

Jeden z graczy wysyła do ataku potężnego sojusznika, którego chce dodatkowo wzmocnić szybkim zaklęciem. Drugi z graczy, odpowiada na ten manewr rzucając zaklęcie zdolne zniszczyć danego stronnika. Atakujący, chcąc za wszelką cenę chronić swojego stronnika, używa zdolności niwelującej ostatnie zaklęcie oponenta i tak, po wymianie ciosów, wzmocniony stronnik uderza. Podobne scenariusze są na „porządku dziennym” w Legends of Runeterra. Wszystko to sprawia, że syndrom „jeszcze jednej partyjki” z całą pewnością was dopadnie.

Tryby zabawy

Choć Legends of Runeterra skupiona jest na rywalizacji pomiędzy graczami, to w grze nie brakuje kilku możliwości gry z SI. Ze sztuczną inteligencją można pojedynkować się w klasycznych pojedynkach, jak również w wyzwaniach, gdzie korzystamy z predefiniowanych talii i aby osiągnąć sukces, musimy spełnić określone kryteria.

Legends of Runeterra – recenzja. Najlepsza karcianka na rynku?

Z innymi graczami możemy natomiast rywalizować w trzech trybach: zwykłej, szybkiej potyczce, grze rankingowej, bądź podczas ekspedycji. Gra rankingowa umożliwi nam starcia z rywalami na podobnym poziomie, a z każdym zwycięstwem przybliżamy się do osiągnięcia kolejnej rangi. Ekspedycje natomiast pozwalają na pojedynki, w których talie tworzymy z przygotowanych przez twórców zestawów. Taką nieszablonową talią musimy odnieść siedem zwycięstw, aby zdobyć najlepsze nagrody. Na szczęście, nawet po zaledwie jednym wygranym pojedynku, możemy liczyć na solidne łupy. Nie jest to jednak zadanie łatwe, szczególnie, że po dwóch porażkach z rzędu ekspedycja dobiega końca. Tryb ten nie jest też łatwo dostępny, aby wziąć w nim udział potrzebny jest specjalny żeton, spora ilość podstawowych zasobów (za które kupujemy również karty), bądź waluta premium. Na szczęście, grając regularnie w LoR możemy zapewnić sobie co najmniej jeden żeton tygodniowo.

Karcianka na miarę 2020 roku

Legends of Runeterra nie zawodzi również pod względem oprawy audiowizualnej. Wszystkie efekty specjalne i animacje, nie wspominając już o pięknych rycinach, które zdobią poszczególne karty, prezentują się znakomicie. Choć oczywiście nie to powinno definiować grę karcianą, to z całą pewnością dodaje jej uroku i jeszcze bardziej zachęca do zabawy. Świetnie zrealizowano również udźwiękowienie. Karty stronników oraz bohaterów mają swoje mini dialogi i często wchodzą w interakcję. Z całą pewnością, docenią to szczególnie sympatycy uniwersum League of Legends, którzy wyłapią wszystkie „smaczki”.

Legends of Runeterra – recenzja. Najlepsza karcianka na rynku?

Co ciekawe, Legends of Runeterra zadebiutowała w języku Shakespeare'a, jednak obecnie jest już dostępna również w pełnej polskiej wersji językowej. Oznacza to, że zarówno wszystkie opisy, jak i głosy postaci zostały przetłumaczone na nasz rodzimy język. Jak się prezentuje LoR po polsku? Znakomicie, choć muszę przyznać, że chwilę zajęło mi przyzwyczajenie się do nowych głosów niektórych postaci z kart.

Free to play czy pay to win?

W przypadku darmowych gier, szczególnie tych opartych na rywalizacji, częstym problemem jest brak odpowiedniego balansu pomiędzy prawdziwie darmową rozgrywką z opcjonalnymi płatnościami, a koniecznością wydawania prawdziwej gotówki, aby móc na równi rywalizować z innymi graczami.

Legends of Runeterra – recenzja. Najlepsza karcianka na rynku?

Gry karciane przyzwyczaiły nas do tego, że gracze z reguły kupują tzw. „paczki”, w których otrzymują kilka losowo wybranych kart. Sprawia to, że nawet wydając małą fortunę może się okazać, że poszukiwany bohater nie trafia ostatecznie do waszej tali. Riot Games zdecydowało, że w Legends of Runeterra to gracze mają być najważniejsi, a dostęp do kart uczciwy i przejrzysty. Oznacza to, że w sklepie gry nie znajdziemy żadnych losowych paczek. Chcecie zbudować nową talię, ale do idealnego zestawu brakuje wam kilku konkretnych kart? Nie mam problemu. Czy to za walutę zdobywaną bezpośrednio w grze, czy za prawdziwą gotówkę, kupujecie konkretne karty i gotowe. Co więcej, co tydzień (w zamian za zdobywanie doświadczenia, czyli po prostu granie) można zdobyć kilkanaście nowych kart i mnóstwo waluty do kupienia kolejnych. Można odnieść wrażenie, że Riot wręcz „rzuca w nas” darmowymi kartami. Gracze mogą także wybrać ulubioną frakcję i ją „levelować”. Z każdym kolejnymi progiem, otrzymując za to nagrody w postaci kart, cyfrowej waluty, a nawet rewersów. Śmiało możemy stwierdzić, że Legends of Runeterra już teraz posiada jeden z najbardziej uczciwych i przejrzystych systemów monetyzacji gry free to play na rynku.

Mamy nowego króla karcianek?

Jest zdecydowanie za wcześnie, abyśmy mogli odpowiedzieć twierdząco na powyższe pytanie. Z całą pewnością jednak, mamy pierwszego kandydata od lat, który jest w stanie realnie zagrozić Hearthstone'owi. Legends of Runeterra to prawdziwy powiew świeżości. Po czasie spędzonym z produkcją Riot Games, naprawdę ciężko jest wrócić do innych podobnych gier, które pod wieloma względami wydają się być oparte na archaicznych rozwiązaniach. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji spróbować Legends of Runeterra, to szczerze was do tego zachęcamy. Zawiedzeni na pewno nie będziecie.

Gra Legends of Runeterra jest dostępna na PC oraz urządzeniach mobilnych z Android i iOS.