Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

W moje ręce trafiła szczoteczka elektryczna Oral-B iO Series 10 i już po pierwszym użyciu wiedziałam, że mycie zębów nigdy nie będzie wyglądało już tak samo. Oto kilka moich spostrzeżeń po trzech tygodniach testowania.

Wydawałoby się, że mycie zębów to prosta, codzienna czynność, która nie wymaga od nas zbyt dużej uwagi. Nic bardziej mylnego - aby odpowiednio zadbać o higienę jamy ustnej oraz stan naszego uzębienia musimy mieć pełną świadomość, jak robić to prawidłowo. Na szczęście nowoczesne rozwiązania, w postaci szczoteczek elektrycznych z zaawansowanymi funkcjami, znacznie nam to ułatwiają. Stosowanie urządzeń wyposażonych w inteligentne czujniki, dedykowane funkcje czy spersonalizowane zalecenia dotyczące czyszczenia może przynieść naprawdę zaskakujące efekty, jeśli chodzi o wygląd naszych zębów. Osobiście ze szczoteczki elektrycznej korzystam od kilku dobrych lat i nie wyobrażam sobie powrotu do tradycyjnego mycia. Ale oczywiście nie zapominajmy o tym, że jakość używanego sprzętu też ma tutaj ogromne znaczenie, o czym miałam okazję się przekonać, testując najnowsze urządzenie marki Oral-B.

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Szczoteczka szczoteczce nierówna

Rynek szczoteczek elektrycznych stale rośnie, a z miesiąca na miesiąc przybywa coraz więcej nowych, ulepszonych produktów. Ceny są oczywiście mocno zróżnicowane i wśród oferowanych modeli znajdziemy zarówno takie, których koszt przekracza ledwo kilkadziesiąt złotych, jak i produkty premium warte ponad kilka tysięcy. Rozglądając się za nowym sprzętem, sama byłam mocno zdezorientowana - co wybrać, aby nie przepłacać, ale jednocześnie iść z duchem czasu jeśli chodzi o technologiczne rozwiązania. Dodam tylko, że moje poszukiwania zatrzymał test szczoteczki iO10, a więc pojawiły się nowe spostrzeżenia i dylematy dotyczące właściwego zakupu. Przede wszystkim moją uwagę przykuła kwestia napędu magnetycznego, czyli coś, co jest zupełną nowością stosowaną w szczoteczkach elektrycznych.

Zobacz również:

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Technologia magnetyczna - co to oznacza?

Technologia magnetyczna w szczoteczkach elektrycznych Oral-B została wprowadzona w 2021 i trzeba zaznaczyć, że stanowi pewien przełom jeśli chodzi o najnowsze rozwiązania dotyczące odpowiedniej higieny jamy ustnej. Na ten moment, to najbardziej innowacyjny sposób czyszczenia zębów w warunkach domowych. Zastanawiacie się zatem, jak działa to w praktyce? Tego typu szczoteczka pracuje dzięki zastosowaniu liniowego napędu magnetycznego, który rozprowadza energię do główki oraz na końcówki włókien, tworząc delikatne mikrowibracje. Cała moc przenoszona jest bezpośrednio na punkt każdego włosia, co w efekcie umożliwia dokładniejsze i bardziej efektywne usuwanie płytki nazębnej. Istotne jest także zastosowanie okrągłej główki, wykonującej ruchy oscylacyjno-rotacyjne - włókna szczoteczki dokładnie obejmują każdy ząb, docierając także do przestrzeni międzyzębowych. Oznacza to, że użytkownik nie musi wykonywać żadnych dodatkowych ruchów ręką czy stosować specjalnych technik (jak np. ruchu wymiatającego w przypadku szczoteczki sonicznej) - jedynym zadaniem jest przesuwanie główki na poszczególne punkty i zadbanie o to, aby nie pominąć żadnego zęba. Płytka bakteryjna jest rozbijana przez mikrowibracje, a zbędny osad zostaje wymieciony ruchem oscylacyjno-rotacyjnym.

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Przejdźmy do konkretów - czyli co znajdziemy w zestawie?

Szczoteczka Oral-B iO10 to najwyżej rozwinięty model serii i muszę przyznać, że pierwsze zetknięcie z produktem naprawdę robi wrażenie. Od razu widać i czuć, że mamy do czynienia z urządzeniem klasy premium. Zwraca uwagę nie tylko design czy dopracowany wygląd szczoteczki, ale także jakość wykonania. Sprzęt jest bardzo dobrze wyważony i idealnie dopasowuje się do kształtu dłoni. Do testów otrzymałam wariant kolorystyczny Cosmic black, który od razu przypadł mi do gustu. W odróżnieniu od poprzednich modeli z tej serii czarna, matowa powierzchnia obudowy została pokryta białymi kropkami. Na rączce znajdziemy czytelny ekran OLED wraz z dwoma przyciskami funkcyjnymi oraz podświetlany pierścień, który informuje użytkownika m.in. o sile nacisku przy szczotkowaniu.

W zestawie znalazła się również końcówka szczoteczki, która przeznaczona jest wyłącznie do serii urządzeń iO. Nowa formuła sprzętu sprawia, że końcówki z innych modeli szczoteczek Oral-B niestety nie będą pasowały do tego zestawu. W przypadku iO10 mamy do dyspozycji trzy rodzaje końcówek, które możemy kupić oddzielnie:

  • Oral-B iO Ultimate Clean - specjalnie zaprojektowana do skutecznego czyszczenia i usuwania do 100% płytki nazębnej
  • Oral-B iO Gentle Care - specjalnie zaprojektowana do delikatnego i skutecznego czyszczenia dziąseł oraz wrażliwych obszarów jamy ustnej
  • Oral-B iO Radiant White - wyposażona w elementy polerujące, które mają delikatnie usuwać przebarwienia powierzchniowe, zapewniając bielsze zęby

Osobiście w zestawie otrzymałam pierwszą z wymienionych końcówek.

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

To, co szczególnie wyróżnia model z tej serii, to magnetyczna ładowarka iOsense, przekazująca w czasie rzeczywistym informacje, które partie jamy ustnej zostały już wyczyszczone oraz ile czasu minęło. Na stacji umieszczone zostały diody LED odpowiadające górnej i dolnej żuchwie. W trakcie mycia zębów diody zmieniają kolor z niebieskiego na biały, przedstawiając w ten sposób postęp szczotkowania. Taka funkcja oznacza, że nie potrzebujemy już uruchamiać aplikacji mobilnej, aby podejrzeć sposób czyszczenia. Dodatkowo, stacja ładująca w stanie spoczynku, wyświetla aktualną godzinę. Jak deklaruje producent, całkowity czas ładowania wynosi ok. 3 godziny.

Kolejnym akcesorium, które znajdziemy w zestawie jest etui podróżne z funkcją ładowania. Przy czym, musimy pamiętać o tym, aby podłączyć etui do prądu, korzystając z dodatkowego zasilacza, który jest w zestawie. W tym przypadku całkowite naładowanie baterii zajmuje ok. 6 godzin.

Nie zabrakło także oddzielnego etui przeznaczonego na dwie dodatkowe końcówki. Zatem, jeśli dokupimy kolejne rodzaje szczoteczek, możemy przechowywać je właśnie w tym miejscu.

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Od razu gotowa do działania - co oferuje Oral-B iO10?

Aby zacząć korzystać ze szczoteczki Oral-B iO10, wystarczy wybudzić ją ze stanu uśpienia i przejść przez szybki proces pierwszej konfiguracji przedstawiony na ekranie (trwa to niecałą minutę). Do dyspozycji mamy dwa przyciski funkcyjne - dolny służy do przełączania ustawień, górny do ich zatwierdzania. Na początku warto przejść do ustawień, aby uruchomić łączność Bluetooth (potrzebne do połączenia się z aplikacją) czy wybrać język komunikatów. W opcjach możemy także dobrać kolor pierścienia według naszych upodobań czy przywrócić ustawienia do fabrycznych. Możemy wybierać spośród 7 trybów czyszczenia, które są dostępne w modelu Oral-B iO10.

Tryby szczotkowania

  • Tryb codziennego czyszczenia - przeznaczony do codziennego czyszczenia
  • Tryb delikatnego czyszczenia - przeznaczony dla szczególnie wrażliwych obszarów jamy ustnej - dokładne, ale delikatne mycie
  • Tryb pielęgnacji dziąseł - umożliwia łagodny masaż dziąseł
  • Tryb wybielania - pozwala delikatnie wypolerować zęby
  • Tryb intensywnego czyszczenia - mocniejsze działanie, zapewniające intensywniejsze czyszczenie
  • Tryb superdelikatnego czyszczenia - do bardzo wrażliwych obszarów jamy ustnej
  • Tryb czyszczenia języka - 30-sekundowe czyszczenie obszaru języka

Poza tym, na ekranie pojawia się:

  • Timer wyświetlający czas szczotkowania,
  • Stan akumulatora,
  • Przypomnienie o wymianie końcówki,
  • Ocena szczotkowania w formie uśmiechniętej lub smutnej buźki.
Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Coś, czego nie mogło zabraknąć, czyli aplikacja mobilna

Jak na nowoczesny sprzęt przystało, szczoteczka iO10 łączy się z naszym smartfonem za pomocą dedykowanej aplikacji Oral-B. To tam znajdziemy cały zakres dodatkowych funkcji i informacji dotyczących zarówno samej szczoteczki, jak i czyszczenia zębów. Z poziomu telefonu możemy m.in.:

  • zmieniać kolor pierścienia,
  • dostosować dźwięk timera,
  • uruchomić lub wyłączyć wibracje informujące, kiedy czas przejść do następnej partii jamy ustnej,
  • ustawić tryb sekwencji szczotkowania,
  • włączyć powiadomienia dotyczące wymiany końcówki szczoteczki,
  • śledzić nawyki w szczotkowaniu,
  • obserwować wskazówki dotyczące szczotkowania przesyłane w czasie rzeczywistym.
Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Aplikacja mobilna oferuje naprawdę wiele możliwości; oprócz śledzenia historii szczotkowania czy obserwacji na bieżąco postępów mycia możemy dowiedzieć się sporo o samym sposobie szczotkowania oraz brać udział w różnego rodzaju wyzwaniach, których zadaniem jest poprawienie stanu naszej jamy ustnej. Do wyboru mamy na przykład takie programy, jak Świeży oddech, Wybielanie zębów czy Zdrowie dziąseł. Znajdą się tam też specjalne wskazówki dla osób noszących aparat ortodontyczny.

Technologia, której ciężko nie docenić. Moje wrażenia z użytkowania Oral-B iO10

To będzie ciężkie rozstanie. Szczoteczkę Oral-B iO10 testowałam przez około 3 tygodnie i muszę przyznać, że niestety nie wyobrażam sobie już powrotu do starego modelu. Co prawda i tak w planach miałam zakup nowego sprzętu, ale po wypróbowaniu iO10 moje wymagania względem szczoteczki do zębów znacznie wzrosły. Zachęca przede wszystkim zastosowany liniowy system napędu magnetycznego, który sprawia, że sposób i skuteczność czyszczenia są tutaj na najwyższym poziomie, co można poczuć już po pierwszym szczotkowaniu. Bez wykonywania żadnych dodatkowych ruchów, szczoteczka jest w stanie precyzyjnie wyczyścić każdą partię żuchwy. Wystarczy tylko odpowiednio przesuwać szczoteczkę z jednego punktu do kolejnego.

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Do wyboru mamy aż 7 trybów (z czego jeden do czyszczenia języka), więc każdy może dostosować ustawienia do swoich preferencji. Ja ze względu na dość wrażliwe dziąsła, korzystałam najczęściej z trybów do delikatnego czyszczenia czy z trybu pielęgnacji dziąseł - ani razu nie doszło do krwawienia. Zresztą, nawet przy testowaniu zwykłych trybów również nie zauważyłam takiej sytuacji, a muszę zaznaczyć, że w przypadku poprzednich modeli czy podczas szczotkowania manualną szczoteczką często zdarzał się taki problem. To dla mnie ogromna zaleta, bo w końcu miałam poczucie, że moje dziąsła są odpowiednio zabezpieczone. Czasami miałam tylko wrażenie, że główka szczoteczki jest dla mnie nieco za duża, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że to właśnie dzięki takiemu rozmiarowi włókna końcówki są w stanie dotrzeć precyzyjnie w każde miejsce. Poza tym, szybko się do tego przyzwyczaiłam.

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

To, co zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie, to obecność magnetycznej ładowarki, która w czasie rzeczywistym pokazuje, na jakim etapie czyszczenia jesteśmy. To całkowita nowość jeśli chodzi o tę serię szczoteczek i ogromny plus za takie rozwiązanie. Oczywiście ta sama funkcja pojawia się także w aplikacji mobilnej i początkowo właśnie w ten sposób śledziłam postępy mycia. To jednak wiązało się z tym, że za każdym razem musiałam brać ze sobą do łazienki telefon i uruchamiać aplikację. Ładowarka iOsense rozwiązała ten problem. Jak wspominałam wyżej, diody LED podzielone na 6 partii odpowiadają górnej i dolnej żuchwie - podczas szczotkowania zmienia się ich kolor, wskazując na postęp mycia. Do tego, gdy nacisk na zęby był zbyt mocny, diody zapalają się na czerwono. Małym minusem tego rozwiązania może okazać się to, że stacja ładująca musi być umieszczona w polu naszego widzenia, czyli najlepiej zaraz przy umywalce.

Mycie zębów nigdy nie było tak luksusowe. Wypróbowałam szczoteczkę Oral-B iO10 i już wiem, co robiłam źle

Oral-B iO10/fot.: Izabella Bandych/PCWorld

Jeśli chodzi o aplikację mobilną, tutaj również wszystko stoi na wysokim poziomie. Jak wspomniałam, z poziomu telefonu na bieżąco możemy obserwować postępy czyszczenia, a także sprawdzać historię i statystyki mycia. Wydawać by się mogło, że dostęp aplikacji to tylko gadżeciarski dodatek, ale to właśnie dzięki informacjom zawartym w smartfonie jesteśmy świadomie zadbać o higienę naszej jamy ustnej. Znajdziemy tam szereg informacji, które mogą nam pomóc poprawić stan naszych zębów, a tym samym uniknąć kosztownych zabiegów w gabinetach dentystycznych. Przy czym, należy pamiętać, że to nie zwalnia nas z regularnych wizyt kontrolnych u stomatologa!

Dużym zaskoczeniem była dla mnie obecność etui z możliwością ładowania. Co prawda, w pełni naładowana szczoteczka wystarcza na bardzo długo - przez ok. dwa tygodnie spokojnie mogłam używać szczoteczki bez konieczności ładowania - ale mimo wszystko warto mieć świadomość, że w trakcie podróży urządzenie zawsze będzie gotowe do użycia.

O jakości wykonania i designie wspominałam na samym początku i nie mam tutaj nic do zarzucenia. No może tylko to, że całość mogłaby mieć nieco bardziej minimalistyczny styl - ale to tylko osobiste odczucie.

Wszystko pięknie, ale jednej wady nie jestem w stanie znieść

Tak, szczoteczka Oral-B iO10 ma jedną sporą wadę, a jest nią wysoka cena. Z racji tego, że jest to totalna nowość i to nowość nie byle jaka, urządzenie kosztuje aktualnie ok. 2500 zł. Osobiście nie byłabym w stanie przeznaczyć takiej kwoty na tego typu urządzenie, choć zdaję sobie sprawę, że jakość rozwiązań gwarantuje tutaj sporą oszczędność (chociażby rzadsze wizyty u stomatologów). Aby jednak nie kończyć negatywnym akcentem, warto wspomnieć, że w ofercie firmy znajdziemy kilka innych modeli z tej serii, w nieco niższych cenach. Czas na podjęcie decyzji!