Netflix - czy warto oglądać 5 sezon "Domu z papieru"?

Trzeciego września na platformie Netflix premierę ma 1. połowa 5 części serialu “Dom z papieru”. Na ten moment czekali fani serialu, ale czy warto było? Recenzja dwóch pierwszych odcinków naświetla tę sprawę.

“Dom z papieru” to hiszpański serial sensacyjny, który zaskarbił sobie fanów na całym świecie. Składa się on z pięciu sezonów, z czego ostatni został podzielony na dwie części. Pierwsza emisja miała miejsce w 2017 roku na kanale Antena 3, a następnie transmisja została przeniesiona w całości na Netflixa. Serial zdobył ogromną popularność ze względu na fascynującą fabułę wielowątkową oraz udaną promocję wizualną. Na dowód tego warto wspomnieć, że na dzień dzisiejszy “Dom z papieru” dzierży z dumą tytuł najczęściej oglądanej nieanglojęzycznej produkcji na platformie Netflix.

Dom z papieru

Dom z papieru

twórca Álex Pina

Ośmioro zamaskowanych przestępców napada na hiszpańską mennicę narodową. Ich przedstawicielem jest tajemniczy Profesor, który prowadzi negocjacje z policją.

  • Twórca: Álex Pina
  • Obsada: Úrsula Corberó, Álvaro Morte, Alba Flores, Miguel Herrán, Pedro Alonso, Enrique Arce, Itziar Ituño, Jaime Lorente, Esther Acebo, Darko Peric, Rodrigo De la Serna, Hovik Keuchkerian, Luka Peros, Fernando Cayo, Olalla Hernández, Belén Cuesta, Najwa Nimri
  • Gatunek: Akcja, Thriller
  • Kraj produkcji: Hiszpania
  • Rok produkcji: 2017-2021
  • Kategorie: Trzymający w napięciu, Emocjonujący
  • Kategoria wiekowa: 16+

Serial “Dom z papieru” opowiada historię pewnego napadu na hiszpańską mekkę narodową. Jego wyjątkowość polega na tym, że jest doskonale zaplanowany przez organizatora całego wydarzenia. Profesor, bo o nim mowa, przeanalizował dokładnie każdy scenariusz, dzięki czemu zawsze jest dwa kroki przed władzą. Do udziału w napadzie zaangażował grupę przestępczą złożoną z członków, którzy mieli już swoje za uszami. Wszystkim z nich nadał pseudonimy inspirowane nazwami miast, by nie używali własnych imion. Wśród nich szczególnie wyróżnia się Tokio, która prowadzi widzów jako narrator przez całą historię. Początkowo napad idzie zgodnie z planem, jednak z czasem sprawy zaczynają się nieco komplikować. W piątym sezonie mamy być świadkami zakończenia całej akcji, w związku z czym oczekiwania fanów są ogromne. Nie ma się temu co dziwić, w końcu twórcy postawili sobie wysoko poprzeczkę końcówką czwartego sezonu, który był wyjątkowo emocjonujący.

Zobacz również:

  • Cesarzowa Sisi – czy będzie drugi sezon serialu Netflixa?
  • Dom z papieru - czy Berlin to 6 sezon? Kiedy premiera i jaka obsada?
  • Netflix - seriale, które warto nadrobić podczas kwarantanny

Dom z papieru

fot. Tamara Arranz/Netflix

Tak jak wspominałam, sezon piąty został podzielony na dwie części po pięć odcinków. Pierwsza połowa premierę ma 3 września, a druga 3 grudnia. Na potrzeby recenzji twórcy udostępnili pierwsze dwa odcinki, które oczywiście nie dają pełnego obrazu tego co się będzie działo w pierwszej połowie ostatniego sezonu. Wiadomo jednak, że piąty sezon w całości ma przynieść odpowiedzi na wszystkie pytania zadane w poprzednich częściach.

Dom z papieru

fot. Tamara Arranz/Netflix

Wysokie oczekiwania wobec “Domu z papieru” mają swoje źródło głównie w świetnie poprowadzonej fabule przez scenarzystę. Álex Pina dał się poznać jako niezwykle utalentowany artysta, na dowód czego można przytoczyć inne tytuły, w których produkcje się zaangażował. Mowa tutaj między innymi o “Uwięzione”, “White Lines” oraz o niezwykle głośnym serialu “Sky Rojo”, który stosunkowo niedawno pojawił się na Netflixie. Jego styl pisarski charakteryzuje się niezwykłą dbałością o wielowątkową fabułę oraz licznymi zwrotami akcji. W związku z tym oczekuje się, że właśnie taki będzie piąty sezon: pełen nieoczekiwanych wydarzeń. Poza tym wydaje się, że mężczyzna zastosuje zamkniętą formę zakończenia, co tylko dodatkowo pobudza wyobraźnię. W końcu oznaczałoby to, że już niedługo przyjdzie nam zobaczyć koniec całej historii.

Dom z papieru

fot. Tamara Arranz/Netflix

Pod względem scenariuszowym pierwsze dwa odcinki pierwszej połowy 5 części serialu mogą jednak nie być do końca odpowiedzią na oczekiwania fanów. Osobiście spodziewałam się przyjemnego, pełnego emocji powrotu do historii bohaterów, a dostałam dłużącą się kontynuację. Początkowo oczywiście było ciekawie, jednak z czasem traciłam zainteresowanie i miałam wrażenie, że po prostu nie ma co śledzić i oglądać. Moje znużenie rosło tym bardziej, gdy zdawałam sobie sprawę, że stosunkowo niewielkie i łatwe do uniknięcia potknięcia bohaterów wpływają na to czy napad będzie udany czy nie.

Dom z papieru

fot. Tamara Arranz/Netflix

Nie brakuje jednak tych elementów, które są niejako symbolem całego serialu. Na ekranie pojawiają się czerwone stroje, bronie, wybuchy i strzelaniny, ale to nie wystarczy by utrzymać uwagę na dłużej. Po czterech sezonach spodziewałam się chyba czegoś innego. Mimo wszystko trudno mi jednoznacznie powiedzieć, że piąty sezon jest nudny. Być może nie jest, w moim jednak odczuciu pierwsze dwa odcinki nie nastrajają pozytywnie na dalszą część. Nierozsądne wybory bohaterów, emocjonalność i ich brak jakiejkolwiek wyobraźni niezwykle mnie irytował. Miałam wrażenie, jakbym oglądała grupę targających hormonami nastolatków, a nie dorosłych i dojrzałych ludzi. Niestety, ma to wpływ na to, że fabułę śledziłam raczej z zażenowaniem niż zaciekawieniem.

Dom z papieru

fot. Tamara Arranz/Netflix

Muszę powiedzieć, że tak jak początek piątej części serialu nie przypadł mi do gustu fabularnie, tak ogromnie spodobał mi się pod względem wizualnym. Wspaniała kolorystyka i świetna charakteryzacja bohaterów nie odstaje poziomem od tego, co twórcy zaprezentowali nam w poprzednich sezonach. Powiedziałabym nawet, że jest odrobinę lepiej niż wcześniej. Podobnie jest zresztą z efektami specjalnymi, które wyglądają fenomenalnie. Zestawienie ich z efektami dźwiękowymi dodatkowo jeszcze potęguje te wrażenia. Krótko mówiąc - scenografia jest świetna, a twórcy wyjątkowo wykazali się na tym polu.

Dom z papieru

fot. Tamara Arranz/Netflix

Aktorsko jest zresztą równie dobrze. Trudno jest znaleźć postać, w którą się nie wierzy. Jest to jednak piąty sezon, więc wszyscy mieli czas dojrzeć do swoich ról i je dopracować. Efekt końcowy jest świetny i nie mam żadnych zarzutów do gry aktorów. Na ich twarzach widać pełne zaangażowanie i co tu dużo mówić - to są już profesjonaliści. Szczególne moją uwagę zwrócił Enrique Arce odgrywający rolę Arturo Romána oraz Jaime Lorente jako postać Denvera. Sceny z ich udziałem są jednymi z ciekawszych, które przyszło mi obejrzeć w serialu.

Dom z papieru

fot. Tamara Arranz/Netflix

Podsumowując, pierwsze dwa odcinki pierwszej połowy piątej części serialu “Dom z papieru” nie napawają optymizmem. Osobiście nie zaangażowały mnie emocjonalnie jako widza tak, jak się tego spodziewałam. Warto jednak zaznaczyć, że przyszło mi obejrzeć zaledwie jedną piątą całego sezonu, w związku z tym nie mogę go ocenić jako całość. Być może w pełnej formie, którą będziemy mogli obejrzeć dopiero 3 grudnia, mój odbiór ostatniej części serialu zmieni się diametralnie. Nie skreślam “Domu z papieru”, z przyjemnością obejrzę kolejne odcinki, jednak nie będę już tak optymistycznie nastawiona.