Nikon Coolpix L23

Aparat nie prezentuje dużych możliwości - w porównaniu z innymi oferowanymi na rynku kompaktami są raczej przeciętne. Należy jednak wziąć pod uwagę cenę Coolpiksa L23 - za 250 złotych (tyle aparat kosztował w kwietniu 2011) trudno chcieć więcej ponad to, co model ten oferuje użytkownikowi. Pretensje mamy do czego innego - bardzo słabej szczegółowości obrazu i braku możliwości sterowania czułością.

Budowa

Nikon Coolpix L23 nie ma wielu funkcji ani imponującego zoomu, więc może być i jest niewielki. Pod względem budowy nie wyróżnia się absolutnie niczym szczególnym. Z tyłu obok ekranu LCD zlokalizowano nawigator ("talerzyk" z przyciskiem potwierdzającym "OK") oraz cztery typowe guziki: "play", "rec", "menu" oraz kosz. Co ciekawe, Nikon Coolpix L23 został wyposażony w przycisk kompensacji ekspozycji - jego rolę pełni jeden z biegunów nawigatora. Pozostałe trzy "strzałki" stanowią skróty do menu lampy błyskowej, trybu makro oraz włącznika samowyzwalacza. Coolpix nie dysponuje przyciskiem pozwalającym na szybka zmianę czułości. Ustawianie poziomu ISO możliwe jest tylko menu aparatu.

Nikon Coolpix L23 jest zasilany dwiema typowymi bateriami AA ("paluszkami"). Są dość ciężkie i jeśli stosujemy akumulatory (Ni-MH) długo się ładują. Niekwestionowaną ich zaletą jest za to powszechna dostępność - w razie rozładowania łatwo można kupić jednorazowe ogniwa. Kompakt razem z akumulatorem waży 176 gram.

Obudowę aparatu wykonano z plastiku. Jak na swoją cenę aparat jest bardzo przyzwoicie wykonany.

Możliwości

Cyfrówka dysponuje sensorem o rozdzielczości 3648x2736 (10mln) pikseli. Producent wyposażył aparat w wyjątkowo małą (fizycznie) matrycę - jest to typ 1/2,9 cala. Pliki zdjęciowe trafiają na nośnik typu SD (aparat akceptuje także nośniki SDHC o pojemności 2-32GB) lub w pamięci wewnętrznej. Aparat jest gotowy do pracy bardzo szybko, bo w 1,4 sekundy.

Nikon Coolpix L23 został wyposażony w obiektyw z 5-krotnym zoomem optycznym. Najkrótsza ogniskowa stanowi ekwiwalent 28 milimetrów. Jest to obiektyw szerokokątny, za pomocą którego możesz obejmować szerokie plany. Nadaje się do fotografowania architektury czy obejmowania szerokiego planu (na przykład grupy osób) w ciasnych pomieszczeniach. Przy najkrótszej ogniskowej światło obiektywu jest równe 1:2,7. To jasna optyka - pozwala na używanie krótkich czasów otwarcia migawki nawet w słabszym oświetleniu. Niestety aparatu nie wyposażono w mechaniczny stabilizator obrazu. Trudno mieć jednak o to pretensje przy tak tanim aparacie.

Nikon Coolpix L23 wyposażono ekran LCD o przekatnej 2,7 cale i rozdzielczości 230000 pikseli. Ekran, jaki zastosowali konstruktorzy, zapewnia dostateczny komfort zarówno podczas kadrowania. Kontrolowanie kadru możliwe jest tylko na dużym ekranie LCD. Konstruktorzy w tym modelu nie przewidzieli bowiem ani wizjera optycznego, ani elektronicznego.

Aparat jest w bardzo dużym stopniu zautomatyzowany. Użytkownik nie może ustawiać ani czasu otwarcia migawki, ani przysłony. Co więcej, nie może też ustawiać czułości. To cecha bardzo rzadka a odziedziczona po poprzednikach - modelach Coolpix L21 i L22. Niestety wielce ogranicza to możliwości aparatu.

Co ciekawe, cyfrówka która nie pozwala na sterowanie ISO, pozwala na wykonanie ręcznego balansu bieli. Dzięki tej funkcji możesz liczyć na poprawne oddanie barw podczas fotografowania przy sztucznym oświetleniu (w tych warunkach automatyka aparatów zazwyczaj radzi sobie słabo).

Nikon Coolpix L23 nie został przystosowany do rejestracji filmów w rozdzielczości HD. Użytkownik musi zadowolić się rejestracją ruchomego obrazu w rozdzielczości VGA (640 x 480 pikseli)

Wydajność

Ograniczona funkcjonalność to niestety nie największa wada konstrukcji L23. Aparat poległ w jednym z najważniejszych testów - próbie określającej ostrość obrazu. Nikon Coolpix L23 otrzymał w nim zaledwie 2 punkty na 10 możliwych. Zdjęcia nie budzą za to zastrzeżeń pod względem odwzorowania geometrycznego. W teście oceny stopnia dystorsji (deformacji beczkowatej) aparat otrzymał 10 punktów.

W drugim bardzo ważnym teście - próbie określającej rozpiętość tonalną zdjęć - aparat otrzymał 5 punktów na dziesięć. To znów słaby wynik.

Za poziom szumów (analizie poddajemy środkową część każdego z 24 pól tablicy GretagMacbeth) aparat otrzymał 3,3 punktu (przy najniższej czułości ISO 80). Przy czułości podwyższonej do ISO 200 ocena rośnie i wynosi 4,5 punktu (nie ma się ani co dziwić, ani cieszyć - szumy są bardzo mocno redukowane, ale kosztem spadku ostrości obrazu).

W próbie odwzorowania barw, wykonanej przy minimalnej czułości i ręcznym balansie bieli (RBB), aparat uzyskał całkiem przyzwoity w porównaniu z innymi wynik: 4,8 punktu (w teście tym tablica była oświetlana światłem żarowym o temperaturze barwowej 2700 kelwinów). Gdy tę samą tablicę oświetlaliśmy lampą błyskową ocena wierności odwzorowania barw jeszcze się poprawia - w tej próbie aparat uzyskał 6,5 punktu. W teście określającym sprawność działania funkcji automatycznego balansu bieli (ABB) okazało się, że aparat ma bardzo duży problem z prawidłowym dostosowaniem się do barwy sztucznego oświetlenia.

Oceny szczegółowości obrazu oraz dynamiki zostały wystawione na podstawie wzrokowej oceny zdjęć testowych. Pozostałe wyniki wystawiliśmy na podstawie danych pochodzących z oprogramowania do analizy wzorca Gretag Macbeth napisanego na potrzeby naszych testów laboratoryjnych (aplikacja EmZet Computing PCWK Macbeth).

Wyniki testów

Ostrość. Ograniczona funkcjonalność to niestety nie największa wada konstrukcji L23. Aparat poległ w jednym z najważniejszych testów - próbie określającej ostrość obrazu. Nikon Coolpix L23 otrzymał w nim zaledwie 2 punkty na 10 możliwych.

Odwzorowanie barw. W próbie odwzorowania barw, wykonanej przy minimalnej czułości i ręcznym balansie bieli (RBB), aparat uzyskał całkiem przyzwoity w porównaniu z innymi wynik: 4,8 punktu (w teście tym tablica była oświetlana światłem żarowym o temperaturze barwowej 2700 kelwinów). Gdy tę samą tablicę oświetlaliśmy lampą błyskową ocena wierności odwzorowania barw jeszcze się poprawia - w tej próbie aparat uzyskał 6,5 punktu.

Dystorsja. Zdjęcia nie budzą za to zastrzeżeń pod względem odwzorowania geometrycznego. W teście oceny stopnia dystorsji (deformacji beczkowatej) aparat otrzymał 10 punktów.

Dynamika. W próbie określającej rozpiętość tonalną zdjęć - aparat otrzymał 5 punktów na dziesięć. To słaby wynik.

Wnioski

Kiedy 11 lat temu zaczynałem przygodę z testowaniem aparatów cyfrowych, nie spodziewałem się, że dojdzie do tego, że markowy kompakt z matrycą o rozdzielczości 10 milionów pikseli i 5-ciokrotnym zoomem będzie kosztował zaledwie 250 zł. A tu proszę: Nikon proponuje produkt klasy "entry level" o takich właśnie parametrach i za takie właśnie pieniądze. W chwili, gdy testowaliśmy Coolpiksa L23 aż 20 sklepów internetowych winszowały sobie za niego między 249-270 złotych. Co potrafi tak tania cyfrówka? Gdy porównamy ją do takich konstrukcji jak Canon G12 czy Nikon P7000 można powiedzieć, że niewiele. Trudno jednak od tak taniego produktu dużo oczekiwać. Coolpix L23 spełnia swoje podstawowe zadnie: robi zdjęcia. I tyle od niego należy wymagać.

Cyfrówka dysponuje sensorem o rozdzielczości 10mln pikseli. Producent wyposażył aparat w wyjątkowo małą (fizycznie) matrycę - jest to typ 1/2,9 cala. Najkrótsza ogniskowa obiektywu Coolpiksa L23 odpowiada 28 milimetrom - jest to zatem w "szkło" szerokokątne. Jest ono także jasne - przy najkrótszej ogniskowej światło wynosi 1:2,7. Niestety obiektywu nie wyposażono w stabilizator obrazu.

Aparat jest w bardzo dużym stopniu zautomatyzowany. Użytkownik nie może ustawiać ani czasu otwarcia migawki, ani przysłony. Co więcej, nie może też ustawiać czułości. To cecha bardzo rzadka a odziedziczona po poprzednikach - modelach Coolpix L21 i L22. Niestety brak możliwości zmieniania ISO wielce ogranicza działania fotografującego.

Ograniczona funkcjonalność to niestety nie największa wada konstrukcji L23. Aparat poległ w jednym z najważniejszych testów - próbie określającej ostrość obrazu. Nikon Coolpix L23 otrzymał w nim zaledwie 2 punkty na 10 możliwych.


Zobacz również
Laptop dla czołgisty
GE63VR 7RE RAIDER - stworzony do gier