Orvaldi 820GE

Zalety:

  • Umiarkowana cena
  • Dobry AVR
  • Gniazdka obu formatów

Wady:

  • Dziwny kształt napięcia
  • Brak informacji o stanie baterii

Orvaldi 820GE mamy bardzo oryginalne połączenie jednego gniazdka z bolcem i jednego komputerowego, obu chronionych w pełni. Zasilacz może zabezpieczyć odbiorniki o łącznej mocy pozornej 820 VA albo czynnej 492 W. W urządzeniu jest jeden akumulator o pojemności dziewięciu amperogodzin. Według specyfikacji ta pojemność powinna wystarczyć na cztery minuty pracy zasilacza pod maksymalnym obciążeniem. W testach urządzenie po długim ładowaniu wytrzymało dwie i pół minuty obciążone mocą 450W i prawie dwie minuty po dwugodzinnym uzupełnianiu energii.

Oznaczenie 820 mają w Orvaldi dwa zasilacze. Różnią się tylko kolorem obudowy, liczbą i rodzajem gniazdek. W modelu 820Black, są dwie pary gniazdek komputerowych, z których połowa ma tylko ochronę przeciwko przepięciom, a druga znajduje się pod pełną ochroną. W modelu GE mamy bardzo oryginalne połączenie jednego gniazdka z bolcem i jednego komputerowego, obu chronionych w pełni. Według tej reguły mniejsze skoki napięcia zewnętrznego są stabilizowane przez układ automatycznej regulacji napięcia (AVR). W wypadku większych zmian albo kompletnego zaniku zewnętrzne źródło energii zostaje odcięte, a na wyjście zaczyna być podawane napięcie wytwarzane przez falownik z energii zmagazynowanej w baterii. Wymienione gniazdka są także zabezpieczona przed przepięciami za pomocą kilku rodzajów filtrów. Te same filtry mogą chronić sieć Ethernet. Komunikacja z chronionym komputerem i programem UPSmart odbywa się przez port szeregowy. Zasilacz ma tylko dwie diody, sygnalizujące włączenie urządzenia oraz przejście na baterię. To nie ułatwia oceny stanu akumulatora i podjęcia decyzji o ewentualnym zamknięciu systemu.

Orvaldi 820GE może zabezpieczyć odbiorniki o łącznej mocy pozornej 820 VA albo czynnej 492 W. W urządzeniu jest jeden akumulator o pojemności dziewięciu amperogodzin. Według specyfikacji ta pojemność powinna wystarczyć na cztery minuty pracy zasilacza pod maksymalnym obciążeniem. W testach urządzenie wytrzymało dwie i pół minuty obciążone mocą 450W i prawie dwie minuty po ładowaniu dwugodzinnym.

Producent nie zauważył momentu przejścia zasilania w kraju z 220 na 230 woltów. Podczas pracy bateryjnej falownik daje tylko mniejsze z nich. System automatycznej regulacji napięcia ma dwa stopnie. Podwyższający za niskie o 16 procent albo obniżający zbyt wysokie do 87% wartości. Jest nieźle zestrojony, w efekcie zmiany napięcia dostarczanego przez zasilacz w różnych stanach udało się ograniczyć do przedziału 186-244V.

Przejście z zasilania sieciowego na bateryjne trwa połówkę okresu, po następnym okresie dochodzi do stabilizacji. Falownik kontynuuje fazę sprzed przejścia. Kształt napięcia wytwarzanego przez falownik jest skomplikowany. Standardowe w takich modelach prostokąty są uzupełniane o szpilki w momencie przejścia przez zero. To niekorzystny dodatek, generujący zakłócenia w szerokim zakresie częstotliwości. Samo podjęcie zasilania z baterii trwa pięć milisekund, ale do ustabilizowania dochodzi dopiero po stu.


Zobacz również
Laptop dla czołgisty
GE63VR 7RE RAIDER - stworzony do gier