"Outpost 2" - kontynuacja postapokaliptycznego horroru

Ciąg dalszy zaskakującej postapokaliptycznej historii Dmitrija Glukhovskiego. Czy kolejna część opowieści o nieograniczonej władzy i jej konsekwencjach dorównuje pierwszej?

"Outpost 2" - kontynuacja postapokaliptycznego horroru

Outpost 2

Jakiś czas temu postapokaliptyczny horror Dmitrija Glukhovskiego powrócił do księgarń w nowej odsłonie. Czy druga część historii Jegora i Michelle nadal zachwyca?

Moim zdaniem jest wręcz lepsza od pierwszej, ale zanim opowiem pokrótce o swoich wrażeniach, oto opis wydawcy:

Tysiącletnia Moskwa trwa niezawodnie chroniona ze wszystkich stron przez umocnione posterunki i doborowe oddziały kozackie. Wewnątrz trzech pierścieni moskiewskiej obrony, za murem Kremla, w pałacu, imperator nagradza najlepszych z najlepszych, najdzielniejszych z dzielnych, kwiat korpusu oficerskiego, podporę i nadzieję tronu.

W Dniu Świętego Michała Archanioła żołnierze mają opuścić odświętnie udekorowaną stolicę i udać się do mrocznych krain, które niegdyś były częścią wielkiej Rosji – zanim ogarnęła je rebelia i zostały obłożone anatemą. Nim jednak oddziały kozackie udadzą się za mętną Wołgę, za nieprzenikniony całun mgły, muszą zrozumieć, gdzie podziali się wszyscy zwiadowcy i dlaczego zamilkły posterunki graniczne…

O tym, co tam zaszło, wie chłopiec, który nie chciał się uczyć historii, i dziewczyna, która jest w ciąży z zamordowanym kozakiem. Tylko czy wystarczy im czasu, by opowiedzieć swoją historię?

Czy warto dowiedzieć się jak potoczy się ta wędrówka? O ile jesteśmy gotowi na wielkie emocje, jeszcze mroczniejszy klimat i gęstą atmosferę, odpowiedź jest dość oczywista.

Na szczęście Outpost 2 nie tylko wywołuje niepokój, ale i zachęca do refleksji. Z książki można wynieść wiele przesłań nawiązujących do polityki i autorytarnej władzy, która ma tutaj tragiczne konsekwencje. Jednak przedstawiony świat niekoniecznie staje się lepszy czy spokojniejszy. Glukhovsky stanowczo rozprawia się tu z rosyjską ułudą, a powieść jest jeszcze smutniejsza i mroczniejsza, niż ta, którą dotychczas znaliśmy.

Ciągłe, rozważnie stopniowanie napięcia i kalejdoskop ludzkich wad czy emocji dotrzymują nam towarzystwa przez wszystkie strony. Co ciekawe, tym razem nie mamy tu jednego głównego bohatera, choć zdecydowanie więcej dzieje się wokół Michelle. Poznajemy większą ilość postaci i skomplikowanych wątków. Dalej widzimy narcyzów, egoistów, antyutopię, krew i jeszcze więcej zombie. Kontynuacja tej historii doszczętnie pożera czytelnika i nie daje mu odejść. Cały czas kibicujemy Jegorowi i Michelle w ich podróży, przeżywamy brutalne sceny przemocy i z każdą stroną przerażeni chcemy więcej. W zasadzie jedynym wątkiem, który wybił mnie z rytmu był ten o baletnicy. Nie można jednak powiedzieć, że postaci nie wzbudzają emocji. Wiele z nich ulega pewnym przemianom, często bezpowrotnym.

Wielkie dramaty, szaleństwo, mocne wrażenia, tragiczna rzeczywistość i walka o przetrwanie składają się na koktajl wręcz wybuchowy, który pozwolę Wam wypić w całości, bez niepotrzebnego uchylania tajemnic i zaskoczeń, które czekają w drugiej części tej niesamowitej historii. Warto poznać losy bohaterów zmierzających do Moskwy, dowiedzieć się, co stało się z ekspedycją wojskową do Jarosławia i Lisicynem, jak odmieni się życie mieszkańców nowej Rosji i czy Imperator otworzy w końcu oczy. Wszystkie pytania, które pojawiły się po przeczytaniu pierwszej części książki, znajdą tu swoje odpowiedzi, a zwieńczenie całej historii z pewnością będzie satysfakcjonujące.

Outpost 2 to kontynuacja wybitna, przykład ambitnej fantastyki i dowód na coraz lepszą narrację Dmitryjego Glukhovskiego.

Zobacz także: Lidl: tanie narzędzia warsztatowe - aktualna oferta