"Outpost" - horror w świecie postapokaliptycznym

Dmitrij Głuchowski (pisany także jako Dmitry Glukhovsky) to człowiek kojarzący się przede wszystkim z wykreowanym przez siebie, ponurym światem Metro 2033. Jego najnowsza powieść, "Outpost", to powrót do klimatów postapokalipsy, ale również - co zaskakujące - porządny horror.

Glukhovsky udowadniał już nieraz, że nie jest twórcą tylko jednego uniwersum - oprócz postapokaliptycznej serii Metro to autor również thrillera Czas zmierzchu, powieści science-fiction Futu.re oraz opowiadań osadzonych w bardzo różnych klimatach. Choć w Outpost powracamy do świata po wojnie atomowej, tekst ten zdecydowanie różni od "kanonicznych".

Czytelnik znający książki i gry z uniwersum Metro z pewnością spodziewa się mutantów, samotnych twardzieli z wielką misją i mnóstwa przygód w przedziwnych miejscach. Jednak tym razem tak nie będzie. Wszystkie wydarzenia dzieją się w jednym miejscu - tytułowej placówce (czyli z angielskiego outpost) Jarosław, leżącej 250 km na wschód od Moskwy. W dawnej stolicy Rosji ludzie powracają do życia sprzed zagłady - miasto jest zorganizowane, a jego władca wciąga pod swoje wpływy kolejne rejony. Jarosław - liczący sobie sto parę dusz - jest mieściną, wyznaczającą wschodnią granicę mającej imperialne ambicje Moskowii. Szczerze mówiąc nazwa "mieścina" jest nieco na wyrost - ludzie zamieszkują jeden blok, dawny hotel robotniczy pracowników znajdującej się niegdyś w mieście fabryki opon. Hodują kury, pełnią wartę przy moście kolejowym nad Wołgą i żyją leniwym, ale bezpiecznym życiem.

"Outpost" - horror w świecie postapokaliptycznym

Most kolejowy to bardzo ważne miejsce na lokalnej mapie - oddziela on cywilizowany świat od nieznanego. Przekroczyć go się nie da - rzekę wypełniają trujące kwasy, których opary są silniejsze od filtrów w maskach gazowych. Przepłynięcie rzeki jest niemożliwe - najmocniejsza stal skoroduje w momencie. Dlatego żołnierze pełniący wartę przy moście nie mają zbyt wielu zajęć. Jednak pewnego dnia od wschodu ktoś przychodzi - niemy mnich, który staje się pierwszym przybyszem z drugiej strony od... właściwie od początku zamieszkiwania przez ludzi postapokaliptycznego Jarosławia. Jego przybycie zwiastuje serię zdarzeń, które postawią małą społeczność na głowie.

Główni bohaterowie tej powieści to siedemnastoletni Jegor i dwudziestopięcioletnia "Michelle" (a właściwie Nikita). Jegor to Rom, którego ojciec uciekł od rodziny tuż przed apokalipsą, a po niej jego matka związała się z Pałkanem - podpułkownikiem mianowanym przez Moskwę na komendanta placówki. Michelle to z kolei nienawidząca Jarosławia, marząca o Moskwie buntowniczka, która dusi się w ciasnym świecie bez przyszłości. Jegor wzdycha do niej, czego ta nie zauważa. Aby zdobyć jej względy, rusza na most, aby znaleźć tam... iPhona. Michelle ma taki telefon i jest on jej skarbem, jednak pewnego dnia bateria wysiada. Chłopak postanawia odnaleźć dla niej nowy, jednak to, co zobaczy na moście, na zawsze zmieni jego życie.

Myliłby się ktoś sądzący, że love story jest głównym wątkiem powieści. "Love" jest tu tylko z jednej strony, a główną osią jest właściwie sam Jarosław w postaciach jego mieszkańców. Mnich-niemowa Daniił wzburza spokojne życie, a krótko po jego pojawieniu się w placówce przybywa do niej z Moskwy oddział kozaków, mających poszerzyć Moskowię o tereny leżące za rzeką. Tamara, matka Jegora, ma w związku z tym upiorne wizje i przeczucia, którym nikt nie daje wiary. Z kolei komendant Pałkan musi martwić się z kolei nie tylko dziwnym mnichem, ale zaglądającym w oczy głodem (Moskwa opóźnia się z przysłaniem zaopatrzenia), swoją żoną i buntującym się synem oraz innymi problemami.

"Outpost" - horror w świecie postapokaliptycznym

W miarę rozwoju fabuły oglądamy coraz bardziej komplikującą się sytuację w Jarosławiu, a zarazem atmosfera robi się mroczna i gęsta, przemieniając w końcu w prawdziwy horror. Niestety - nie mogę zdradzić, dlaczego, jednak Głuchowski pokazał mistrzowską klasę. Stworzony przez niego scenariusz przypomina obraz, który składamy z kilku elementów, a gdy łączą się one w większą całość, jej widok nie jest tym, czego by się można spodziewać. Pokazuje przy tym niezwykle sprawny warsztat - Jegor, Michelle, Tamara, Pałkan i Daniił, jak również postaci drugoplanowe nakreślone są żywo, wyraziście i można poczuć do nich autentyczną sympatię lub niechęć. Nie mamy tu niepotrzebnych opisów, lania wody czy wymuszonych scen - akcja toczy się wartko, nie dając chwili czasu na oddech i niemal czuje się tą duszną, dławiącą atmosferę, która zaczyna opanowywać cały Jarosław.

Liczącą 348 stron powieść pochłonąłem w dwa wieczory - z czego 250 stron pierwszego. Jak wspomniałem, Głuchowski pokazał wielką klasę i po prostu ciężko się oderwać od lektury. A polecić "Outpost" mogę nie miłośnikom klimatów post-apo, ale przede wszystkim horrorów. Ponieważ mamy tu horror w świecie post-apokaliptycznym. I dodam, że jest to świetny horror - z zaskakującym finałem.

Ilustracje w tej recenzji pochodzą z gier z serii Metro i nie ma ich w książce - ale moim zdaniem dobrze oddają klimat powieści