"Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom IV" [RECENZJA]

Foto: H Tur/PC World

Ma 1,5 metra wzrostu, jest wiecznie niezadowolony i marzy tylko o jednym - zostać kalifem Bagdadu w miejsce obecnie urzędującego. To Iznogud. Znasz go? Jeśli nie, czas najwyższy to zmienić.

Kim jest Iznogud?

"Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom IV" [RECENZJA]

Foto: H Tur/PC World

Ojcem Iznoguda jest nie kto inny, jak sam Rene Goscinny, który dał światu Asteriksa i Obeliksa, Mikołajka i wielu innych bohaterów. Pomysł ożywił swoimi rysunkami Jean Tabary. Miało to miejsce w 1962 roku i od tego czasu niesympatyczny wezyr pojawił się w kilkunastu dłuższych i krótszych historiach, doczekał paru animacji oraz jednego filmu fabularnego (podobno bardzo kiepskiego). Nie dorównał globalną popularnością dwójce galijskich wojowników czy Mikołajkowi, jednak prezentowany tu humor adresowany jest do bardziej dojrzałego czytelnika. Dzięki wydawnictwu Egmont mamy okazję zapoznać się ze wszystkimi przygodami wezyra Bagdadu.

Przyznam, że dla mnie było to pierwsze zetknięcie się z tą postacią i dobrze się stało, że nastąpiło to od tego właśnie wydania zbiorczego. Dlaczego? O tym za chwilę. Najpierw ciekawostka dotycząca imienia głównego bohatera. Iznogud - czy to nie brzmi jakoś dziwnie znajomo? Powinno tak brzmieć dla osób, które znają choćby w podstawowym stopniu język angielski. Jest to bowiem żart słowny, a konkretnie - fonetyczne brzmienie is no good, czyli nie jest dobry. To samo w sobie niejako determinuje charakter tej postaci.

Tom czwarty, przygody też cztery

Recenzowany przez mnie album to cztery pozycje, mające w oryginalnej chronologii wydawania numery 13-16. Są to opowieści: Chcę być kalifem w miejsce kalifa, Koszmary Iznoguda, Dzieciństwo Iznoguda oraz Iznogud i kobiety. Jednak uwaga - pierwsza składa się z pięciu kilku-kilkunastostronicowych opowiadań, druga - to kilkadziesiąt historyjek jednoplanszowych, a dopiero dwie ostatnie to "pełnoprawne" historie, wielowątkowe i liczące sobie kilkadziesiąt stron.

"Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom IV" [RECENZJA]

Foto: H Tur/PC World

Tematyka każdej opowieści jest zróżnicowana - na przykład rozpoczynająca opowieść Chcę być kalifem w miejsce kalifa o Duchu z lustracji pozwala zobaczyć Iznoguda od jego najbardziej charakterystycznej strony. Wypatrzywszy nawiedzaną przez ducha rezydencję, postanawia koniecznie ulokować tam kalifa Bagdadu, aby ten oszalał. A wówczas władza przejdzie na wielkiego wezyra, czyli Iznoguda. Wspomniane Koszmary to zbiór historyjek pokazujących, jak działałby Iznogud będąc różnymi ministrami - zaczynając od roli ministra edukacji po funkcję ministra zamiataczy ulic.

Jak wspomniałem wcześniej, choć jest to tom IV przygód zebranych, w moim przypadku dobrze się stało, że od niego zacząłem znajomość z wiecznie knującym wezyrem. Powodem tego Dzieciństwo Iznoguda. Mamy tu historię wykorzystującą motyw podróży w czasie, co pozwala nam poznać młodego Iznoguda, jego wiernego zausznika Pali Bebeha oraz ich rówieśnika - Haruna Arachida, który w dorosłym życiu stanie się kalifem. Właśnie tym, którego miejsce chce zająć Iznogud. Jednak za młodu cała trójka stanowi zgraną paczkę przyjaciół - jak zatem doszło do tego, że Iznogud zaczął obsesyjnie spiskować przeciwko koledze? Wpływ na to mają zdarzenia z przeszłości połączone z teraźniejszością. I w sumie to ta historia powinna rozpoczynać wydania zbiorcze, ponieważ wyjaśnia sporo nie do końca jasnych motywów postępowania Iznoguda.

Ostatnia pozycja to Iznogud i kobiety. Kalif Harun odkrywa w niej, że odziedziczył po ojcu harem. Niestety, jedyna pozostała w nim kobieta przekroczyła wiek emerytalny dobre dwadzieścia lat wcześniej. Problemem jest fakt, że do Bagdadu ma przybyć wojowniczy sułtan Pulmankar, który zażyczył sobie spędzenia czasu z haremem Haruna. Jeśli jego życzenie nie zostanie spełnione, może dojść do wojny. Iznogud musi szybko odnaleźć odpowiednie kandydatki do haremu...

Iznogud - szalony humor dla niemal każdego

"Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom IV" [RECENZJA]

Foto: H Tur/PC World

Wszystkie historie Iznoguda łączy szalony humor oraz galeria barwnych postaci drugoplanowych. Akcja pędzi cały czas do przodu, a bohaterowie wpadają zawsze z deszczu pod rynnę - gdy wydaje się, że jeden problem został załatwiony, okazuje się, że był tylko preludium do większej afery. Dzięki temu nie można się dziwić wiecznej irytacji tytułowego bohatera, aczkolwiek trzeba uczciwie przyznać, że to właśnie on i jego nierzadko szalone pomysły są najczęściej źródłem kłopotów.

W każdej opowieści pojawiają się charakterystyczni, zabawni bohaterowie - na przykład Wali Wmurh, magik, który od trzydziestu lat próbuje opanować przechodzenie przez ściany (bez sukcesu), bajarka Teleszarada, a także postacie jakby z innej bajki - Al Capone czy człowiek jaskiniowy. Sama ich galeria oddaje już klimat zabawnych historii, w których można spodziewać się dosłownie wszystkiego. I bardzo dobrze - co chwila jesteśmy zaskakiwani, a o uśmiech na twarzy nietrudno. Jednak ze względu na to, że humor jest nieco "złożony", docenią go przede wszystkim dojrzali czytelnicy. Dobrym przykładem są przytyki, które jedyna kobieta w haremie Haruna (ta w wieku późnoemerytalnym) kieruje do pilnującego jej eunucha. Zresztą... nie tylko ona.

"Przygody wielkiego wezyra Iznoguda. Tom IV" [RECENZJA]

Foto: H Tur/PC World

Jeśli chodzi o kreskę, możesz zobaczyć ją na załączonych zdjęciach. Postacie są bardzo charakterystyczne, a większość rysunków bogato zdobiona w detale. Tym przyjemniej czytać i oglądać te zwariowane przygody. Czasami slapstickowa, czasami bardzo inteligentna - ale w obu przypadkach jest to świetna rozrywka nawet dla najbardziej wymagających czytelników. Jak wspomniałem, jest to moje pierwsze spotkanie z Iznoigudem - ale mam szczerą nadzieję, że nie ostatnie. Serdecznie polecam każdemu, kto ma ochotę na solidną dawkę humoru w orientalnych klimatach.

Przygody wielkiego wezyra Iznoguda - tom IV (i inne) możesz kupić w sieci EMPIK