Radioodbiornik internetowy Sharp DR-I470 - czy ktoś jeszcze go potrzebuje?

Radio internetowe ma się naprawdę świetnie. Wystarczy spojrzeć na nagłówki z ostatnich miesięcy, żeby wyłapać dziesiątki informacji o rekordach bitych przez Radio Nowy Świat i idącego w jego ślady Radio 357. Przy czym mówimy tutaj wyłącznie o debiutujących rozgłośniach, na rynku na którym są już podmioty o dość ugruntowanej pozycji. Siłą radia internetowego jest brak konieczności posiadania dedykowanego odbiornika - wystarczy komputer czy smartfon. Dlatego zawsze zastanawiałem się - po co kupować dedykowany radioodbiornik internetowy?

Moje mieszkanie jest całkiem dobrze przystosowane do odsłuchu treści internetowych. Komputer jest połączony ze wzmacniaczem i solidnym zestawem kolumn - do tego mam kilka par bezprzewodowych słuchawek. Wszelkiego rodzaju internetowe treści audio, konsumuję przede wszystkim na głośnikach Google Home, zarządzając nimi z poziomu smartfona lub bezpośrednio przez asystenta. Właściwie nie widzę tu miejsca na żaden dodatkowy sprzęt. Kiedy trafił do mnie Sharp DR-I470 zabrałem go więc od razu do biura, gdzie mam zdecydowanie mniej udogodnień.

Od razu założyłem, że Sharp posłuży mi jako wygodniejsza i lepiej brzmiąca alternatywa dla głośnika BT. Okazało się, że całkowicie się pomyliłem - tak w kwestii wygody i brzmienia, jak również w kontekście dedykowanego zastosowania.

Sharp DR-I470 - cena i dostępność

Urządzenie wyceniono na 599 zł. Trzeba przyznać, że to całkiem sporo. Za taką kwotę kupimy bez problemu mikro-wieżę, bardzo dobrej klasy głośniki BT z asystentem albo przyzwoity soundbar. Bez wcześniejszego zapoznania się z DR-I470, miałbym spore opory żeby przeznaczyć na radioodbiornik taką kwotę. Na plus wypada dostępność urządzenia - znajdziemy je właściwie w każdym liczącym się sklepie. Planując zakup nie otrzymujemy okazji do polowania na okazje - wszyscy sprzedawcy okazali się bardzo zgodni w swoich wycenach.

Sharp DR-I470 - pierwsze wrażenia

Radio jest sprzedawane w klasycznym dla producenta biało-czerwonym kartonie. Wewnątrz pudełka znajduje się bardzo podstawowy zestaw, składający się na odbiornik oraz dedykowany zasilacz. Tutaj pojawia się pierwsza uwaga skierowana do producenta. Przyzwyczajony do swobodnego zarządzania sprzętem audio, byłem mocno zdziwiony nie mogąc umieścić odbiornika na półce. Odległość półtorej metra okazała się zbyt dużym wyzwaniem dla przewodu zasilacza. Niestety kabla nie da się łatwo wymienić, więc zostałem zmuszony do ustawienia przedłużacza na pobliskim biurku.

Samo urządzenie prezentuje się dość atrakcyjnie. Nie jest szczególnie małe, ale na tyle niewielkie, że bez problemu zmieści się na przeciętnej półce czy parapecie. Cieszy drewniana obudowa (to chyba MDF) i panel sterowania wycięty z jednego kawałka metalu. Niestety ten drugi element ma swoją słabość w postaci zerowej odporności na ślady palców - brudzi się przy każdym użyciu, a jego wyczyszczenie nie należy do najłatwiejszych. Do tego na samym środku frontowego panelu ulokowano niewielki, ale czytelny, kolorowy wyświetlacz.

Radioodbiornik internetowy Sharp DR-I470 - czy ktoś jeszcze go potrzebuje?

Pierwszą konfigurację radia najlepiej przeprowadzić z pomocą dołączonego do zestawu pilota. Jego responsywność mogłaby być większa, ale ostatecznie sprawuje się on całkiem przyzwoicie. Jako, że mamy do czynienia z odbiornikiem radia internetowego, moim pierwszym krokiem było połączenie sprzętu z Wi-Fi. Procedura ta nie jest obowiązkowa - jeśli nie mamy chwilowo dostępu do sieci, urządzenie może pracować jako tradycyjne radio FM, DAB+ albo głośnik Bluetooth.

Sharp DR-I470 - czy to jest wygodne?

Muszę przyznać, że początkowo wykorzystywałem radio wyłącznie jako głośnik do Spotify. Dzięki kompatybilności z usługą, radioodbiornik widnieje na liście odtwarzaczy dostępnych z poziomu aplikacji. Oznacza to, że odtwarzaną przez DR-I470 muzyką mogłem sterować z poziomu komputera stacjonarnego, smartfona albo samego radia - zależnie od tego co miałem pod ręką. Akurat to zaliczam radioodbiornikowi Sharpa na duży plus względem zwykłych głośników BT.

Nie poświęciłem większego czasu na radio FM i DAB/DAB+ bo nie lubię reklam. Mieszkając na obrzeżu Warszawy, do lat nie miałem problemów z sygnałem - tutaj również obyło się bez niespodzianek. Zdecydowanie większą uwagę przyłożyłem do radia internetowego. Właściwie zagościło ono w mojej pracy po kilku latach przerwy. Wyłapałem kilka ciekawych audycji, które zostaną ze mną pewnie najdłuższy czas. I właśnie tutaj upatruję siły odbiornika od Sharpa. Te same audycje mogłem przecież słuchać z poziomu komputera i smartfona, ale dopiero zmaterializowana forma przyciągnęła moje zaangażowanie.

Radioodbiornik internetowy Sharp DR-I470 - czy ktoś jeszcze go potrzebuje?

Mam tutaj spory żal do producenta, że nie dopracował interfejsu do perfekcji. Możliwość żonglowania pokaźną listą, bardzo zróżnicowanych źródeł to największy atut tego sprzętu. Tymczasem przy każdym uruchomieniu miałem wrażenie jakbym rozpoczynał pracę z tym sprzętem od nowa. Samo wpisywanie haseł do Wi-Fi zajęło mi dobre 10 minut. Zabrakło mi również zwykłego przycisku "wstecz". Teoretycznie w wielu oknach jego rolę przyjmuje lewy przycisk kierunkowy, ale akurat w menu stacji DAB+ i FM wywołuje on ponowne skanowanie kanałów. Jeszcze dziwniej wygląda obsługa radia internetowego. Wystarczy powiedzieć, że uruchomienie ostatni słuchanej stacji wymaga "przeklikania" 5 pozycji w menu. Żeby zorientować się jak dodawać stacje do ulubionych (tylko 3 kliknięcia od menu głównego) musiałem zajrzeć do instrukcji. Ten produkt, aż się prosi o uproszczoną obsługę za pomocą 4-5 przycisków, szczególnie że do dyspozycji mamy wyświetlacz.

Sharp DR-I470 - dla kogo?

Jak już wcześniej wspominałem, radioodbiornik nie jest urządzeniem, które wstawiłbym sobie do mieszkania. Mam tam przecież przynajmniej 5 urządzeń odtwarzających dźwięk - i pewnie nie jestem w tym podejściu osamotniony. Miejsce dla Sharp DR-I470 odnajduję kiedy przenoszę się do biura. Jedno urządzenie sprawia, że zmieniając otoczenie nie muszę rezygnować ze wszystkich dobrodziejstw, które daje mi starannie kolekcjonowany zestaw domowy. Zdalnie obsługiwana, bardzo estetyczna skrzynka, dostarcza mi rozrywkę z zasobów radia, radia DAB, radia internetowego, Spotify i każdego źródła możliwego do podpięcia przez AUX lub Bluetooth. Fizyczna forma sprawia, że odsłuch materiałów pochodzących z sieci staje się dla mnie przyjemniejszy. Chętnie wstawiłbym to urządzenie również do warsztatu i domku letniskowego.

Sprzęt spodobał się również moim rodzicom. Posiadają oni klasyczny radioodbiornik FM, ale korzystają także z radia internetowego i Spotify. W ich przypadku rolę odtwarzacza pełnił komputer z głośnikami wbudowanymi w monitor. Sharp DR-I470 to dla nich spory krok jakościowy ale i estetyczny. Bardzo docenili również funkcję, którą ja przegapiłem, czyli prezentację pogody z podziałem na kolejne godziny i dni - dostępną nawet kiedy sprzęt jest w trybie czuwania.

Radioodbiornik internetowy Sharp DR-I470 - czy ktoś jeszcze go potrzebuje?

Warto wspomnieć, że Sharp DR-I470 brzmi całkiem przyzwoicie. Nie spodziewajcie się tutaj przesyconych basem dźwięków rodem z głośniczków od JBL. To bardzo stonowany sprzęt, który świetnie radzi sobie z audycjami, delikatnymi brzmieniami, muzyką symfoniczną, ambientem czy jazzem. Fani muzyki elektronicznej lub cięższych brzmień mogą poczuć niedosyt. Dodatkowo głośniki grają mocno kierunkowo. Radio najlepiej ustawić bezpośrednio przed sobą lub za sobą.

Kupić czy nie kupić

Sharp DR-I470 odczarował dla mnie koncepcję radioodbiornika internetowego. Połączenie wielu źródeł w jednym urządzeniu jest dość praktyczne. Wysoka kompatybilność sprawia, że od strony technicznej, sprzęt jest w stanie efektywnie zastąpić mój domowy zestaw audio. Oferuje mi przy tym wygodny dostęp do radia cyfrowego, rozgłośni internetowych, Spotify i wszystkich treści możliwych do przesyłania przez AUX czy Bluetooth. Obcowanie z radiem w fizycznej formie, wydaje mi się bardziej intymnym doświadczeniem niż odsłuch za pomocą laptopa.

Mam również uwagę do producenta. Sharp zamknął te wszystkie nowoczesne technologie w urządzeniu, które od strony interfejsu silnie koresponduje z wczesnymi latami dwutysięcznymi. Oczekuję dużo więcej intuicyjności, szczególnie w przypadku interfejsu z wyświetlaczem. Skoro smart-telewizor można obsługiwać za pomocą 5 przycisków, to dla projektantów radia nie powinno to stanowić żadnego wyzwania.