Ruined King: A League of Legends Story – recenzja. RPG nie tylko dla fanów LoL'a

Ruined King: A League of Legends Story to najnowsza produkcja w uniwersum League of Legends. Te wyjątkowo udane RPG trafi jednak nie tylko w gusta sympatyków twórczości Riot Games.

fot. Riot Games

Zalety:

  • Znakomita, stylizowana oprawa graficzna
  • Angażujący, turowy system walki
  • Historia nie tylko dla fanów League of Legends
  • Znane postacie w nowej odsłonie

Wady:

  • Niektóre aktywności poboczne są dość monotonne

League of Legends to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek w branży gamingowej. Jej sukces został jednak niemal w całości zbudowany na jednej produkcji – grze z gatunku MOBA. Twórcy LoL'a – studio Riot Games, postanowiło w ostatnich latach zmienić nieco swoją politykę i postawiło na dynamiczny rozwój marki również poza oryginalną grą. Na owoce tych zmian nie musieliśmy długo czekać. Otrzymaliśmy już znakomitą karciankę Legends of Runeterra, a niedawno serca widzów na całym świecie skradł serial, który powstał w kooperacji z platformą Netflix – Arcane. To jednak nie koniec inicjatywy studia Riot i jego partnerów związanej z League of Legends. W zeszłym tygodniu – dość niespodziewanie, odbyła się premiera gry RPG Ruined King: A League of Legends Story, którą przygotowało studio Airship Syndicate (Darksiders Genesis, Battle Chasers: Nightwar). Niespodziewanie, bowiem od kilku długich miesięcy nie otrzymaliśmy żadnych konkretów na temat gry, aż tu nagle ta trafiła do sprzedaży. Mieliśmy już okazję zapoznać się z przygodą przygotowaną przez Airship Syndicate i możemy śmiało stwierdzić, że League of Legends ma kolejny powód do dumy.

Ruined King: A League of Legends Story – recenzja. RPG nie tylko dla fanów LoL'a

Przygoda dla każdego

League of Legends może się pochwalić niezwykle bogatym uniwersum. Liczba postaci, bohaterów, wydarzeń i wyjątkowych miejsc może przyprawić nowych odbiorców o ból głowy. Nie łatwo jest w takim przypadku stworzyć dzieło, które zadowoli zarówno zagorzałych fanów marki, jak i osoby, które dopiero ją poznają. Serial Arcane pokazał, że jest to możliwe, a jak wypada w tym przypadku Ruined King: A League of Legends Story? Znakomicie. Choć wydaje się, że początkowo jesteśmy wrzuceni na „głęboką wodę”, to główna historia jest zbudowana w taki sposób, że odnajdą się w niej wszyscy gracze, bez wyjątku. Liczne retrospekcje zrealizowane w komiksowym stylu prezentują nam historię poszczególnych bohaterów, jak również wyjaśniają najważniejsze wydarzenia. W Ruined King kierujemy drużyną złożoną z postaci dobrze znanych fanom oryginalnej gry, jak: Miss Fortune, Illaoi, Braum, Yasuo, Ahri czy Pyke. Nasza przygoda zaczyna się w mieście Bilgewater, ale trafimy również „Wyspy Cienia”. Obszary te zaoferują nam wiele pomniejszych miejscówek, od klasycznych „lochów”, przez przeklęte dzielnice, po tętniące życiem targowiska.

Zobacz również:

  • Najlepsze postacie League of Legends w patchu 12.1! Tier lista
  • Evercore Heroes - LoL na sterydach? Nowa gra od weteranów z Riot Games i EA
Ruined King: A League of Legends Story – recenzja. RPG nie tylko dla fanów LoL'a

Oprócz głównej kampanii, Ruined King oferuje również liczne zadania poboczne i dodatkowe aktywności. Gwarantuje wam, że będziecie chcieli wykonać przynajmniej część z nich bowiem oferują one drogocenne nagrody. Niestety, do niektórych z nich będziecie niemal zmuszeni. Tak jest np. z łowieniem ryb. W zamian za nasze połowy możemy zdobyć bardzo rzadką walutę, która pozwoli nam na zakup potężnych artefaktów bądź elementów do personalizacji postaci, jak np. skórek. Niestety, chcąc uzbierać na określony przedmiot będziecie musieli poświęcić na wędkowanie sporo czasu.

Walki ci u nas pod dostatkiem

Główna rozgrywka w Ruined King: A League of Legends Story jest podzielona na dwie strefy – eksploracji i walki. W ramach tej pierwszej będziemy podróżować po obszernych mapach dostępnych w grze, wchodzić w interakcje z innymi postaciami, prowadzić dialogi czy rozwiązywać zagadki środowiskowe. Podczas eksploracji świata gry wielokrotnie napotkamy adwersarzy, którzy chętnie rzucą nam wyzwanie. Nie da się przy tym ukryć, że większą część gry spędzicie podczas walki. Turowy system łudząco przypomina ten zastosowany w Battle Chasers: Nightwar (debiutanckiej grze Airship Syndicate). Oznacza to, że podczas starcia każda z postaci wykonuje swoje akcje w zależności od indywidualnych statystyk. Twórcy postanowili jednak nieco zamieszać w sprawdzonej formule i dodali m.in. trzy „aleje”, w ramach których zarówno nasi bohaterowie, jak i przeciwnicy mogą wykonywać swoje działania. „Aleja szybkości” sprawi, że będziemy mogli użyć zdolności wcześniej, ale jej moc zostanie zmniejszona. Na podobne zasadzie działają „aleje” równowagi i mocy. Jest to o tyle istotne, że podczas walki pojawiają się strefy, które mogą nas wzmocnić bądź osłabić (podobnie działają na rywali). W większości przypadków będziecie zatem starać się tak planować swoje akcje, aby maksymalnie wykorzystać wszystkie bonusy. Choć początkowo może to wydawać się skomplikowane, to gra umiejętnie wprowadza nas we wszystkie aspekty rozgrywki. Twórcy przygotowali liczne samouczki, które dotyczą niemal każdego elementu zabawy.

Ruined King: A League of Legends Story – recenzja. RPG nie tylko dla fanów LoL'a

Do walki musicie się odpowiednio przygotować, tutaj Ruined King również nie zawodzi. Jak na rasowego RPG przystało do naszej dyspozycji oddano system rzemiosła (w tym możliwość zaklinania przedmiotów) czy rozbudowane możliwości rozwoju postaci. Choć każdy z bohaterów ma jasno określone role, np. wsparcie, zadawanie obrażeń, „tank”, to dzięki odpowiedniemu dostosowaniu wyposażenia i zdolności możemy wyspecjalizować ich w nieco innych rolach. Na przykład Illaoi skupia się na leczeniu i wspieraniu swojej drużyny, nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby „przerobić” ją na wytrzymałego wojownika, który będzie skupia na sobie ataki adwersarzy.

Jest pięknie

Na czele studia Airship Syndicate stoi Joe Madureira – rysownik i autor komiksów, co wyraźnie widać w dziełach studia. Ruined King: A League of Legends Story może się zatem pochwalić piękną i szczegółową stylizowaną oprawą graficzną. Co więcej, w zależności od prezentowanych wydarzeń na ekranie „kreska” nieco się zmienia.

Ruined King: A League of Legends Story – recenzja. RPG nie tylko dla fanów LoL'a

Podczas eksploracji możemy podziwiać otaczający nas świat w rzucie izometrycznym. Tętniące życiem Bilgewater robi niezwykłe wrażenie. Podczas walki przenosimy się z kolei na niewielkie strefy, w których pierwszoplanową role odgrywają szczegółowe i pełne detali postacie. Na szczególną uwagę zasługują tu znakomite i płynne animacje, które nie znudzą się wam nawet po wielu godzinach zabawy. Wreszcie podczas licznych dialogów będziemy mogli obejrzeć przepięknie narysowane awatary najważniejszych postaci. Co tu dużo pisać, w Miss Fortune można się zakochać.

Ruined King: A League of Legends Story

Całość dopełniają przerywniki filmowe, które wyglądają niczym animowane kadry z komiksów. Ruined King: A League of Legends Storyto po prostu piękna gra.

Ruined King: A League of Legends Story - nie spróbować to grzech

Ruined King: A League of Legends Story pozytywnie zaskakuje na wielu poziomach – jakością wykonania i dopracowania, ciekawą historią, angażującym systemem walki czy znakomitym przeniesieniem znanej marki w nowy format. Studio Airship Sydicate po raz kolejny udowodniło, że jak już mało kto w branży, potrafi tworzyć dzieła „z duszą” - wyjątkowe pod względem artystycznym i niebywale dopracowane technicznie. Ruined King: A League of Legends Story zachęca również ceną. Produkcja ta została wyceniona przez wydawce niezwykle atrakcyjnie i grzechem jest nie dać jej szansy. Koniecznie spróbujcie.