Samsung HMX-H300

Zalety:

  • 30-krotny zoom optyczny, optyczny stabilizator obrazu

Wady:

  • Duże szumy - szczególnie podczas filmowania w słabym świetle (na przykłąd w pomieszczeniach), mała rozdzielczość LCD

Jeśli szukasz kamery, którą można nabyć w cenie nie przekraczającej 1000 złotych, można rozważyć model H300. Z rozpędu chciałem napisać: "koreański model", ale sprawdziwszy inskrypcję, jaką umieszczono pod akumulatorem, nie uczyniłem tego. Akurat ten model kamery Samsunga wykonano w Chinach. Czym zatem kusi koreańsko-chiński produkt? Przede wszystkim sporym zoomem, charakteryzującym się trzydziestokrotną różnicą między najkrótszą a najdłuższą ogniskową. Jeśli chodzi o optykę, zaletą jest prawie wyłącznie zoom. Obiektyw Samsunga H300 niestety nie jest szerokokątny, co stanowiło by atrakcję. Ekwiwalent najkrótszej ogniskowej dla małego obrazka wynosi 38 mm. Kamera została wyposażona w sensor typu BSI, który teoretycznie ma pozwalać na rejestrację obrazu wysokiej jakości w słabych warunkach oświetleniowych. W praktyce jednak nie pozwala, ale o tym dalej, przy omówieniu wyników testu...

Kamera nie jest droga, w porównaniu do swoich możliwości - przede wszystkim 30-krotnego zoomu optycznego. Określenie "Full HD" już chyba nie jest "wytrychem" pełniącym rolę klucza do rynkowego sukcesu urządzenia. Prawdopodobnie większość kamer wideo, jakie można obecnie kupić mają - przynajmniej teoretycznie - rejestrować ruchomy obraz o rozdzielczości 1920x1080 pikseli. W praktyce jednak taką uzyskuje tylko niewiele modeli. H300 niestety nie należy do tej grupy, więc można określenie "Full" zostało użyte nieco na wyrost. Ruchomy obraz, jaki zarejestrowaliśmy H300 w teście laboratoryjnym, osiągnął w najlepszym przypadku nieco ponad 800 linii na wysokość kadru (a teoretycznie powinien pozwalać na rozróżnienie 1080).

Budowa

Kamera to zgrabny kompakt, ważący wraz z akumulatorem prawie 280 gramów. Została wyposażona w duży, jak na gabaryty korpusu, ekran LCD. Jest dotykowy (jak w większości współczesnych kamer wideo), ale nie rozpieszcza użytkownika wysoką rozdzielczością. Przyjęto tu "wersję standard" czyli 230 tysięcy pikseli. W droższych kamerach konkurencji (na przykład Sony) już od dawna montuje się ekrany 920k.

Konstruktorzy nie przesadzają z ilością przycisków - na panelu w doku wyświetlacza znajdują się zaledwie cztery przyciski. Wśród nich znajdziemy wyłącznik optycznego stabilizatora obrazu (warto go wyłączać na przykład wtedy, gdy kamerę ustawimy na statywie) oraz włącznik trybu auto ("Smart auto"). Koreańscy konstruktorzy nie zastosowali mechanicznego przełącznika trybów pracy. Jego rolę pełni przycisk "Mode", znajdujący się na grzbiecie korpusu, poniżej przycisku "Photo" i dźwigni zmiany ogniskowej. Najłatwiej obsługiwać go palcem lewej ręki (dla palców prawej, trzymającej kamerę jest raczej słabo dostępny). Jak w innych tanich kamerach, nie ma elektrycznego systemu zamykania i otwierania osłony obiektywu - czynność tę użytkownik musi wykonywać ręcznie przesuwając znajdującą się z boku dźwignię. Nie ma także pierścienia służącego do zmiany ogniskowej lub ostrości w trybie MF.

Ani nad, ani pod obiektywem Samsunga H300 nie znajdziemy lampy doświetlającej pierwszy plan. Nie ma także flesza.

Test

Fizyczna rozdzielczość 1/4-calowej matrycy H300 wynosi aż 5 milionów pikseli. Niestety aktywnych pikseli jest znacznie mniej, bo jedynie 1,76 miliona (znajdujące się na powierzchni 1/6,3 cala). To już daje do myślenia na temat rozdzielczości obrazu - do Full HD potrzebujemy bowiem ponad 2 milionów aktywnych pikseli. Tu prawdopodobnie ma miejsce interpolacja ze standardu 1440x1080 pikseli. Z testów wynika, że maksymalnie da się uzyskać rozdzielczość na poziomie 820 linii na wysokość kadru (czyli 1080). To osiągnęliśmy filmując przy najkrótszej ogniskowej i dokonując pomiaru w centrum kadru. Na obrzeżach dzieje się jednak dramat: występuje niezwykle silna aberracja chromatyczna, która ogranicza miejscowy kontrast do poziomu około 330 linii na wysokość kadru. Wyjątkowo słaba rozdzielczość z boku kadru istotnie wpłynęła na ocenę ostrości obrazu, obniżając ją o około 2 punkty (w 10-punktowej skali).

Trudno także dobrze mówić o dynamice obrazu - oceniliśmy ją w dziesięciopunktowej skali na 4,5. Słaba dynamika może powodować występowanie "prześwietleń" w obrębie kadru. W skrajnym przypadku, gdy kamera źle ustawi ekspozycję, może dojść do takiej sytuacji, że twarz filmowanej na ciemnym tle osoby będzie za jasna. Może do tego dojść, gdy filmujemy osobę ubraną na ciemno i na ciemnym tle, a głowa stanowi na przykład tylko 5% kadru. Filmując ludzi, warto zatem używać trybu wykrywania twarzy, bo dzięki temu możemy liczyć na poprawną jasność skóry, nawet jeśli znajduje się ona na niewielkim fragmencie kadru. Nie zachwycają także przejścia tonalne, choć H300 uzyskało w tej próbie średnią ocenę. Dużo większy zawód sprawił poziom szumów. Te widać wyraźnie nie tylko na filmach wykonanych w słabych warunkach oświetleniowych. Jest ich pełno, nawet na filmach kręconych w dobrze oświetlonych pomieszczeniach. Sensor BSI nie miał szans się wykazać wyjątkowo czystym obrazem z prostej przyczyny - kamera rejestruje obraz korzystając z wyjątkowo małej powierzchni (1/6,3 cala)! Poszczególne detektory są zbyt mało czułe (nawet mimo zastosowania "czulszej" technologii BSI) i konieczne jest silne wzmacnianie sygnału, co generuje szumy. Cóż - jeśli chcemy mieć w małej kamerze zoom 30x, musimy zrozumieć konieczność stosowania fizycznie małych sensorów. Coś za coś...

Wnioski

Podstawową zaletą modelu H300 jest 30-krotny, optycznie stabilizowany zoom. Atutem jest także cena kamery, która w wielu sklepach nie przekracza 1000 złotych (przynajmniej w czasie, gdy wykonywaliśmy test). Jak na kamerę tej klasy Samsung H300 uzyskuje przyzwoitą rozdzielczość, ale niestety tylko w centrum kadru. Na brzegach jest już fatalnie. Tak też ocenić należy poziom szumów.

Ilustracje:

Kadr z laboratoryjnego testu ostrości - zmodyfikowana tablica ostrości ISO12233.

Kadr z testu odwzorowania barw i szumów pochodzący z filmu zarejestrowanego przy świetle dziennym.

Kadr z laboratoryjnego testu odwzorowania barw i szumów pochodzący z filmu zarejestrowanego przy świetle sztucznym (halogen 300W).

Kadr z laboratoryjnego testu odwzorowania barw i szumów pochodzący z filmu zarejestrowanego przy świetle sztucznym, bardzo słabym. Źródłem światła były świetlówki fotograficzne 5500K. Przy filmowanej tablicy natężenie światła wynosiło 15 luksów. Szumy są dramatyczne - proszę porównać z analogiczną ilustracją z testów Panasonica SD80 czy JVC HM650.

Kadr z praktycznego testu dynamiki obrazu, wykonywanym w powtarzalnych warunkach.

Kadr z praktycznego testu służącego ocenie przejść tonalnych, pochodzący z filmu zarejestrowanego przy świetle sztucznym (świetlówki kompaktowe 3200K).


Zobacz również
Laptop dla czołgisty
GE63VR 7RE RAIDER - stworzony do gier