SteelSeries Arctis – stylowe słuchawki z dźwiękiem 7.1

W skrócie:

Stylowe słuchawki dla graczy z dźwiękiem przestrzennym 7.1 oraz niesamowicie wygodnym pałąkiem.

Zalety:

  • wygląd
  • przestrzenny dźwięk 7.1
  • wygodny pałąk
  • stylowe, stonowane podświetlenie RGB
  • panel umożliwiający regulację dźwięku w grze (gra/chat)

Wady:

  • panel zlokalizowany z tyłu lewej słuchawki
  • dla niektórych: zbyt długi kabel

Steelseries Arctis to nie słuchawki do gier, a dla graczy – tymi słowami przedstawia nam je producent na dołączonej do zestawu informacji. Pokazuje to już na starcie, że design był jednym z kluczowych akcentów na jaki położono nacisk przy projektowaniu tego urządzenia. Na szczęście, Arctisy to nie tylko ładny wygląd, to znacznie więcej.

Nie tylko ładny wygląd

Już przy pierwszym spojrzeniu na nowe Arctisy ma się wrażenie obcowania ze sprzętem klasowym. Wszystko za sprawą surowego i stonowanego designu. Swoje dokładają także wysokiej jakości materiały, które są miłe dla oka i przyjemne w dotyku. Oczywiście - wygląd jest kwestią gustu i każdy gracz oceni go inaczej. Dla mnie jednak jest on zdecydowanie na plus. Szczególnie, że w modelu tym zastosowano także bardzo gustowne podświetlenie LED (uwaga ta dotyczy Arctisów jedynie w wersji 5 lub 7, „trójka” pozbawiona jest tego typu atrakcji). Nie jest go dużo, ale jest zrobione ze smakiem. Kolory są bardzo ładnie „wytłumione” i delikatne, co komponuje się z całą konstrukcją.

Słuchawki bardzo dobrze leżą na głowie, a wszystko to za sprawą przemyślanego pałąka składającego się z dwóch elementów. Pierwszy z nich jest sztywny i odpowiada za utrzymanie całej konstrukcji. W wielu modelach słuchawek występuje właściwie tylko ten element, ewentualnie dodatkowo wyposażony w mniej lub bardziej elastyczne gąbki. W nowych Arctisach mamy jeszcze coś ekstra: elastyczny materiał dopasowujący się do kształtu głowy (odpowiednik opaski jaką stosuje się w goglach narciarskich). Z racji tego, że jest to stosunkowo cienki i wytrzymały pasek, dopasowanie zawsze jest niemalże perfekcyjne. Takie rozwiązanie jest dużo lepsze od standardowo stosowanych, nawet najlepszych, gąbek.

Coś specjalnie dla graczy

Do zestawu Steelseries Arctis producent dołącza dwa rodzaje wyjścia do wyboru: USB oraz zwykłego Jacka. W przypadku USB mamy możliwość skorzystania z prawdziwego hitu, który powinni docenić chyba wszyscy gracze. Mowa o panelu umożliwiającym przyciszanie gry lub czatu w trakcie rozgrywki, w zależności od tego, na co w danej chwili potrzebujemy bardziej zwrócić naszą uwagę. Chcemy się naradzić z towarzyszami, a świat gry zbyt intensywnie o sobie przypomina? Mamy dość kolegów wygadujących głupoty na czacie? Nie ma sprawy, jeden ruch ręką przy panelu i gotowe.

Dla niektórych pewien problem stanowić może długość samego kabla – aż 3 metry. Z jednej strony to dobrze jeśli chcemy podłączyć się pod konsolę - mamy możliwość usiąść wygodnie w komfortowej odległości. Problemy zaczynają się przy komputerach stacjonarnych czy laptopach, przy których siedzimy blisko, a nadmiar kabla zwisa nad z biurka lub plącze się między nogami.

Osobiście na minus całego zestawu zaliczyłbym dodatkowy panel umożliwiający regulację głośności oraz włączanie / wyłączanie mikrofonu. Jest dość niefortunnie zlokalizowany, „za lewym uchem”, i moim zdaniem zwyczajnie za daleko. Podkreślam tu jednak wyraźnie słowo „osobiście”. W moim przypadku, zawsze muszę go chwilę poszukać, co w trakcie rozgrywki po prostu irytuje. Dodam, że podobnych problemów nie mam podczas korzystania z Siberia H Wireless. Być może jednak jest to jedynie kwestią przyzwyczajenia.

Wróćmy do rzeczy najważniejszych

Dźwięk w Arctisach jest bardzo dobrej jakości. Słuchawki są skutecznie wyciszone, dzięki czemu odgłosy dobiegające do naszych uszu pozbawione są zarówno szumów emitowanych przez głośniki, jak i tych pochodzących ze środowiska zewnętrznego. Gracze docenią bardzo przyzwoitą jakość emisji zarówno niskich (wybuchy, rozmowy) jak i wysokich tonów (piski). Dobrą robotę robi też funkcja wirtualnego dźwięku przestrzennego 7.1. Różnice, w stosunku do standardowych słuchawek pozbawionych tej opcji, doskonale słychać zarówno podczas słuchania muzyki, oglądania filmu oraz gry. W tym trzecim przypadku bez problemu zorientujemy się, z którego kierunku dobiegają do nas odgłosy.

Pewne zastrzeżenia można mieć natomiast do pracy mikrofonu. Nagrywany głos potrafi często nieco się zniekształcić i efekcie nie brzmimy dokładnie tak jak powinniśmy. Całość zbierana jest jednak bez szumów i zbędnych zakłóceń. Reasumując: jest średnio. Tu jednak każdy powinien sam sobie zadać pytanie czy oczekuje po mikrofonie w słuchawkach dźwięku przyzwoitego i wyraźnego czy jakości jak najbardziej zbliżonej do studyjnej.

W przypadku słuchawek dla graczy, standardem jest dedykowane oprogramowanie umożliwiające szczegółową konfigurację sprzętu. Nie inaczej jest także tu – Arctisy są w stu procentach kompatybilne ze SteelSeries Engine, gdzie możemy konfigurować kolor i tryb podświetlenia, wybrać z pomiędzy predefiniowanych ustawień dźwięku, tworzyć własne profile – hulaj dusza.

Ostatnią kwestią na jaką zwrócą uwagę potencjalni nabywcy jest oczywiście cena. Najuboższą wersję 3 dostaniemy za około 400 PLN, wersja 5 (z podświetleniem LED) to wydatek rzędu 500 PLN. Za najdroższą wersję 7 przyjdzie nam zapłacić około 650 PLN, tu jednak otrzymamy dodatkowo funkcję pracy w trybie bezprzewodowym.

Zapraszam do zapoznania się z oficjalną stroną SteelSeries Arctis.


Zobacz również
Laptop dla czołgisty
GE63VR 7RE RAIDER - stworzony do gier